fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rodzina

Szybki rozwód po włosku: blisko połowa Włochów się rozwodzi

ROL
W Italii okres separacji przed rozwodem skrócono z trzech lat do roku, a gdy strony się porozumiały, do sześciu miesięcy. Dziś blisko połowa Włochów się rozwodzi – pisze publicysta Piotr Kowalczuk z Rzymu.

W szczególnych przypadkach postępowanie rozwodowe po przewidzianym prawem okresie separacji może trwać zaledwie 30 dni i kosztować tylko 16 euro.

Ostateczną decyzję o skróceniu okresu separacji podjęła przytłaczającą większością 22 kwietnia Izba Deputowanych – 398 za, 28 przeciw i 10 wstrzymujących się. Deputowani głosowali zgodnie ze swoim sumieniem. Do podziału majątku, jeśli obie strony są zgodne, będzie mogło dojść już w chwili zarejestrowania separacji. Przedtem było to możliwe jedynie po otrzymaniu rozwodu. Objęte ustawą zostały również sprawy rozwodowe będące w toku. Włoski parlament debatował nad ustawą w tej sprawie od dziesięciu lat.

Inną decyzją parlamentu, z grudnia ubiegłego roku, rozwodzący się mogą zarejestrować separację w urzędzie stanu cywilnego, choć pod warunkiem, że dzieje się to za obopólną zgodą, a małżonkowie nie mają nieletnich albo wymagających opieki dzieci ani problemów z podziałem majątku. Po upłynięciu okresu separacji (zgodnie z nową ustawą praktycznie sześć miesięcy) mogą wnieść o rozwód, podpisując wspólną deklarację przed burmistrzem. Po 30 dniach ich małżeństwo zostanie rozwiązane, a kosztować to będzie zaledwie 16 euro przy rejestracji separacji i drugie tyle za akt rozwodu. Co więcej, nawet gdy mają wymagające opieki dzieci i majątek do podziału, strony mogą dojść do porozumienia poprzez swoich adwokatów, a nie jak przedtem, wyłącznie w sądzie. I zamiast do sądu, z podpisanym dokumentem mogą udać się do burmistrza. Ten po 30 dniach orzeknie rozwód, a wydanie dokumentu w tej sprawie i procedura będzie rozwodników kosztować zaledwie 43 euro w znaczkach skarbowych.

Towar jednorazowego użytku

W obu wariantach w grę wchodzi znaczne obniżenie kosztów. W pierwszym ze statystycznych 3300 euro (tyle w 2013 r. kosztował średnio rozwód za obopólną zgodą) do 32 euro. W drugim adwokaci za sporządzenie dokumentu porozumienia mogą krzyknąć nawet 2 tys. euro, ale zainteresowani i tak oszczędzą. Nie tylko na pieniądzach, ale również na czasie, bo w Italii procesy sądowe, również rozwodowe, potrafią ciągnąć się latami.

Ustawodawcy w ten sposób chcieli odciążyć włoskie sądy, w których zalega aż 5 mln przedawniających się spraw, ale też zachęcić rozwodzących się, również finansowo, do porozumienia w kontrowersyjnych kwestiach (dzieci i podział majątku) z pominięciem sądu. Średnio, gdy racje rozwodzących się stron musi rozstrzygać sąd, nierzadko w trzech instancjach, co potrafi ciągnąć się i przez dziesięć lat, koszty (głównie adwokatów) wynoszą 10 tys. euro, a potrafią i trzy razy tyle.

Premier Matteo Renzi i deputowani, którzy przegłosowali ustawę rozwodową, mówili na ogół o mądrzejszym i bardziej ludzkim prawie, które teraz pozwoli szybciej ludziom z niefunkcjonujących związków rozpocząć formalnie nowe życie rodzinne.

Oczywiście te ułatwienia rozwodowe nie wszystkim politykom się podobają. Giorgia Meloni, szefowa prawicowej partii Fratelli d'Italia (Bracia Włosi – tak się zaczyna włoski hymn), głosowała przeciw, bo jej zdaniem małżeństwo nie jest tanim towarem jednorazowego użytku, który można w każdej chwili wyrzucić do śmieci i sprawić sobie nowy. Katoliccy posłowie z Unii Centrum i Nowej Centroprawicy (m.in. były premier Mario Monti) podkreślali, że małżeństwo posiada ogromną wartość społeczną, szczególnie jeśli chodzi o wychowanie dzieci, więc ułatwianie rozwodu godzi w interes społeczny, ich zdaniem ważniejszy od potrzeb, kaprysów i braku odpowiedzialności małżonków.

Naturalnie najgłośniej protestował włoski Kościół. Konferencja episkopatu Włoch ubolewała, że parlament, który z uporem godnym lepszej sprawy ułatwia rozwody, nie robi nic, by wesprzeć rodzinę. O wiele ostrzej zareagował dziennik włoskich biskupów „Avvenire". W artykule redakcyjnym na pierwszej stronie autor (Luciano Moia) gorzko pokpiwa: Jeszcze trochę, a w życie wejdzie rozwód błyskawiczny: esemesem wysłanym przez małżonków do USC. Małżeństwo stanie się rzadkim trofeum archeologii społecznej, instytucją niezdolną do regulowania szalonych, zmiennych relacji między ludźmi na rozkapryszonym, postmodernistycznym Zachodzie. W najpoczytniejszym włoskim tygodniku, katolickiej „Famiglia Cristiana" wydawanej przez zgromadzenie paulistów, można było wyczytać: To już n-ty atak na rodzinę i na dzieci, coraz częściej padające ofiarą nieodpowiedzialności rodziców. Trzy lata to zdaniem wielu ekspertów i psychologów konieczny okres, by pozwolić parom na refleksję nad decyzją o rozstaniu. Szczególnie gdy w grę wchodzą dzieci. Wiele par małżeńskich po takim okresie zmienia decyzję.

„Famiglia Cristiana" i przywoływani przez tygodnik eksperci nie mają do końca racji, bo w okresie trzyletniej separacji w ciągu ostatnich 45 lat we Włoszech zdanie zmieniła zaledwie jedna na 100 rozwodzących się par. W Italii, podobnie jak gdzie indziej, małżeństwo przeżywa głęboki kryzys. O ile 20 lat temu na 1000 związków przypadało 158 separacji i 80 rozwodów, o tyle w 2011 r., skąd pochodzą ostatnie dane włoskiego GUS, separacji było 311, a rozwodów 182, a więc dwa razy więcej. Dziś niemal połowa małżeństw nie wytrzymuje próby czasu. Rozpadają się średnio po 12 latach pożycia. Być może dlatego za ustawą, choć wyliczając jej mankamenty, głosował deputowany Franco Monaco, szef Akcji Katolickiej w Mediolanie i bliski współpracownik zmarłego w 2012 r. kardynała Carlo Maria Martiniego, jezuity uważanego przez lata za jednego z liderów reformatorskiego skrzydła w Kościele.

Z kolei katolicki intelektualista prof. Mauro Magatti, teolog i dziekan socjologii na Universita Cattolica w Mediolanie, a równocześnie znakomite pióro dzienników „Avvenire" i „Corriere della Sera", napisał w tym drugim: W epoce, która celebruje szybkość i zmienność, szybki rozwód oddaje doskonale ducha naszych czasów. Człowiek posiada wielki możliwości adaptacyjne. Oswoi się także z modelem społecznym, w którym małżeństwo na całe życie przekształca się w umowę na kilka, kilkanaście lat. Czas pokaże, czy to uczyni nas szczęśliwszymi.

Mussolini był przeciw

We Włoszech rozwieść się można dopiero od 1970 r., choć było to na krótko możliwe za czasów Napoleona. W królestwie Neapolu od 1809 r. przez sześć lat obowiązywał tzw. Kodeks Napoleona, przewidujący śluby i rozwody cywilne. Sprawę badał wnikliwie Benedetto Croce i doszukał się w archiwach zapisków o przeprowadzonych w tym czasie zaledwie trzech rozwodach (wymagana była zgoda rodziców i dziadków). Pierwsza propozycja ustawy, która usankcjonowałaby rozwód, przedstawiona została w parlamencie w 1878 r., ale nie podjęto nawet dyskusji. W 1902 r. rząd przedstawił projekt ustawy, która dopuszczałaby rozwód z powodu zdrady, w przypadku gdy mąż torturuje żonę, znika bez śladu lub jeden z małżonków odsiaduje długi wyrok. Przepadła w głosowaniu: 400 głosów przeciw i tylko 13 za.

Wydawało się, że faszystowski reżim dopuści rozwody, ale Mussolini, być może za cenę bardzo potrzebnego mu porozumienia z Watykanem (tzw. traktaty laterańskie podpisane w 1929 r.), wypowiedział się przeciw. Pragnącym się rozwieść Włochom pozostawało jedynie unieważnienie małżeństwa przez watykański Trybunał Roty Rzymskiej albo rozwód w krajach, które zezwalały na rozwiązywanie małżeństw obcokrajowców zawartych w ich macierzystych krajach (wówczas Meksyk i Republika San Marino). Dopiero na tej podstawie włoski sąd mógł, ale wcale nie musiał, udzielić rozwodu włoskiemu małżeństwu. Oczywiście pozwolić sobie na to mogli jedynie bardzo bogaci i wpływowi.

Ponti i Loren – bigamista i konkubina

Po II wojnie, mimo że Italia przechodziła prawdziwą rewolucję społeczną, ideologiczną i obyczajową (upadek monarchii i faszyzmu, zachwyt nad USA z jednej i komunizmem z drugiej strony, boom gospodarczy, industrializacja i migracja z południa na północ, telewizja), przez lata rozwody były tematem tabu. Pierwszym głośnym i powszechnie dyskutowanym przypadkiem był casus Sofii Loren i starszego od niej o 22 lata producenta filmowego Carla Pontiego. Gdy się poznali i zakochali, Sofia była podlotkiem, a Carlo miał żonę i dwoje dzieci. Rota Rzymska nie chciała unieważnić małżeństwa Pontiego, więc zwrócił się o rozwód w Meksyku, a następnie, gdy go otrzymał, per procura w 1957 r. wzięli z Sofią w Meksyku ślub. W USC w Ciudad Juarez reprezentowali ich prawnicy. W Italii wybuchł ogromny skandal. Pontiemu groziło oskarżenie o bigamię, a Sofii o karalne wówczas życie z nim w konkubinacie. Poza tym gospodyni domowa Luisa Brambilla z Mediolanu oskarżyła parę przed sądem o „zbezczeszczenie świętości związku małżeńskiego". Głęboko wierząca Sofia skarżyła się prasie całego świata, że Kościół grozi jej ekskomuniką. W końcu Ponti i Loren, by nie trafić za kratki i nie narażać się na inne nieprzyjemności, w 1962 r. uznali zawarte w Meksyku małżeństwo za nieważne. Niedługo potem para przeniosła się do Francji i otrzymała francuskie obywatelstwo. Dzięki temu Ponti mógł się formalnie rozwieść i ożenić z Sofią w 1966 r. w Paryżu, a co najważniejsze, ten ślub i rozwód Pontiego był również ważny w świetle włoskiego prawa.

Perypetiami uwielbianej boskiej Sofii żył wtedy cały naród. Niedługo potem Italię, szczególnie w dużych miastach północy, we Florencji i w Rzymie, dotknął ruch hippie, a potem rewolta młodzieży '68 roku. W 1969 r. powstała wspierana przez socjalistów i radykałów bardzo aktywnie działająca Liga na rzecz Instytucji Rozwodu. Co ciekawe, początkowo posiadający w parlamencie aż 278 szabel (27 proc. miejsc) bardzo pruderyjni komuniści wahali się. Liga organizowała liczne, masowe demonstracje, wywierając presję na polityków. Było jasne, że większość Włochów mimo presji Kościoła i chadecji chce prawa do rozwodu.

W końcu w grudniu 1970 r., mimo oporu chadecji, postfaszystów i monarchistów, parlament przyjął zezwalającą na rozwody ustawę (przewidywała pięcioletni okres separacji). Przeciwnicy rozwodów, wspierani przez włoskich biskupów i Akcję Katolicką, postanowili ją unieważnić w referendum abrogacyjnym. Zebrano w tej sprawie 1,3 mln podpisów (wystarczyłoby pół miliona). Dyskusja, czy można poprzez referendum decydować o prawach obywatelskich, trwała długo. W końcu 12 maja 1974 r. 87,7 proc. dorosłych Włochów i Włoszek poszło do urn. Za rozwodem opowiedziało się 59,3 proc. (w siedem lat później w referendum o 80-procentowej frekwencji 68 proc. Włochów opowiedziało się za aborcją).

Ustawa z 1970 r. przeszła kilka zmian, między innymi rozdzielenie kwestii rozwodu od problemów majątkowych i opieki nad dziećmi, czym sąd, jeśli istnieje taka potrzeba, zajmuje się w osobnym postępowaniu. Obecne regulacje jeszcze bardziej ułatwiły i przyśpieszyły procedury rozwodowe, a przede wszystkim sąd stracił wyłączność orzekania w kwestiach rozwodowych. Mogą się tym również zajmować władze miejskie i urzędy stanu cywilnego.

Autor jest publicystą, korespondentem „Rzeczpospolitej" w Rzymie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA