Media i internet

Prasa szuka sposobu na kryzys

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
W tym roku w USA zniknęły z rynku już 383 magazyny. Na całym świecie wydawcy prasy drastycznie tną koszty i szukają nowych źródeł przychodów
W ubiegłym roku z amerykańskiego rynku zniknęło 525 magazynów (choć jednocześnie wystartowało 335 nowych). W tym roku, tylko do końca września, przestały się ukazywać 383 kolejne, choć ruszyło 259 nowych – podał serwis MediaPost. Kryzys, który całkowicie wywrócił sektor bankowy i motoryzacyjny, nie oszczędził i mediów. Według podliczeń GraphicDesigner. net w tym roku w USA pracę straciło w mediach 13,7 tys. osób. [wyimek]259 nowych projektów prasowych pojawiło się w tym roku na rynku amerykańskim [/wyimek]
Nie wszystkie tytuły mają tyle szczęścia co „Business Week”, który, choć ma kłopoty z przychodami z reklam, niecały tydzień temu oficjalnie ogłosił, że zmienia barwy i pod koniec roku będzie wydawany przez Bloomberga. Koncern – według nieoficjalnych informacji mógł zapłacić za tytuł 2 – 5 mln dol. Poprzedni właściciel, McGraw-Hill, wystawił pismo na sprzedaż w lipcu. Wiele pism ma takie same kłopoty. I to nie tylko za oceanem. Od kwietnia w Wielkiej Brytanii nie ukazuje się już np. „Maxim”. – Ten tytuł pozostaje jednym z najlepiej sprzedających się na świecie magazynów dla mężczyzn, ale Dennis Publishing musi iść z duchem czasu i wiedzieć, że dla tej marki w Wielkiej Brytanii przyszłość jest w sieci – mówił, ogłaszając decyzję James Tye, dyrektor zarządzający w wydawnictwie.
Jak podaje „The Business Insider”, nie lepiej jest za oceanem z gazetami, gdzie tylko w pierwszym półroczu zamknięto 105 dzienników i zwolniono 10 tys. pracowników wydawnictw dzienników. Niektórzy amerykańscy wydawcy pozamykali nawet po kilkadziesiąt tytułów. Wydawnictwo Journal Register Company zrezygnowało w tym roku z wydawania 34 gazet (jednej piątej wszystkich, jakie posiadało), a The Sun-Times Media Group, wydawca m.in. „Chicago-Sun Times”, zlikwidował 12 lokalnych gazet. W liście do czytelników zapowiadającym zamknięcia Larry Green, wydawca, wyjaśniał czytelnikom, że gazety to nie usługa publiczna, ale biznes, który musi być dochodowy. – A teraz nie jest – podsumował. Dużym szokiem było dla Amerykanów przeniesienie do Internetu ukazującego się od prawie 150 lat dziennika „The Seattle Post-Intelligencer”. W Europie z problemami finansowymi borykają się nie mniej szacowne gazety. Problemy finansowe ma m.in. Independent News & Media (właściciel „The Independent”) i wydawca „The Observera”. Portfolio uporządkował już m.in. Axel Springer, który w Niemczech sprzedał trzy kolorowe magazyny: „Jolie”, „Mädchen” i „Popcorn”, oraz część gazet regionalnych, a grupa Metro International, która wydaje międzynarodowy bezpłatny dziennik „Metro”, zamknęła oddział w Hiszpanii, ograniczyła działalność we Włoszech i sprzedała kilka gazet w USA. Z kolei szwedzka grupa Bonnier Business Press sprzedała łotewską grupę AS Diena. Pocieszające jednak powinno być to, że na tytuły prasowe wciąż jest sporo chętnych. Rosyjski miliarder Aleksander Lebiediew deklarował np. niedawno chęć zakupienia „The Independent”. Sprzedaż to jednak dla wydawnictw ostateczność. Dlatego wciąż szukają sposobu na ratowanie się z opresji w mało obiecującym roku, w którym globalne wpływy z reklamy w dziennikach mają według ZenithOptimedia spaść o 14,7 proc., do 105,5 mld dol. Niektóre działania przynoszą zresztą rezultaty. Dzięki drastycznemu cięciu kosztów w firmie udało się np. nie sprzedać „The Boston Globe”: choć The New York Times Co. wystawiło pismo na sprzedaż (pojawiły się nawet oferty, jedna z nich opiewała na blisko 35 mln dol.), w czwartek decyzja została cofnięta. Gazety szukają też źródeł nowych sposobów dotarcia i nowych źrodeł wpływów w serwisach dla użytkowników komórek i Internecie. Niedawno Rupert Murdoch, właściciel mediowo-rozrywkowego koncernu News. Corp. i „The Wall Street Journal”, zapowiedział, że zamierza pobierać opłaty za treści gazet publikowane w sieci. Za miesiąc lub dwa osoby czytające „WSJ” przez telefony smartphony będą musiały płacić za to 2 dol. (prenumeratorzy – połowę mniej). Fakty są jednak dla takich pomysłów bezlitosne, bo z badań wynika, ze internauci nie chcą płacić za taki dostęp. Na zupełnie inny sposób wspierania czytelnictwa zdecydował się największy regionalny dziennik we Francji – „Oest France”, który postanowił oferować młodym czytelnikom za darmo próbne tygodniowe prenumeraty. Dzięki temu w ciągu trzech lat w grupie ludzi w wieku 18 – 24 lata zyskał 22 tys. nowych czytelników, bo 12 proc. osób objętych programem zdecydowało się zaprenumerować pismo po zakończeniu tej akcji, a dalsze 65 proc. od tego czasu co najmniej raz w tygodniu czyta „Oest France”.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL