fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Czy będzie prawo szlaku na prywatnych gruntach

Fotorzepa, Krz Krzysztof Łokaj
Krakowscy adwokaci proponują, by umożliwić gminom tworzenie na prywatnych terenach o dużych walorach turystycznych szlaków i ścieżek rowerowych
Prawo szlaku turystyczno-sportowego – to nazwa nowej instytucji zaproponowanej przez Janusza Długopolskiego i Małgorzatę Kulig-Juźwiak. Autorzy zmian, które mogłyby zostać wprowadzone m.in. do kodeksu cywilnego, uważają, że umożliwi ona bezkonfliktowe uprawianie sportów terenowych oraz turystyki, bo to czasem oznacza konieczność poruszania się po cudzym terenie. Zastrzegają przy tym, że ich projekt dotyczy jedynie tych miejsc, które ze względu na położenie, ukształtowanie, walory widokowe czy przyrodnicze mają unikalny charakter. To właśnie ma uzasadniać możliwość korzystania z nich nie tylko przez właściciela, lecz także przez inne osoby.
– Chcemy pokazać problem i wywołać dyskusję. Prawo własności powinno służyć nie tylko właścicielowi, jeśli dobro, którego dotyczy, ma wartość dla wielu osób – mówi Janusz Długopolski.
Autorzy projektu proponują, aby prawo szlaku wprowadzić do kodeksu cywilnego jako nowe ograniczone prawo rzeczowe. I dokładniej uregulować je w ustawie o kulturze fizycznej.
Prawo szlaku byłoby ustanawiane na rzecz gminy. Uprawniałoby jej władze do wyznaczania szlaków turystyczno-sportowych na terenach niebędących własnością gminną, pod warunkiem umieszczenia ich w planie zagospodarowania przestrzennego (albo w specjalnej uchwale rady).
– Żeby nie dochodziło do samowoli – zastrzega mecenas Długopolski.
Każdy mógłby korzystać nieodpłatnie z wyznaczonych w taki sposób szlaków turystycznych, ścieżek rowerowych, punktów widokowych, tras narciarskich czy wspinaczkowych.
– Nie chodzi o pozbawienie właściciela możliwości korzystania z jego własności, lecz o zagwarantowanie takiej możliwości innym ze względu na szczególne walory terenu – podkreśla adwokat Długopolski.
Właściciel mógłby zażądać od gminy wynagrodzenia za utratę korzyści związanych z dotychczasowym sposobem użytkowania swojego terenu. Jeśli wykorzystanie go na potrzeby szlaku uniemożliwiałoby użytkowanie zgodnie z przeznaczeniem, mógłby się domagać od gminy wykupu zajętego gruntu.
Prawo gminy obejmowałoby także uprawnienie do budowy infrastruktury, w tym zabudowy szlaku. Pierwszeństwo miałby jednak właściciel gruntu. Dopiero gdyby nie był zainteresowany, gmina mogłaby powierzyć komu innemu zarząd nad szlakiem z prawem tworzenia niezbędnej infrastruktury. Właściciel mógłby żądać od zarządcy wynagrodzenia lub zawiązania wspólnego przedsięwzięcia i udziału w zyskach.
Prawo szlaku byłoby ustanawiane na podstawie umowy między właścicielem i gminą. Gdyby jednak właściciel na to się nie godził, wystarczyłoby jednostronne oświadczenie organu gminy o ustanowieniu i wytyczeniu szlaku, złożone właścicielowi. Ten mógłby wnieść do sądu powództwo o uchylenie tego prawa, kwestionując unikalny charakter lokalizacji szlaku, ukształtowania terenu lub jego walorów krajobrazowych. – To dodatkowa gwarancja dla właściciela. Sąd badałby, czy nie doszło do nadużycia prawa – wyjaśnia Janusz Długopolski.
Zaproponowane rozwiązania bardzo krytycznie ocenia adwokat Roman Nowosielski, który specjalizuje się w prawie rzeczowym.
– Jeśli właściciel nie zgadza się, by na jego gruncie zostało ustanowione ograniczone prawo własności, to nie może o tym jednostronnie decydować gmina. Taki spór powinien rozstrzygać sąd. Nie może być tak, że właściciel może dopiero w sądzie bronić się przed już podjętą decyzją władz gminnych. W dodatku uprawnienie wobec cudzej własności gmina czerpałaby z własnej uchwały – wytyka. Zdaniem mecenasa Nowosielskiego także przesłanki ustanowienia prawa szlaku są mało precyzyjne.
Przepisy dające gminie, a za jej pośrednictwem także prywatnym przedsiębiorcom prawo do inwestycji sportowo-turystycznych na szlaku mogą doprowadzić do faktycznych wywłaszczeń, których nie uzasadnia żaden społecznie użyteczny cel. Adwokat Nowosielski obawia się, że mogłoby dochodzić do przejmowania przez inwestorów cudzych gruntów za małe pieniądze.
– Nie wolno łamać kardynalnych zasad ochrony własności. Te przepisy stwarzają pole do nadużyć – uważa.
Konflikty między właścicielami terenów o walorach sportowo-turystycznych a inwestorami o tworzenie infrastruktury służącej rekreacji próbowano rozwiązać już wcześniej na drodze legislacyjnej. Kilka lat temu powstały trzy projekty. Jeden z nich, autorstwa Klubu LPR, trafił nawet do Sejmu. Przewidywał ustanowienie służebności osobistej lub gruntowej, tzw. prawa śniegu, na rzecz właścicieli nartostrad i wyciągów.
Drugim był tzw. projekt obywatelski opracowany przez radcę prawnego Michała Wawrykiewicza. Była to w zamierzeniu szersza regulacja, tzw. kodeks narciarski, regulujący także zachowanie osób na stoku. Wreszcie był wcześniejszy projekt opracowany przez Janusza Długopolskiego. Wszystkie te regulacje nawiązywały do specyficznej francuskiej ustawy z 1935 r. o rozwoju i ochronie gór.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA