Biznes

Polska traci atuty inwestycyjne

Inwestorom zależy na cięciu kosztów, więc w większości państw „starej” Unii liczba inwestycji w ubiegłym roku spadła. W prognozach najbardziej atrakcyjna jest Europa Środkowa, gdzie głównym konkurentem Polski będzie z pewnością Rumunia.
Rzeczpospolita
Kryzys zmusza inwestorów do oszczędności. Firmy działające w specjalnych strefach ekonomicznych obawiają się, że niezbędne redukcje zatrudnienia spowodują utratę pomocy publicznej
Dziś Komitet Stały Rady Ministrów ma się zająć nowelizacją ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych. Nowe przepisy pozwoliłyby przedsiębiorcom zmniejszać zatrudnienie poniżej poziomów ustalonych w zezwoleniach inwestycyjnych.
Problemem pozostaje skala redukcji. Projekt przygotowany w Ministerstwie Gospodarki wiosną zakładał zgodę na nawet 40-procentowe cięcia. Zadowalał inwestorów, ale poległ w uzgodnieniach międzyresortowych. Jak tłumaczyła wicedyrektor Departamentu Instrumentów Wsparcia Teresa Korycińska, obawiano się, że wszyscy przedsiębiorcy złożyliby wnioski o maksymalne zmniejszenie zatrudnienia. – A w ten sposób za bardzo odeszlibyśmy od celu funkcjonowania inwestycji w strefach – argumentowała.
O ile zatem będzie można ciąć etaty? Prawdopodobnie o 20 – 25 proc. Inwestorom może to jednak nie wystarczyć. Spółki zarządzające strefami już ostrzegają, że część firm nie zmieści się w takim limicie. Jednak niewykluczone, że w takiej sytuacji ministerstwo będzie im dawać dodatkowy czas na zrealizowanie warunków. [srodtytul]Gorszy klimat[/srodtytul] Samo poprawianie przepisów jednak nie wystarczy. Przedsiębiorcy przyznają, że warunki do inwestowania w Polsce nie są już tak dobre jak dawniej. Potwierdzają to rankingi międzynarodowych firm doradczych. W tym roku nasza atrakcyjność zmalała. Na liście ATKearney oceniającej najlepsze miejsca do lokowania nowoczesnych usług spadliśmy o 20 miejsc. Przegrywamy kosztami pracy, podatkami, problemami ze sprawnością funkcjonowania sądownictwa gospodarczego. Eksperci twierdzą, że dodatkowym problemem jest brak elastyczności w dostosowaniu przepisów do zmieniającej się sytuacji gospodarczej. – Na kryzysie moglibyśmy skorzystać, gdyby rząd działał szybko. Tego nie widać – uważa Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. Ministerstwo nie spodziewa się jednak exodusu inwestorów za granicę. – Jeśli mamy w strefach ok. 1200 firm, z powodu odejścia dwóch czy trzech nie można zakładać końca świata – uważa Korycińska. [srodtytul]Rumunia wygrywa[/srodtytul] Tymczasem o „sile przyciągania” konkurencji, np. rumuńskiej, świadczą proporcje w napływie inwestycji zagranicznych. Według Haliny Gołębickiej, radcy handlowego polskiej ambasady w Bukareszcie, w ub.r. ich wartość wzrosła do 9 mld euro wobec 7,2 mld euro rok wcześniej. W tym samym czasie w Polsce inwestycje skurczyły się z ok. 16,6 mld euro do 11 mld euro. Rumuńska agencja inwestycji zagranicznych przyznaje, że tegoroczny wynik może być lepszy od prognoz. – Spodziewaliśmy się inwestycji wartych 4,5 mld euro. A już po pięciu miesiącach sięgnęły aż 2,5 mld euro – mówi sekretarz generalny agencji Reluca Anghel. Według niego rośnie także zainteresowanie Rumunią polskich firm. Jedną z nich jest Grupa Maspex, która realizuje w Rumunii swoją największą inwestycję zagraniczną. Jest to kompleks magazynowy oraz linia produkcyjna. Kosztowały 30 mln euro. Rzeczniczka Maspeksu Dorota Liszka przyznaje, że klimat inwestycyjny w Rumunii jest bardzo przyjazny. Ale zaraz uspokaja: – Produkcja z Polski w żadnym wypadku nie zostanie tam przeniesiona – mówi „Rz”.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL