fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo autorskie

Projekt zmian w prawie autorskim, czyli dreptanie w miejscu

Czy ustalanie tabel wynagrodzeń przez Komisję Prawa Autorskiego nie jest ślepą uliczką zbiorowego zarządzania prawami autorskimi – pyta Paweł Żerański, doktorant UW, aplikant radcowski z M. FURTEK I WSPÓLNICY kancelaria prawnicza sp. k.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego upubliczniło kolejny projekt nowelizacji [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=181883]ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych[/link] opatrzony datą 26 września tego roku. Miałby on przeciąć węzeł gordyjski zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i doprowadzić do ustalenia tabel wynagrodzeń za korzystanie z praw autorskich w całej sferze zbiorowego zarządzania oraz do wskazania podmiotów uprawnionych do – jak to sformułowano w uzasadnieniu – „poboru” tych wynagrodzeń. Czy może się to udać? Czy dążenie do objęcia tym systemem wszelkich wynagrodzeń w sferze zbiorowego zarządzania jest uzasadnione?
[srodtytul]Ryzyko wieloletnich procesów[/srodtytul]
W okresie PRL wynagrodzenia autorskie regulowane były przez ministerialne rozporządzenia. Od tej metody regulacji ustawodawca odszedł po 1989 r., jeszcze przed uchwaleniem obowiązującej dzisiaj ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 1994 r. Ta ustawa skonstruowała system, w ramach którego dojść miało do ustalenia tabel wynagrodzeń autorskich w sferze zbiorowego zarządzania i o szerokim zakresie zastosowania. Utworzono szczególny organ publicznoprawny – Komisję Prawa Autorskiego – któremu powierzono zadanie rozstrzygania o tabelach. [b]Ten system nie w pełni zdał egzamin i został częściowo podważony wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 24 stycznia 2006 r. (SK 40/04, [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=180935]DzU nr 21, poz. 164[/link])[/b] ze względu na zbyt mały udział użytkowników utworów i przedmiotów praw pokrewnych w postępowaniu przed Komisją.
[b]Projekt z 26 września zmierza do uzgodnienia treści ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dyrektywami, które zdaniem ministerstwa płyną z wyroku Trybunału[/b]. Miałoby się to dokonać dzięki skomplikowanemu systemowi ustalania tabel w postępowaniu – tym razem cywilnoprawnym – przed odnowioną Komisją Prawa Autorskiego, przy jednoczesnym wyraźnym dopuszczeniu w tej sprawie cywilnoprawnego powództwa o ustalenie. Od rozstrzygnięcia komisji przysługiwałoby prawo zwrócenia się do sądu cywilnego orzekającego jako sąd pierwszej instancji, złożenia następnie apelacji i skargi kasacyjnej (co w polskich warunkach oznacza wszczęcie wieloletniego postępowania sądowego).
[b]Jednak z wyroku Trybunału nie wynika, że Komisja Prawa Autorskiego musi nadal odgrywać jakąkolwiek rolę w ramach systemu regulacji wysokości wynagrodzeń autorskich.[/b] Przekonanie o konieczności określenia właśnie w sferze publicznej wysokości wynagrodzeń objętych zbiorowym zarządzaniem jest, jak się wydaje, konsekwencją doświadczeń okresu PRL. Ich ustalenie przez organ publicznoprawny ogranicza swobodę umów. Czy podobna metoda jest postulowana przez organy Wspólnot Europejskich lub przyjęta w innych państwach europejskich?
[srodtytul]Na zachód od Odry[/srodtytul]
Report on Community Framework for Collecting Societies for Author’s Rights 2002/2274 (INI), Final A5-0478/2003 z 11 grudnia 2003 r. Komitetu ds. Prawnych i Rynku Wewnętrznego, którego przedmiotem jest ujednolicenie zasad i struktury zbiorowego zarządzania we Wspólnotach Europejskich, nie postuluje ustalania wysokości wynagrodzeń przez jakikolwiek organ publicznoprawny. Przypomina o konieczności zapewnienia twórcy możliwości zawarcia umowy bezpośrednio z użytkownikiem.
Niemiecki system prawnoautorski opiera się w odniesieniu do wynagrodzeń autorskich – obok wynagrodzeń negocjowanych indywidualnie lub z góry określonych sztywno – na układach zbiorowych pracy oraz stawkach ustalanych w drodze negocjacji między organizacjami o spornych interesach. Dla takich negocjacji niemiecka ustawa ustanawia ramy prawne.
Także we Francji, niezależnie od określania niektórych wynagrodzeń sztywno przez organy państwa, korzysta się z mniej władczych metod oddziaływania na strony o niewątpliwie sprzecznych interesach. Na przykład ustanowiono tam obowiązek powołania mediatora na wypadek zaistnienia konfliktu dotyczącego wynagrodzeń za reemisję.
Jak więc widać, ani w płaszczyźnie europejskiej, ani u naszych zachodnich sąsiadów nie można odnaleźć systemu ustalania wynagrodzeń podobnego, jeśli chodzi o rolę Komisji Prawa Autorskiego, do naszego. Niektóre wynagrodzenia – szczególnie związane z dozwolonym użytkiem – określone są sztywno przez organy państwa, inne są przedmiotem negocjacji (w sferze prawa pracy lub o charakterze autorskoprawnym) lub mediacji, a część pozostawiona jest swobodzie umów. Interes majątkowy twórcy chroniony jest przy tym cywilnoprawnymi środkami w postaci konstrukcji roszczenia o należyte wynagrodzenie (w Niemczech) albo wynagrodzenia proporcjonalnego (we Francji) jako specyficznych norm kogentywnych.
[srodtytul]Parytet a bezstronność[/srodtytul]
Według ministerialnego projektu niektóre wynagrodzenia regulowane byłyby nadal aktami organów państwa, z kolei te wynagrodzenia, które są lub zostałyby objęte zbiorowym zarządzaniem (co jest kwestią faktu), byłyby nadal ustalane w skomplikowanej procedurze przez Komisję Prawa Autorskiego, a także, alternatywnie, przez sąd w drodze powództwa o ustalenie, niektóre pozostawione byłyby swobodzie umów.
Najwięcej wątpliwości budzi właśnie sfera wynagrodzeń ustalanych przez Komisję Prawa Autorskiego. Wyrazem braku spójności projektu jest oczekiwanie bezstronności od członków Komisji Prawa Autorskiego wskazanych przez strony o sprzecznych interesach. Byłyby to osoby zaproponowane w równej liczbie przez organizacje użytkowników i organizacje twórców. Między doborem członków Komisji Prawa Autorskiego (i członków składów orzekających) według parytetu a postulatem ich bezstronności wynikającym z zastosowania postępowania sądowego istnieje sprzeczność, bo właśnie dlatego ministerstwo proponuje przyjęcie parytetu, że należy założyć brak obiektywizmu członków komisji.
Tę próbę osiągnięcia nieosiągalnego można porównać do wyboru komisji, która ustaliłaby (słuszną?) cenę np. samochodu lub mieszkania, przy czym połowa jej członków zostałaby wskazana przez sprzedawcę, a połowa przez kupującego. Czy zastąpienie rynku takim elementem centralnego sterowania jest wykonalne? Czy skomplikowany system kworum, parytetów i większości w ramach Komisji Prawa Autorskiego połączony z długotrwałością postępowania – które wobec niemożliwości ustalenia wynagrodzenia sprawiedliwego w oderwaniu od rynkowego nie jest typowym postępowaniem sądowym – jest sposobem rozwiązywania konfliktu między użytkownikami a organizacjami zbiorowego zarządzania?
[srodtytul]Istotne pytania[/srodtytul]
Nasuwa się refleksja, że podczas gdy na Zachodzie wynagrodzenia autorskie w sferze zbiorowego zarządzania to w większości wynagrodzenia prywatnoprawne, które ulegają w niektórych sferach swego rodzaju upublicznieniu (obowiązkowe pośrednictwo organizacji zbiorowego zarządzania, powoływanie publicznoprawnych organów kontroli finansowej), w Polsce są to raczej podlegające „poborowi” quasi-podatki, które nieśmiało próbuje się sprywatyzować (postulaty dopuszczenia umów bezpośrednio między twórcą a użytkownikiem). Czy ustalanie wynagrodzeń w sferze zbiorowego zarządzania przez organ publiczny nie jest ślepą uliczką? Czy jest możliwe substytuowanie działaniem państwa realnego consensusu między zainteresowanymi? Czy nie należałoby korzystać z mniej władczych form oddziaływania na sferę w zasadzie objętą swobodą umów? Czy skoro ostatecznie o wynagrodzeniach orzeknie sąd cywilny, to wcześniejsze rozstrzygnięcie Komisji Prawa Autorskiego jest w ogóle potrzebne? Biorąc pod uwagę te pytania, aktualny projekt nowelizacji prawa autorskiego, stanowiąc krok w rozwoju polskiego systemu ustalania wynagrodzeń, być może nie jest jednak niczym innym niż dreptaniem w miejscu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA