fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Kobiety nadal wolniej awansują i mniej zarabiają niż panowie

Adobe Stock
Średnie płace mężczyzn są znacznie wyższe niż pań. Przyczyn tego jest wiele i dlatego zmiany dokonują się powoli.

Około 5,45 tys. zł zarabia przeciętnie mężczyzna w Polsce, a kobieta – prawie 0,9 tys. zł mniej, czyli 4,54 tys. zł – pokazują wstępne wyniki raportu Głównego Urzędu Statystycznego „Struktura wynagrodzeń w październiku 2018 r.". Tego typy badania GUS przeprowadza raz na dwa lata, a szczególny nacisk jest kładziony właśnie na różnice płac z powodu rodzaju wykonywanej pracy, wieku, płci.

Duże dysproporcje

Jeśli chodzi o różnice między płciami, to okazuje się, że największe występują w tych zawodach, które wymagają wyższego wykształcenia. I tak, wśród kierowników, urzędników wyższego stopnia i władz publicznych, zarobki kobiet sięgają 8,1 tys. zł, zaś mężczyzn są aż o 35 proc. wyższe (10,9 tys. zł). Wśród wszelkiej maści specjalistów różnice sięgają prawie 33 proc., a wśród techników i tzw. personelu średniego – ponad 30 proc. Ogromne rozpiętości.

Ponad 30-proc. GUS odnotował także w grupie zawodowej „robotnicy przemysłowi" – tu zwykle nie trzeba wykształcenia wyższego. I tak kobieta zarabia 3,25 tys. zł, a mężczyzna – 4,3 tys. zł.

Ciekawe, że w niektórych grupach zawodów nie widać wielkiej rozbieżności w zarobkach ze względu na płeć. Tak jest głównie wśród pracowników biurowych, pracowników usług i sprzedawców oraz rolników, ogrodników i rybaków.

Nie tylko u nas

– To, że różnice w średnich płacach pojawiają się w gospodarce, jest rzeczą dosyć naturalną – komentuje te badania Andrzej Kubisiak, ekspert rynku pracy Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – Wpływa na to wiele czynników utrwalonych na rynku pracy, zresztą nie tylko naszym – dodaje.

Ważną przyczyną jest chociażby to, że mamy profesje typowo kobiece i męskie. Przykładowo tzw. biały personel szpitali to głównie panie, podobnie jest w edukacji. Z kolei zawody inżynierów, architektów, informatyków są zdominowane przez mężczyzn.

– Problem w tym, że część sektorów opanowanych przez jedną płeć jest nisko opłacana, np. sprzątanie, albo odwrotnie – bardzo dobrze wynagradzana, np. IT – zauważa też Jeremi Mordasewicz, doradca ekonomiczny Konfederacji Lewiatan.

Biologia się liczy

– Kobiety, statystycznie rzecz biorąc, pracują krócej – zauważa Kubisiak.

I to zarówno w wymiarze godzin w tygodniu, jak i szerzej – podczas całego swojego zawodowego życia. – To wynika z biologicznych uwarunkowań – mówi Mordasewicz. To kobiety są matkami i to zwykle one przejmują ciężar obowiązków rodzinnych, opieki nad dziećmi, a w późniejszym etapie życia także nad rodzicami i innymi członkami rodziny wymagającymi pomocy.

– Rola kobiety jako opiekuna rodziny oznacza, że miewa ona przerwy w pracy albo nie jest tak zdeterminowana, by walczyć o swoje miejsce na rynku pracy jak panowie – wyjaśnia Antoni Kolek z Polskiego Instytutu Ekonomicznego i ekspert Pracodawców RP. – Mężczyźnie łatwiej podjąć decyzję np. o przeniesieniu się do innego miasta czy nawet kraju, bo tego wymaga nowe stanowisko dyrektora regionalnego – dodaje Kolek.

– I dlatego kobietom po prostu trudniej piąć się po szczeblach kariery i awansów. A im wyższe stanowisko, tym wyższe płace – uzupełnia Mordasewicz.

Awanse następują zwykle wśród osób mających 28–40 lat, czyli wtedy, gdy kobieta pracownik najbardziej jest oddana rodzinie.

Te procesy dobrze obrazują badania Deloitte „Women in the boardroom". Okazuje się, że tylko sześć krajów na świecie może pochwalić się średnią powyżej 30 proc., jeśli chodzi o udział kobiet w zarządach spółek giełdowych. Globalnie udział ten wynosi raptem 17 proc., w Polsce kobiety stoją na czele 6 proc. firm i stanowią 13 proc. członków zarządów spółek giełdowych.

Zakaz dyskryminacji

Zdaniem ekspertów istnieją jednak sposoby, by eliminować źródła różnic płacowych w gospodarce. Jak to robić? Przykład to rozwinięta sieć opieki instytucjonalnej nad dziećmi i osobami starszymi, by te obowiązki nie musiały obciążać kobiet.

Trzeba jednak zaznaczyć, że różnice w średnim poziomie płac w gospodarce czy nawet w poszczególnych grupach zawodowych nie są tożsame z tzw. gender pay gap. Ten wskaźnik pokazuje rozbieżność w wynagrodzeniach ze względu na płeć na takich samych stanowiskach. W Polsce, jak wynika z badań GUS, wynosi on 7,2 proc. i na tle Europy jest dość niski.

Różnicowanie wynagrodzeń ze względu na płeć jest dyskryminacją i w zasadzie jest – w świetle polskich przepisów – niedopuszczalne. – Dziś dostęp do edukacji, możliwość zdobycia doświadczenia, umiejętności obsługi systemów, urządzeń, szanse na naukę języka obcego są podobne dla obu płci – ocenia Agnieszka Adamiec, ekspert rynku pracy w firmie rekrutacyjnej Manpower. – Otwiera to takie same możliwości zawodowe i rozwojowe dla kobiet jak mężczyzn, co jest potwierdzeniem, że wyrównanie płac jest realne. Na dwóch identycznych stanowiskach w ramach jednej firmy pracownik niezależnie od płci, wieku i innych czynników demograficznych powinien zarabiać tę samą kwotę. Jeśli tak nie jest, organizacja powinna wprowadzić sztywne rozwiązania systemowe, wymuszające to – zaznacza.

Trzeba walczyć o swoje

Dlaczego jednak jest jak jest? – Myślę, że przyczyn sporych dysproporcji nie należy upatrywać w podejściu czy intencjach pracodawcy, który miałby dawać kobietom niższe stawki, bo wydaje mu się, że one pracuje gorzej – analizuje Kolek. – Co do zasady, dla pracodawcy ważna jest przecież produktywność pracownika, a nie jego płeć. Myślę, że sprawa jest skomplikowana. W grę może wchodzić np. fakt, że mężczyźni są bardziej agresywni w walce o swoje i dlatego mogą uzyskiwać lepsze warunki. Faktem jest, że kobieta może mieć mniejsze doświadczenia ze względu na przerwy w pracy.

Niezależnie jednak od tego, co kieruje pracodawcą, jeśli zauważamy, że nasz kolega czy też koleżanka z pracy otrzymują wyższe wynagrodzenie, choć nasze umiejętności i poziom wykonywanej pracy jest taki sam, warto upomnieć się o swoje prawa. – Sprawę należy przedyskutować w pracodawcą, a jeśli to nie przyniesie efektów, zgłosić np. do inspekcji pracy – radzi Andrzej Kubisiak.

W naszej analizie warto podkreślić, że w Polsce nie ma jawności wynagrodzeń i dlatego trudno stwierdzić, czy zarabiamy mniej czy więcej niż nasi koledzy. – Dlatego warto wrócić do dyskutowanego już wielokrotnie pomysłu, by firmy ujawniały chociaż widełki płac na poszczególnych stanowiskach – uważa Kubisiak.

W prywatnych firmach mniejszy postęp

Według danych Eurostatu Polska ma jedną z najmniejszych luk płacowych w Unii Europejskiej.

Różnica w zarobkach wynosi 7,2 proc. na niekorzyść kobiet, podczas gdy średnia unijna to 16,2 proc. – wylicza resort rodziny i pracy.

We wszystkich krajach UE luka płacowa jest wyższa wśród pracowników sektora prywatnego, zaś niższa dla sektora publicznego. W Polsce w 2016 r. w sektorze publicznym wskaźnik ten wyniósł jedynie 2,8 proc., a w sektorze prywatnym sięga 16,1 proc.

Luka płacowa jest zjawiskiem złożonym, bo wynika z współwystępowania wielu czynników wpływających na sytuację kobiet i mężczyzn na rynku pracy – zaznacza resort. Są wśród nich różnice obiektywne, takie jak wykształcenie, doświadczenie zawodowe czy wykonywany zawód. Są również czynniki, na które pracownicy mają mniejszy wpływ – takie jak segregacja na rynku pracy czy długość stażu pracy wynikająca z wykonywanych ról społecznych. Wpływ na niższe wynagrodzenia kobiet ma również ich niższa samoocena – Polki często mają mniejsze oczekiwania finansowe niż mężczyźni za tę samą pracę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA