Świat

Kim Dzong Il znów igra z atomem

Repliki północnokoreańskich rakiet
AFP
Korea Północna kolejny raz zagrała na nosie Ameryce, przeprowadzając nową próbę jądrową. Barack Obama zapowiada „stanowczą odpowiedź”
Gdy w zeszłym miesiącu Rada Bezpieczeństwa ONZ potępiła Koreę Północną za przeprowadzenie testu rakiety dalekiego zasięgu, Phenian odpowiedział groźbą: jeśli nas nie przeprosicie, to przeprowadzimy próbę nuklearną. ONZ nie przeprosił, a reżim Kim Dzong Ila dotrzymał słowa. W poniedziałek Koreańczycy przeprowadzili podziemną próbę jądrową – drugą w historii tego kraju. Pierwszej dokonali w 2006 roku.
Parę godzin później Koreańczycy przeprowadzili jeszcze trzy testy rakietowe, w tym jeden z nową rakietą średniego zasięgu zdolną dolecieć do amerykańskich baz na wyspie Guam. – To poważne zagrożenie dla pokoju i stabilności świata – stwierdził amerykański prezydent Barack Obama, zapowiadając„stanowczą odpowiedź” społeczności międzynarodowej. Próbę jądrową potępili także pozostali stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ: Rosja, Chiny, Wielka Brytania i Francja. Szczególnie znacząca była reakcja Pekinu, który jest jedynym sojusznikiem Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej i utrzymuje tamtejszy reżim przy życiu, zapewniając Korei Północnej dostawy energii i żywności. „KRLD zignorowała powszechny sprzeciw społeczności międzynarodowej i po raz kolejny przeprowadziła test nuklearny. Chiny zdecydowanie to potępiają” – napisał chiński MSZ w oświadczeniu.
W stan podwyższonej gotowości postawiona została armia Korei Południowej. Prezydent tego kraju Li Mjung Bak potępił postępowanie Phenianu jako „prowokację nie do przyjęcia”. Oburzenie wyraziły także władze Japonii, która jest częstym obiektem propagandowej agresji ze strony Phenianu. Według rosyjskiego Ministerstwa Obrony eksplozja miała siłę do 20 kiloton, była zatem 20-krotnie potężniejsza od pierwszej próby. Południowokoreańskie źródła wywiadowcze, na które powołuje się dziennik „Korea Times”, twierdzą, że wczorajszy test mógł mieć związek z pracami nad zmniejszeniem ładunku jądrowego do rozmiarów pozwalających na umieszczenie go w głowicy. Przypuszczenia te zdaje się potwierdzać oficjalny komunikat północnokoreańskiej agencji prasowej KCNA, która doniosła o „udanym teście”. „Próba ta pozwoliła na rozwiązanie problemów naukowych i technicznych oraz na zwiększenie siły naszej broni nuklearnej. Technologia atomowa przyczyni się nie tylko do zwiększenia naszej siły odstraszania w celach obronnych, ale też wzmocni pokój i bezpieczeństwo na Półwyspie Koreańskim i w całym regionie” – stwierdza komunikat. Jak podają amerykańskie media, Phenian przekazał Amerykanom informację o próbie mniej więcej godzinę przed jej przeprowadzeniem. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że wywiad USA był całkowicie zaskoczony – Koreańczykom udało się ukryć przygotowania do testu. Przed paroma dniami były ambasador USA przy ONZ John Bolton napisał na łamach „Wall Street Journal”, że kolejna próba północnokoreańska jest kwestią czasu. Jego zdaniem pierwsza była niezbyt udana i Phenian, któremu zależy na zbudowaniu sprawnej broni jądrowej, musiał dokonać nowej. Sekretarz obrony USA Robert Gates przyznał niedawno, że Phenian może mieć już kilka ładunków atomowych. W opublikowanym pod koniec ubiegłego roku corocznym raporcie Pentagonu Korea Północna została pierwszy raz zaliczona do grupy mocarstw jądrowych. Departament Stanu wyjaśniał potem, że „w świetle amerykańskiej polityki zagranicznej Korea Północna nie jest uznawana za państwo nuklearne”. Test to kolejna odsłona trwającego od lat sporu o północnokoreański program atomowy. Amerykanie domagają się jego całkowitego zaprzestania i rezygnacji Phenianu ze wszystkich dotychczasowych osiągnięć. Ciągnące się od lat negocjacje sześciostronne w sprawie denuklearyzacji Korei utknęły w martwym punkcie. Gdy zamykaliśmy to wydanie „Rz”, w Nowym Jorku trwały przygotowania do nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. [ramka][srodtytul]Będzie kolejny wyścig zbrojeń?[/srodtytul] Na świecie jest już dziewięć krajów, które dysponują bronią atomową. Ale tylko USA, Rosja, Chiny, Francja i Wielka Brytania zgodziły się poddać ją międzynarodowej kontroli, podpisując układ o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT). Do posiadania ładunków nuklearnych przyznają się też Indie, Pakistan i Korea Północna, jednak ich ilość i rozmieszczenie okrywa mgła tajemnicy. Eksperci są zgodni, że taką broń ma także Izrael, który jednak nigdy nie chciał tego potwierdzić. Jednym z głównych celów polityki USA jest powstrzymanie kolejnych krajów przed wejściem w posiadanie bomb atomowych. Istnieją bowiem obawy, że wywołałoby towyścig zbrojeń na światową skalę. Zbrojenia Phenianuwywołały dyskusję o potrzebie budowy własnych bomb przez Japonię i Koreę Południową. Informacje o tym, że bombę atomową próbuje zdobyć Iran, spowodowały, że zainteresowanie programem nuklearnym zaczęły wykazywać Egipt, Tunezja, Turcja, Maroko i Arabia Saudyjska.Eksperci podkreślają, że technologia będąca w posiadaniu nieodpowiedzialnych krajów może się łatwo rozprzestrzenić. Twórca pakistańskiej bomby Abdul Adir Khan przyznał, że przekazał tajemnice Korei Północnej, która prawdopodobnie dzieli się teraz tą wiedzą z Iranem. [i]lor[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL