fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Boże Narodzenie w obrazach mistrzów

Boticelli
ROL
Temat narodzenia Chrystusa inspirował wielu artystów. Często ilustrowali ewangelijny przekaz bardzo osobiście jako wyraz swej wiary, a także odbicie stylu i czasów, w których żyli.
W Padwie wśród wspaniałych fresków w kaplicy Scrovegnich, namalowanych przez Giotto di Bondone na początku XIV wieku jest także Boże Narodzenie. Artysta odszedł od tradycyjnego przedstawienia narodzin w stajence, czy zadaszonym schronieniu dla zwierząt. Tłem uczynił górski krajobraz ze skalnym występem osłoniętym drewnianym daszkiem. Maria w pozycji leżącej pochyla się z czułością nad Jezusem, zbliżając swoją twarz do twarzy dziecka. W przedstawieniu tym naturalność łączy się z duchowością.
Idylliczną atmosferę potęguje łagodność obecnych zwierząt. Utrudzony Józef wprawdzie zasnął (jego sylwetka przypomina Joachima z fresku „Zwiastowanie Joachimowi"), ale dwaj pasterze uważnie wsłuchują się w słowa anioła nad daszkiem. W ten sposób w jednej scenie Giotto złączył dwa wątki - Boże Narodzenie z zapowiedzią przyjścia Mesjasza na świat, przekazaną pasterzom. Tak jak opisuje Ewangelia św. Łukasza: „Lecz anioł rzekł do nich: »Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, który jest mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: znajdziecie niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie.« I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich". W 1500 roku we Florencji Sandro Botticelli namalował „Narodziny Jezusa" (obecnie znajduje się ono w National Museum w Londynie). W inskrypcji własnoręcznie wpisanej przez niego w obraz, przyrównuje czas, w którym tworzył, do spełnionej przepowiedni Apokalipsy. Niepokój budził w artyście, jak w wielu mu współczesnych, zarówno przełom wieku, jak i polityczny chaos po wygnaniu kilka lat wcześniej z Florencji jego możnych protektorów Medyceuszy. Dlatego Botticelli woła w swym dziele o pokój. Jego symbolem są gałązki oliwne w rękach aniołów tańczących w radosnym kręgu pod niebem oraz tych, którzy wskazują drogę Mędrcom i pasterzom do szopy. W centrum kompozycji Maria pochyla się nad dzieciątkiem, a ono radośnie wyciąga do niej rączki. Wezwanie o pokój podkreśla napis „Chwała na wysokości Bogu, a pokój ludziom na Ziemi".
Ćwierć wieku wcześniej Botticelli namalował „Pokłon Trzech Króli" na zamówienie florenckiego bankiera Zenobiego del Lama (dziś obraz znajduje się w Galerii degli Ufizzi we Florencji), w którym cały ród Medyceuszy włączał się do hołdu. U stóp Marii z dzieciątkiem klęczy senior rodu, Kosma Starszy Medyceusz, wcielający się w rolę jednego z króli. Piero, ojciec Wawrzyńca Wspaniałego, okryty czerwonym płaszczem przykląkł na pierwszym planie jako Melchior. Jego syn Wawrzyniec, znany mecenas artystów, w tym samego Botticellego, stoi z lewej strony w białym płaszczu pośród tłoczących się postaci. Do grupy ponad trzydziestu mężczyzn witających Jezusa dołączył także sam artysta w złotej szacie, spoglądający na widzów z prawej strony obrazu. W powstałym w Wenecji „Pokłonie pasterzy" Giorgione (około 1505-1510; dzieło obecnie w National Gallery w Waszyngtonie) nie ma tłumów i zgiełku. Panuje cisza i niezwykłe skupienie. Dwójka pasterzy oddaje hołd Świętej Rodzinie na progu groty. Młoda Maria i sędziwy Józef pochylają się nad Jezusem. Z mrokiem groty kontrastują barwami szaty i wspaniały harmonijny pejzaż. Przedstawiona na obrazie radosna chwila ma posmak szczęśliwej wieczności. Albrecht Dürer, mistrz północnego renesansu „Pokłon Trzech Króli" namalował w 1504 roku pod wpływem włoskich podróży (dzieło powstało na zlecenie Fryderyka III Mądrego do kaplicy zamkowej w Wittenberdze w Saksonii, a obecnie znajduje się w Galerii Ufizzich we Florencji). Na tym obrazie Jezus narodził się pośród pośród ruin antycznego świata, co symbolicznie wskazuje, że historia ludzkości wkracza na nową drogę. Przed dzieciątkiem, wyrywającym się z objęć Matki i wyciągającym rączki do Mędrców, klęczy Baltazar w czerwonej szacie. Kacper o ciemnej karnacji stoi nieco z tyłu. Obok niego czeka na swoją kolej trzeci król. W jego rolę wcielił się sam Dürer. Królowie, jak nakazuje tradycja, niosą kadzidło, mirrę i złoto. W narożnikach obrazu widać zaskakujące szczegóły: motyla, świerszcza chrząszcza jelonka, symbolizujące przyszłe wydarzenia w życiu Syna Bożego (śmierć i zmartwychwstanie). Niezwykłą siłę ma „Pokłon pasterzy" Rembrandta z 1646 roku (obecnie w starej Pinakotece w Monachium), w którym od dzieciątka bije potężny blask, oświetlający twarze ludzi z otaczającego go kręgu. To wyjątkowe przedstawienie skupione na wierze i dobru zwykłych ludzi. Peter Paul Rubens wracał natomiast wielokrotnie do tematu „Pokłonu Trzech Króli", malując wielkoformatowe płótna znacznie różniące się kompozycją, np. w wariancie znajdującego się obecnie w Pałacu Sanssouci w Poczdamie. Jezus zanurza rączkę w pucharze, podarowanych przez jednego z Mędrców, którzy na tym obrazie nie noszą królewskich koron. (Ewangelia św. Mateusza mówi o nich jako o Magach, dopiero w III w. rzymski teolog Tertulian nazwał ich królami). Na jeszcze bardziej widowiskowym płótnie z 1624 roku z Muzeum Sztuk Pięknych w Amsterdamie Jezus nie opuszcza bezpiecznych kolan Marii, a Mędrcom towarzyszy tłum innych przybyszy, m.in. malowniczy jeźdźcy na wielbłądach.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA