fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Woda pitna

Płyną pieniądze, płynie woda

Ewa Kamieńska, ekspert
Rzeczpospolita
Rozmowa z Ewą Kamieńską, ekspertem w Departamencie Ochrony Wód Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej
[b]Rz: Skąd pochodzą pieniądze, którymi rozporządza Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej?[/b]
[b]Ewa Kamieńska[/b]: Środki pochodzą z tytułu korzystania z dóbr środowiska naturalnego lub kar za niewywiązywanie się z warunków korzystania z tych dóbr. Pieniądze wpływają na rachunek między innymi Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (zasilają też konta wojewódzkich funduszy). Warto też zaznaczyć, że te środki nie mogą trafić na inny cel niż ochrona środowiska. Należy to rozumieć w ten sposób, że pieniądze wracają do tych, którzy ze środowiska korzystają. Fundusz dofinansowuje wszelkiego rodzaju projekty związane ze środowiskiem.
Nie tylko te inwestycyjne, ale też tzw. miękkie, związane z edukacją ekologiczną, ekspertyzami naukowymi etc. Tych dziedzin jest bardzo dużo. Do nich należą ochrona powietrza, ochrona powierzchni ziemi, ochrona wód, przyrody i krajobrazu.
[b]Pani departament koncentruje się jednak na ochronie wód.[/b]
Zajmujemy się ochroną jakości wód powierzchniowych, a tym samym i podziemnych, ponieważ między jednymi i drugimi występują ścisłe zależności. Dzięki pieniądzom przeznaczonym na ochronę wód chcemy wybudować jak najwięcej oczyszczalni i kanalizacji, które zbierają ścieki od mieszkańców i kierują je do oczyszczalni po to, żeby do naszych wód powierzchniowych wpływały ścieki właściwej jakości, której wskaźniki po wejściu Polski do Unii Europejskiej zostały zaostrzone. Traktat akcesyjny zobowiązał Polskę do wypełniania wymogów tzw. dyrektywy ściekowej. Polska podczas negocjacji dotyczących środowiska zobowiązała się uznać cały obszar naszego kraju za obszar wrażliwy na eutrofizację. To oznacza, że musimy usuwać ze ścieków związki biogenne — fosfor i azot – w większym stopniu, niż wymagało tego polskie prawo przed 2002 r. Żeby spełnić nasze zobowiązania, powstał olbrzymi program, który nazwano Krajowym Programem Oczyszczania Ścieków Komunalnych. Zakłada on ustalone terminy realizacji, dokładność oczyszczania oraz wymaganą ilość oczyszczalni, które Polska będzie musiała wybudować, a także długość niezbędnej w tych inwestycjach kanalizacji.
[b]Czy to wstąpienie do Unii rozpędziło maszynę inwestowania w środowisko?[/b]
Działania funduszu przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej były takie same. Dofinansowywane oczyszczalnie były technologiami nowoczesnymi i spełniającymi wymagania ówczesnego prawa polskiego oraz zobowiązań międzynarodowych, np. konwencji helsińskiej. Teraz jednak czujemy presję czasu, ponieważ zobowiązania akcesyjne musimy wypełnić do roku 2015. Do czasu przystąpienia Polski do UE w 2004 r., czyli przez 15 lat funkcjonowania funduszu, powstały oczyszczalnie o łącznej przepustowości ponad siedmiu milionów metrów sześciennych na dobę. Jeżeli chodzi o długość kanalizacji, to do końca ubiegłego roku wybudowaliśmy i oddaliśmy do eksploatacji ponad 15 tysięcy kilometrów. Średnia bardzo przyzwoita — 2 tysiące kilometrów rocznie. Mówię tu o inwestycjach realizowanych jedynie ze środków krajowych. Warto wyjaśnić, że finanse dzielą się na poszczególne portfele. Jest portfel środków polskich i jest portfel środków zagranicznych, w których istnieje podział na tzw. starą i nową perspektywę finansową (przed i po wejściu Polski do UE). Wyłącznie z polskiego portfela zawarliśmy ponad 2 tysiące umów na 4 mld 150 mln złotych. Te kwoty dotyczą jedynie ochrony wód. Całkowity koszt tych inwestycji wyniósł 13 mld 110 mln złotych, czyli udział naszego funduszu wyniósł ok. 32 procent. Jeśli chodzi o większe obiekty, to przez lata działania funduszy wspomagaliśmy budowę wszystkich dużych inwestycji z zakresu gospodarki ściekowej w takich miastach jak: Warszawa, Kraków, Poznań, Łódź, Wrocław, Gdańsk i Gdynia. Mówimy tu o dużych pieniądzach. Jednak gdybyśmy do tego dołożyli pieniądze przeznaczone na finansowanie ochrony wód, jako uzupełnienie wkładu krajowego do Funduszu Spójności, to do połowy tego roku zawarliśmy umowy na ponad 7 mld 150 mln złotych. Są to tylko pożyczki dotyczące blisko 2900 umów z dziedziny ochrony wód. Wartość tych przedsięwzięć to 27 miliardów złotych. Ponieważ pożyczki te udzielane są na preferencyjnych warunkach, tj. niskie oprocentowanie i możliwość częściowego umorzenia, są dzięki temu zachętą dla inwestorów. Pożyczone przez nas pieniądze wracają w formie spłat i dzięki temu możemy finansować kolejne inwestycje.
[b]Ochrona wód pochłania gigantyczne pieniądze, jednak jest jeszcze gospodarka wodna, na którą także przeznaczane są spore kwoty.[/b]
Tak. Gospodarka wodna to dbałość o wartość ilościową, jeśli chodzi o zasoby wodne. Ochrona wód to jakość, a gospodarka wodna to ilość — czyli inwestycje związane z retencjonowaniem wód, dużymi zbiornikami wodnymi i wieloletnimi inwestycjami, które służą także ochronie przeciwpowodziowej.
[b]Sądząc po tym, jaki wysiłek i pieniądze wkładane są w ochronę wód, można odnieść wrażenie, że Polska w tej dziedzinie ma się znakomicie.[/b]
Polska została uplasowana na przedostatnim miejscu w Europie w klasyfikacji zasobności w wodę. Mogłoby się wydawać, że jesteśmy w bardzo dobrej sytuacji w porównaniu choćby z Afryką, ale wcale nie jest tak dobrze. Poziom wód gruntowych obniża się i trzeba dbać o to, żeby woda była zatrzymywana i oszczędzana. To jest dziedzina, na którą fundusz także przeznacza pieniądze ze środków krajowych. Z funduszy spójnościowych dofinansowujemy również stacje uzdatniania wody i wodociągi. Ze środków krajowych wodociągów nie dofinansowywaliśmy, jednak finansujemy stacje uzdatniania wody, wychodząc z założenia, że skoro ujmowana woda nie jest odpowiedniej jakości, aby nadawała się do picia – to należą ją uzdatnić. Poprawiamy jej jakość, ale nie odpowiadamy za dostarczanie jej do mieszkańców. Dorobek funduszu dzięki pieniądzom z krajowego portfela jest ogromy. A dzięki temu, że weszliśmy do UE, mamy możliwości korzystania z innych funduszy.
[b]W jakim miejscu na drodze do zaspokojenia unijnych wymogów jest w tej chwili Polska?[/b]
W mojej ocenie nie jesteśmy jeszcze w połowie tej drogi. Oczywiście myślę tu o spełnieniu wymagań dyrektywy unijnej. Lista inwestycji, które trzeba zrealizować, jest długa. Wiele z nich jest w toku. Gdy zostaną zakończone, przyniosą ogromny efekt ekologiczny. Jednak w chwili, gdy nie są zamknięte, nie możemy powiedzieć, że zaliczają się do zamkniętych, które spełniają wymogi unijne.
[b]Jak radzimy sobie na tle innych nowych krajów członkowskich?[/b]
Moje wrażenie jest takie, że radzimy sobie bardzo dobrze. Jednak trudno o takie porównania, choćby z powodu różnic wielkości powierzchni krajów. Estonia, która jest małym krajem, może wywiązywać się z obowiązków akcesyjnych szybciej. Kraje, których powierzchnia nie jest duża, mogły podczas negocjacji warunków wstąpienia do UE godzić się na ostrzejsze z apisy. Polska była w dość trudnym położeniu. Moim zdaniem, Polska zanim wstąpiła do UE, zrobiła naprawdę dużo dla ochrony środowiska. Mam porównanie z innymi krajami i myślę , że nie mamy się czego wstydzić.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA