Społeczeństwo

Dla kogo pieniądze po zmarłych

Rodziny zmarłych często nie wiedzą o tym, że ich bliscy mieli konta w bankach lub polisy ubezpieczeniowe
123RF
Nawet kilkadziesiąt miliardów może czekać na spadkobierców w bankach, OFE i innych instytucjach.

Ile pieniędzy może znajdować się na należących do zmarłych osób rachunkach w bankach i SKOK? Rzecznik KNF Łukasz Dajnowicz mówi, że trudno o dokładne liczby. – Nikt nie ma takich danych, bo nie ma wspólnej bazy, w której znalazłyby się wszystkie te informacje, i nawet nie wiadomo, jak to zrobić – tłumaczy.

Pozostają więc szacunki. Wojciech Rabiej, ówczesny członek zarządu Nordea PTE, wyliczał przed odebraniem OFE połowy ich aktywów, że wartość lokat oczekujących w funduszach na spadkobierców sięga 2,3 mld zł. Jeśli przyjąć, że stosunek oczekujących na spadkobierców środków do aktywów jest taki sam w OFE i bankach, to w tym drugim przypadku może chodzić nawet o 15 mld zł.

– W mojej ocenie może być to od 1,2 do 5 proc. wszystkich oszczędności Polaków – wylicza Hubert Janiszewski, wiceszef rady nadzorczej Deutsche Banku. – Jeśli dziś sięgają one ok. 600 mld zł, to chodzi o 7,2 do nawet 30 mld zł – dodaje.

Wiceprezes Związku Banków Polskich Jerzy Bańka uważa takie dane za przeszacowane: – Były przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego ocenił tę kwotę na nie więcej niż miliard. Ja nie podjąłbym się żadnych szacunków, jednak to drobna suma w porównaniu z aktywami sektora bankowego.

Oszacowanie tej kwoty ma duże znaczenie z punktu widzenia prac nad tzw. martwymi kontami, które właśnie toczą się w Senacie. – Mam coraz większe podejrzenia, że ci, którzy mówią o znaczących kwotach, mają rację, bo opór banków odnośnie do zmian rośnie – mówi współautor projektu, senator Mieczysław Augustyn z PO.

Rośnie opór banków

Projekt senatorów zakłada, że bank w ciągu pięciu lat od wykonania ostatniej operacji na rachunku musiałby sprawdzić w bazie PESEL, czy właściciel żyje. Jeśli nie, informacja o stanie jego konta trafiłaby do centralnej informacji o rachunkach pomagającej w odzyskiwaniu środków przez spadkobierców. Niepodjęte środki zostałyby przelane do nowo powołanego Funduszu Obywatelskiego służącego wsparciu sektora pozarządowego.

Do projektu negatywne stanowisko zgłosił Rafał Matusiak, prezes Kasy Krajowej SKOK, których też mają dotyczyć zmiany. „Pomimo braku operacji wolą członka SKOK może być, aby złożone przez niego środki pozostawały na rachunku bez względu na upływ czasu" – napisał.

Związek Banków Polskich zauważył, że sektor „podjął już inicjatywę samoregulującą". Krajowa Izba Rozliczeniowa zakończyła już bowiem prace nad narzędziem informatycznym Spadkobierca, które pozwoli wymieniać informacje o oszczędnościach zmarłego.

– Koncepcja, która legła u podstaw projektu senackiego, jest błędna – przekonuje Jerzy Bańka. Wyjaśnia, że w polskim prawie, gdy nie ma innych spadkobierców, dziedziczy gmina, na terenie której mieszka zmarły. Dlatego jego zdaniem na projektowany przez senatorów Fundusz Obywatelski mogą nie trafić żadne środki.

Czy tak będzie? Obawy ma też Marcin Łochowski z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. – Polskie prawo nie przewiduje takiej kategorii jak spadek nieobjęty. Jeśli nie zgłaszają się spadkobiercy, sąd z urzędu ustanawia kuratora spadku. Ma zadanie znaleźć spadkobierców, a ostatecznym spadkobiercą jest gmina – mówi.

Zdaniem senatora Augustyna gminy z uwagi na kosztowne procedury nie będą się starać o objęcie kwot niższych niż 10 tys. złotych. – W następnej kadencji będziemy chcieli się zająć innymi instytucjami finansowymi – dodaje, bo również tam mogą być zgromadzone pieniądze zmarłych. Ile? Tutaj o szacunki jest jeszcze trudniej niż w bankach.

Nieznana kwota

Towarzystwa ubezpieczeniowe utrzymują, że u nich takiego problemu nie ma, bo zawiadamiają do skutku uposażonych o konieczności likwidacji polisy. Agnieszka Stanikowska, dyrektor działu obsługi świadczeń Aviva, twierdzi, że skala zjawiska zapomnianych polis po osobach zmarłych jest niewielka. – W przypadku polis z funduszem kapitałowym takie przypadki zdarzają się niezwykle rzadko. Według naszych szacunków było kilka takich sytuacji w ostatnich dziesięciu latach – wyjaśnia. – Jeśli korespondencja wraca do nas z adnotacją, że adresat nie żyje, próbujemy skontaktować się z beneficjantami polisy.

– Wciąż poszukujemy spadkobierców klientów, którzy zginęli kilkadziesiąt lat temu, a wypłaty z przedwojennych polis liczone są w milionach złotych – zapewnia z kolei Damian Ziąber z Prudentialu.

O skali problemu – jak zapewniają – nie mają też pojęcia domy maklerskie i towarzystwa inwestycyjne. – Do nas przychodzą z reguły inwestorzy na lata, nie dziwi nas więc, że nie ma ruchu na rachunku – mówi Marcin Kowal z Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami. Dodaje, że likwidacja funduszu z powodu śmierci właściciela zdarza się rzadko.

– Takie przypadki występują w branży sporadycznie, jeden rachunek na kilka lat – dodaje Piotr Sobków z Izby Domów Maklerskich.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL