fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

USA: między wolnością religijną a dyskryminacją gejów

fot. Guillaume Paumier
Flickr
Czy cukiernia, czy piekarnia prowadzona przez konserwatywnego chrześcijanina ma prawo odmówić w USA przygotowania tortu ślubnego dla dwóch osób tej samej płci? Jakie są granice wolności religijnej? To jeden z dylematów, który w ostatnich dniach nurtuje Amerykę.

Według ustawy Religious Freedom Restoration Act (RFRA) przyjętej przez stanowy Kongres stanu Indiana, podpisanej ponad tydzień temu przez gubernatora Mike’a Pence’a rząd nie ma prawa ingerować w prawo danej osoby do praktykowania własnej religii, chyba że wskaże na ważne konsekwencje społeczne takich zachowań. Tak napisana ustawa wzbudziła jednak ogromne kontrowersje. Jedni widzieli w nich jedynie logiczną konsekwencję konstytucyjnej wolności wyznania, inni – przyzwolenie na dyskryminację mniejszości seksualnych.

W tej sprawie głos zabrali już politycy, ludzie sztuki, szefowie firm a przede wszystkich publicyści z obu stron ideologicznej barykady. Głosy krytyki, że w tym brzmieniu stan Indiana mógłby przyzwalać na dyskryminację mniejszości seskualnych zmusił stanową legislaturę oraz gubernatora Pence’a do przegłosowania poprawek do nowego prawa. Indiana expressis verbis zabroniła biznesom zasłaniania się RFRA jako przyczyny odmowy świadczenia usług. Do ustawy dołączono także zapis o zakazie dsykryminacji ze względu na rasę, religię, kolor, pochodzenie, wiek, orientację seksualną, płeć czy służbę wojskową. To trochę masło maślane – bo tego rodzaju zakazy zapisane są w prawodawstwie federalnym i stanowym od wielu lat.

Na tym się na pewno nie skończy. Aby zrozumieć wszystkie okoliczności i podteksty obecnej dyskusji, należy cofnąć się do pierwszego roku demokratycznej administracji Billa Clintona. Uchwalona w 1993 roku federalna ustawa miała na celu ochronę wolności religijnej przed ingerencją państwa. Opierając się wyznaczonej w niej standardach poszczególne stany wzorowały także własne, lokalne prawodawstwo. Oprócz Indiany, ktorej groził już nawet bojkot ze strony innych stanów, w których dominują demokraci, podobną ustawę rozpatruje także Arkansas. Gubernator tego stanu Asa Hutchinson, obawiając się powtórki z Indiany zapowiedział już, że zablokuje każdy projekt, ktory nie będzie klarowny w kwestii poszanowania praw wszystkich mniejszości.

Nie próżnują także środowiska konserwtywne. W Wielki Piątek zakończyła się akcja zbierania funduszy dla właścicieli pizzerii w Indianie, ktorzy zostali zmuszeni do zamknięcia lokalu z powodu wypowiedzi udzielonych w sprawie świadczenia usług mniejszościom seksualnymi. Crystal O’Connor, współwłaścicielka  Memories Pizza w Walkerton powiedziała reporterowi lokalnej telewizji, że o ile nie miałaby problemu z obsługą gejów i lesbijek, to odmówiłaby cateringu na przyjęcie weselne osób tej samej płci. W reakcji na groźby podpalenia i rabunku rodzina O’Connora zamknęła zakład i zaczęła się ukrywać. Inicjatorzy aukcji internetowej na portalu GoFundMe, która miała wesprzeć ich biznes wyznaczyli sobie jako cel zebranie 25 tysięcy dolarów. Zgromadzona suma – 842 592 dolary – przekroczyła jednak wszelkie oczekiwania. Składki pochodziły łącznie od ponad 29 tysięcy osób.

Co w zasadzie można zrobić dziś w Indianie i w innych stanach powołując się na lokalne wersje RFRA? Odpowiedź zależy od osobistych przekonań, pytanych osób. Eksperci twierdzą, że granice tego prawa będzie trzeba przetestować w konkretnych okolicznościach – podczas procesu sądowego wniesionego bądź przez osobę prywatną, albo jakiś konkretny biznes.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA