fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

PIT: ulga na dzieci - najważniejsze zmiany

www.sxc.hu
Chcemy pomóc rodzinom wielodzietnym, średnio na dziecko przypadnie ponad 450 zł rocznie – piszą wiceministrowie.
Premier Donald Tusk, przedstawiając w Sejmie informację o działaniach rządu, zapowiedział zmiany w tzw. uldze na dzieci. To kolejny element polityki prorodzinnej, wcześniej rząd wydłużył do roku urlop rodzicielski, zwiększył dostępność przedszkoli i znacząco obniżył opłatę za nie. Celem zapowiedzianych zmian jest zwiększenie liczby urodzeń i polepszenie sytuacji finansowej rodzin wychowujących dzieci, szczególnie wielodzietnych.

To nie zapomoga

Fundamentalne znaczenie ma to, że zwiększamy ulgi na dzieci w taki sposób, żeby mogły z niej skorzystać wszystkie rodziny, w których chociaż jeden z rodziców płaci PIT. Zmiana jest niezwykle ważna, ponieważ dotychczas pełne wykorzystanie ulgi było nieosiągalne dla wielu podatników, w tym dla niemal połowy rodzin wielodzietnych, których podatek był niższy od maksymalnego poziomu ulgi. Teraz budżet państwa po prostu zwróci im kwotę niewykorzystanej ulgi.
Po to, by ulga nie zamieniła się w zniechęcającą do pracy, a często uzależniającą zapomogę, zwrot nie może przekroczyć łącznej kwoty zapłaconych przez podatnika składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne. Warunkiem zwrotu jest zatem opodatkowana i oskładkowana praca przynajmniej jednego z rodziców. To niezwykle ważne, bo zależy nam, by dzieci wychowywały się w rodzinach, w których praca, a nie zasiłek, jest wartością i sposobem na życie. Jest to swego rodzaju kontrakt – pracujesz i masz dzieci, wtedy możesz liczyć na dodatkową pomoc państwa. Dlaczego? Bo dzieci to inwestycja w przyszłość. Najlepsza z możliwych, a skorzystają na niej wszyscy obywatele.
Istotą każdej ulgi podatkowej jest obniżenie płaconego podatku. Zaproponowane przez premiera rozwiązanie pozwala na obniżenie nie tylko podatku, ale także pozostałych danin ponoszonych na rzecz państwa. Każde inne rozwiązanie staje się zapomogą, a nie ulgą. Takie zapomogi istnieją i są elementem pomocy społecznej.
Pojawiające się opinie, że limit ograniczy istotnie liczbę podatników, którzy skorzystają na zmianie, są nieprawdziwe. Skorzysta z niej ponad milion rodzin (ok. 1,8 mln podatników), w których wychowuje się ok. 2 mln dzieci. To znaczy, że ponad 97 proc. rodzin będzie mogło wykorzystać w pełni ulgę na dzieci.
Nie poprawi się jedynie sytuacja osób niepłacących składek na ubezpieczenie społeczne. Warto jednak pamiętać o dwóch kwestiach. Po pierwsze, w Sejmie znajduje się projekt ustawy, zgodnie z którą umowy-zlecenia zostaną objęte tzw. składkami zusowskimi do wysokości minimalnego wynagrodzenia. Po drugie, osoby uzyskujące swój dochód na podstawie umowy o dzieło czy umowy-zlecenia, nie płacąc składek na ubezpieczenie społeczne, uzyskują wyższe zarobki netto. A po to właśnie wprowadzamy ulgę, żeby rodziny wychowujące dzieci mogły przeznaczyć więcej środków na bieżącą konsumpcję, tzn. żeby ich zarobki netto były wyższe. Te osoby, tzn. zatrudnieni na podstawie umów cywilnoprawnych, mogą też skorzystać z dobrowolnego odprowadzania składek, kalkulując, co jest dla nich korzystniejsze z ekonomicznego punktu widzenia.

Więcej na trzecie   ?i kolejne  dziecko

Premier zaproponował podwyższenie ulgi na trzecie i każde kolejne dziecko o 20 proc. To następny krok, po wprowadzonych w 2013 r. zmianach, które podwyższyły ulgę na trzecie dziecko o 50 proc., a na czwarte i każde kolejne – 100 proc. Tak więc już w przyszłym roku kwoty odliczenia będą wynosić: na pierwsze i drugie dziecko – 1112,04 zł, na trzecie – 2000,04 zł, a na każde kolejne 2700 zł.
Dlaczego proponuje się podwyższyć ulgi właśnie na trzecie i kolejne dzieci? Po pierwsze dlatego, że stopa ubóstwa jest najwyższa właśnie w rodzinach wielodzietnych i rośnie wraz z liczbą dzieci. Po drugie, celem strategicznym rządu jest poprawa sytuacji demograficznej Polski. W Polsce współczynnik dzietności wynosi ok. 1,3 i jest znacznie poniżej wartości zapewniającej zastępowalność pokoleń (ok. 2,1). W pierwszej połowie roku zaobserwowaliśmy pierwszy od wielu lat wzrost liczby urodzeń, ale to wciąż zbyt mało, dlatego polityka państwa musi zachęcać do posiadania dzieci. Z prowadzonych w wielu krajach badań wynika, że najskuteczniejszym instrumentem finansowym wpływającym na zwiększenie dzietności jest wsparcie rodziców przy decyzji właśnie o trzecim dziecku. O ile bowiem sytuacja finansowa nie jest najważniejszym kryterium w podejmowaniu decyzji o posiadaniu pierwszego czy nawet drugiego dziecka, o tyle decyzja o trzecim jest często determinowana właśnie sytuacją ekonomiczną. Warto sobie również uświadomić, że nawet gdyby wszystkie polskie rodziny miały jedno lub dwójkę dzieci, to i tak do zastępowalności pokoleń sporo by brakowało.

Redukcja szarej strefy ?i obniżenie klina

Od lat w publicznej debacie głośny jest apel o obniżenie podatków i zmniejszenie klina podatkowego. Proponowana przez rząd zmiana idzie właśnie w tym kierunku. Jednocześnie pomaga walczyć z szarą strefą i promuje legalne zatrudnienie. Osoby pracujące bez żadnej umowy tracą bowiem możliwość uzyskania zwrotu podatku i są pozbawione ubezpieczeń społecznych, których koszty de facto zrefinansowałoby im państwo w postaci ulgi.
Wykres pt. Klin podatkowy dla rodziny z trojgiem dzieci pokazuje, jak znaczące będzie jego obniżenie, co jest bardzo dobrą wiadomością dla rynku pracy. Dzięki nowej konstrukcji ulgi w rodzinach o bardzo niskich dochodach klin podatkowy ulegnie obniżeniu z obecnych 28 proc. do 17 proc. To ważne, bo wiadomo, że klin podatkowy jest szczególnie szkodliwy dla szans na zatrudnienie osób najmniej zarabiających, wśród których stopa zatrudnienia jest szczególnie niska.
Proponowane przez rząd zmiany to wydatek ok. 1 mld zł z budżetu państwa. Dużo? Mało? I tak, i tak.

Małe koszty, duże zyski

Dlaczego dużo? Bo na ten miliard składamy się my – podatnicy. Budżet, chociaż konstruowany przez Ministerstwo Finansów, a zatwierdzany przez rząd, parlament i prezydenta, jest „budżetem domowym" Polski, na który składają się wszyscy obywatele płacący daniny publiczne. Nie można też zapominać, że Polska cały czas objęta jest procedurą nadmiernego deficytu, która co prawda została zawieszona, ale definitywnie zdjęta zostanie w 2016 r. W dodatku tylko wtedy, gdy ograniczymy deficyt w przyszłym roku poniżej 3 proc. PKB. Z tego punktu widzenia każdy dodatkowy wydatek, nawet najmniejszy, musi mieć naprawdę mocne uzasadnienie.
A dlaczego mało? Ponieważ spodziewane efekty znacznie przewyższą skalę wydatku. Z prostego powodu – rozwiązanie jest bardzo precyzyjnie zaadresowane do rodzin wielodzietnych i niezamożnych rodziców, odprowadzających niskie podatki. Dodatkowe pieniądze trafią zatem dokładnie tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Warto porównać to rozwiązanie z często postulowanym zwiększeniem kwoty wolnej od podatku dla wszystkich. Gdyby wspomniany miliard w ciągu roku podzielić wśród wszystkich podatników PIT (ok. 25 mln osób), to każdy dostałby niecałe 4 zł miesięcznie.
Dzięki skierowaniu tych środków do rodzin wielodzietnych oraz niezamożnych rodziców, średnio na dziecko przypadnie prawie 40 zł miesięcznie, czyli ponad 450 zł rocznie. Ale dla tych najbardziej potrzebujących korzyści reformy będą wielokrotnie większe (wykres „Zmiany w uldze na dzieci"). Rodzina z trójką dzieci, w której jeden rodzic zarabia minimalne wynagrodzenie, a drugi pozostaje w domu, opiekując się dziećmi, dostanie dzięki tej zmianie zwrot w wysokości ponad 4,2 tys. zł, czyli niemal dziesięciokrotnie więcej niż obecne 431 zł. Ta sama rodzina z dwójką dzieci otrzyma 2,2 tys. zł. W rodzinie z trójką dzieci, w której jeden rodzic zarabia przeciętne wynagrodzenie, dodatkowy zwrot wyniesie prawie 2 tys. zł.
Zmieniona ulga nie rozwiąże całego problemu niskiej dzietności i ubóstwa w Polsce. Ale dla wielu polskich rodzin będzie oznaczać naprawdę znaczącą pomoc. Równocześnie wysyłamy bardzo mocny sygnał o tym, że trud wychowania dzieci jest przez państwo polskie dostrzegany i doceniany.

CV

Izabela Leszczyna – wiceminister finansów, pełnomocnik rządu ds. edukacji i informacji finansowej
Artur Radziwiłł – wiceminister finansów, główny rzecznik dyscypliny finansów publicznych
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA