Świat

Wojna na szczytach władzy

Konflikt z atomem w tle. Śmierć w więzieniu syna wpływowego polityka zaostrzyła i tak już napiętą sytuację w Teheranie
Liderzy opozycji Mir Hosejn Musawi i Mahdi Karubi zażądali wczoraj pozwolenia na uroczyste upamiętnienie 20 ofiar czerwcowych rozruchów, które wybuchły po oskarżeniu władz o sfałszowanie wyborów. Uroczystość polegająca głównie na odczytywaniu wersetów Koranu miałaby się odbyć 40 dni po zamieszkach z 12 czerwca w jednym ze stołecznych meczetów. Według opozycyjnych stron internetowych władze zakazują dziś nawet rodzinom zabitych obnoszenia się z żałobą. W sobotę policja i prorządowe bojówki rozpędziły kolejny, kilkusetosobowy wiec, którego uczestnicy wznosili hasła przeciw skrajnie konserwatywnemu prezydentowi Mahmudowi Ahmadineżadowi. Wiele osób zostało pobitych. Pod osłoną nocy opozycyjni działacze wdrapali się jednak na dachy domów w Teheranie i skandowali: „śmierć dyktatorowi”.
Opozycja zaapelowała do irańskich przywódców duchowych o interwencję w celu uwolnienia setek osób aresztowanych podczas zamieszek. Do apelu przyłączył się były irański prezydent Mohammad Chatami. – Irańscy agenci przesłuchują aresztowanych, stosując bardziej brutalne metody niż Izraelczycy wobec Palestyńczyków – powiedział Karubi. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w areszcie został zabity syn doradcy Mohsena Rezaie, konserwatysty, który rywalizował w ostatnich wyborach z Ahmadineżadem. Śmierć chłopaka zaostrzy jeszcze wewnętrzny konflikt w irańskich władzach. Niemal codziennie z rządowych gabinetów wyciekają informacje świadczące o tym, że na szczytach władzy trwa wojna. Według półoficjalnej agencji Mehr wczoraj Ahmadineżad zdymisjonował ministrów ds. wywiadu i kultury.
– Obaj ministrowie pokłócili się z prezydentem o odwołanie ze stanowiska wiceprezydenta Esfandiara Rahima Moszaia – powiedział Mehr anonimowy informator. Biuro Ahmadineżada potwierdziło jednak dotychczas tylko dymisję tego pierwszego. Wiceprezydent Moszai został odwołany w piątek na polecenie duchowego przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chameneiego. Ten ostatni nie mógł znieść, że wiceprezydentem został polityk, zdaniem którego „Iran jest przyjacielem narodu amerykańskiego i narodu izraelskiego”. Ahmadineżad próbował bronić Moszaia, który jest teściem syna prezydenta Iranu. Podburzeni przez skrajnych konserwatystów studenci zaczęli jednak organizować manifestacje przeciw Moszaiowi, grożąc, że przestaną popierać również Ahmadineżada. Irańska Gwardia Rewolucyjna zagroziła w sobotę ostrzelaniem rakietami izraelskich obiektów jądrowych, jeśli „syjonistyczny reżim zaatakuje Iran”. Według części komentatorów władze irańskie celowo zaostrzają retorykę w stosunkach międzynarodowych, by odwrócić uwagę od coraz trudniejszej sytuacji wewnątrz kraju po czerwcowych zamieszkach.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL