fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Imigrant zarabia mniej

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Najnowsze opracowanie OECD o migracji międzynarodowej. Imigranci wykonują najczęściej prace trudne, nieprzyjemne i niewymagające kwalifikacji
Osoby urodzone za granicą stanowią znaczną część siły roboczej i rynku pracy w krajach OECD. Istnieją przy tym duże dysproporcje. Rekordzistą jest Luksemburg, z 44 proc. pracujących cudzoziemców. Najmniej, tylko 3 proc., było ich w Finlandii, a ponad 25 proc. w Australii, Szwajcarii i Nowej Zelandii. Takie dane przynosi obejmujący rok 2006 najnowszy raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju skupiającej 30 wysoko rozwiniętych i demokratycznych państw.
Wzrost udziału przybyszów w ogólnym rynku pracy był w latach 2002 – 2006 największy w Hiszpanii (ponad 7 pkt proc.), we Włoszech (4,5) i Irlandii (ponad 3,5). Globalnie średni roczny przyrost zatrudnienia imigrantów przekroczył w ostatnich dziesięciu latach 6 proc. w krajach Unii i 4,5 proc. w USA. Zdaniem autorów raportu świadczy to o wadze imigrantów w dynamice rynku pracy w krajach OECD.
Organizacja podkreśla fakt nadreprezentacji imigrantów w pracach trudnych, nieprzyjemnych czy wymagających małych kwalifikacji: w budownictwie, hotelarstwie, gastronomii, służbie zdrowia i pomocy społecznej. I tak udział imigrantów w sektorze budowlanym zwiększył się w Hiszpanii z 10 do 19,7 proc., w Irlandii i Włoszech z ok. 9 do ponad 14 proc. Równolegle na południu Europy 25 – 33 proc. imigrantów pracowało jako robotnicy albo niewykwalifikowana siła robocza. Z kolei jest ich znacznie mniej w zawodach urzędniczych i bardziej narażonych na bezrobocie, zwłaszcza we Francji, Niemczech i Wielkiej Brytanii.
Raport OECD zwraca też uwagę na to, że imigranci są na ogół gorzej wynagradzani od osób urodzonych w kraju. Przykładem są USA, gdzie zarobki przybyszów są średnio o 20 proc. niższe od tego, co dostają inni pracownicy. Organizacja podkreśla jednak, że dysproporcje między płacami imigrantów i autochtonów są na ogół mniejsze od różnic w dochodach mężczyzn i kobiet.
Kraje OECD rywalizują między sobą w przyciąganiu i utrzymaniu na swoim rynku wysoko wykwalifikowanych specjalistów, jednak zdaniem organizacji prawdziwym wyzwaniem jest gospodarowanie napływem pracowników bez kwalifikacji, którzy częściowo kompensują niedobory miejscowej siły roboczej. Programy dotyczące tych przybyszów powstają często z inicjatywy pracodawców i są okazją do różnych nadużyć. Toteż OECD zaleca tworzenie systemów nadzoru i kontroli dla zagwarantowania praw pracowniczych i nakłaniania pracodawców do przestrzegania prawa.
Wyhamowanie gospodarki na świecie i problemy wewnętrzne (np. rosnące bezrobocie) skłoniły kraje OECD do zachęcania imigrantów do swoich krajów. Polityka ta okazała się mało skuteczna. Częściej o powrocie decydują sami zainteresowani. Średnio ok. dwóch na pięciu opuszcza nowy kraj po pięciu latach pobytu. Odnosi się to do USA (19 proc.), ale już z Irlandii wyjeżdża aż 60 proc. przybyszów.
Raport podkreśla, że w miarę wydłużania się czasu pobytu maleje możliwość powrotu lub wyjazdu do kraju trzeciego. Tendencje do powrotu dotyczą skrajności wiekowych: młodych ludzi po krótkim pobycie w nowym kraju i osób starszych, zwłaszcza z chwilą przejścia na emeryturę. Ciekawym zjawiskiem jest duża chęć powrotu wśród osób najmniej wykształconych oraz posiadaczy dyplomów wyższych uczelni. Wskaźnik powrotów do krajów OECD jest dwukrotnie wyższy od wskaźnika dotyczącego krajów rozwijających się. Głównym bodźcem jest stabilna i bardziej atrakcyjna sytuacja polityczna, gospodarcza i społeczna w kraju pochodzenia.
Imigracja legalna na stałe wzrosła w 2006 r. o 5 proc., wolniej niż w latach poprzednich (+12 w 2005 i +18 w 2004 r.). Wynikało to z mniejszego napływu do USA, Austrii (-18 proc.) i Niemiec (-11) oraz proporcjonalnie większego do Portugalii, Szwecji, Irlandii i Danii (po ponad 20 proc.). Przeważały wyjazdy rodzinne (44 proc w całej OECD, prawie 70 proc. do USA i 60 proc. do Francji) wobec 14 proc. wyjazdów za chlebem. 60 proc. Europejczyków przeniosło się do europejskich krajów OECD, a niemal 50 proc. Azjatów do reszty krajów. 85 proc. mieszkańców Afryki Płn. wybrało Europę, a 60 proc. Afryki Płd. udało się do pozaeuropejskich krajów OECD. Wyjechało najwięcej mieszkańców Chin (10,7 proc.), Polski (5,3) i Rumunii (4,6).
masz pytanie wyślij e-mail do autora
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA