fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Miasta walczą z żebractwem

Mają najczęściej dom i środki do życia. ?Nie chcą pracować, bo na ulicy dostaną więcej i łatwiej.
Dając pieniądze, odbierasz dzieciństwo. Nie pomagasz, pomagaj mądrze. Stop żebractwu. Nie dawaj na ulicy. To hasła z zaledwie kilku akcji informacyjnych prowadzonych w dużych miastach. To właśnie oblegane przez turystów metropolie przyciągają wiosną i latem żebrzących.
– Jedyną możliwością ukrócenia tego procederu jest uświadamianie mieszkańcom i turystom, że dawanie pieniędzy na ulicy nie rozwiązuje problemów proszących. Dlatego nasze akcje prowadzimy już dziesięć lat – mówi Marta Chechelska, rzeczniczka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krakowie.

Trudno ukarać żebraka

Walkę z żebractwem utrudnia fakt, że nie zawsze jest ono wykroczeniem. Można ukarać proszącego, gdy żebrze oszukańczo, czyli wprowadza w błąd osobę, od której chce otrzymać ofiarę. Udaje na przykład niepełnosprawnego lub chorego. Karane jest również żebractwo natarczywe. Natarczywość to zaczepianie przechodniów czy uniemożliwianie im przejścia. Pod tym pojęciem mieści się również kierowanie wulgaryzmów pod adresem tych, którzy nie dali jałmużny. Z nasiloną formą natarczywości mieli w zeszłym roku do czynienia goście warszawskich restauracji, którym żebrzący pluli do talerza, gdy odmówili kilku złotych. Zdarzało się też, że nieproszony gość atakował wyganiającą go obsługę.
Zarówno w żebraniu natarczywym, jak i oszukańczym nie ma znaczenia, czy sprawca wykroczenia z art. 58 § 2 kodeksu wykroczeń miał środki na utrzymanie, czy też nie był zdolny do podjęcia pracy. Zostanie ukarany przez policję.
– Kodeks wykroczeń mówi natomiast wyraźnie w paragrafie pierwszym art. 58, że kto mając środki egzystencji lub będąc zdolnym do pracy, żebrze w miejscu publicznym, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny albo karze nagany. To, czy ma środki utrzymania, jest jednak trudne do zweryfikowania – wyjaśnia Marta Chechelska.
Nie popełnia wykroczenia osoba, która publicznie prezentuje swoje umiejętności, łącząc je ze zbieraniem ofiar od widzów, np. rysuje portrety, rzeźbi czy gra na instrumencie, ponieważ działanie to możemy określić jako rodzaj sprzedaży dzieła, wrażenia artystycznego, a nie jako żebranie.
To, jak trudno żebraka ukarać, obrazują statystyki.
W ubiegłym roku krakowska straż miejska wystawiła 109 mandatów karnych na łączną kwotę 10 336 zł, pouczyła 533 osoby i skierowała 26 wniosków o ukaranie do sądu. Do końca maja tego roku funkcjonariusze wystawili 60 mandatów na łączną kwotę 5075 zł, pouczyli 213 osób, a w 38 przypadkach skierowali wnioski o ukaranie do sądu. Strażnicy w Krakowie podejmują około 700 interwencji rocznie wobec osób żebrzących.
W innych miastach mandatów jest mniej. W Poznaniu w zeszłym roku było ich zaledwie 11.
Nie w każdej sprawie strażnik miejski może ukarać mandatem.
– Wykroczenia, za które strażnicy straży gminnych mogą nakładać grzywny w drodze mandatu karnego, określa mówiące o tym rozporządzenie. Art. 58 kodeksu wykroczeń w postępowaniu mandatowym możemy stosować tylko do żebrzących wymienionych w § 1 – wyjaśnia Przemysław Piwecki, rzecznik prasowy poznańskiej straży miejskiej.
A więc nie za żebractwo natarczywe.
– Straż miejska może jednak karać za zakłócanie porządku publicznego przez osoby żebrzące. W przypadku natarczywego żebrania strażnicy muszą przyjąć zgłoszenie od osób, którym to przeszkadza – mówi Marek Anioł, rzecznik straży miejskiej w Krakowie.
Większe uprawnienia ma policja. Może karać wykroczenia z obu paragrafów. W całej Polsce w zeszłym roku policja stwierdziła 3247 wykroczeń z art. 58 § 1. Za żebranie natarczywe lub oszukańcze ukarała jedynie 430 osób. Liczba takich wykroczeń z roku na rok wzrasta.

Zakaz proszenia ?o jałmużnę

– Na pewno łatwiej by było, gdyby żebractwo było całkowicie zabronione. Mieszkańcy często mają pretensje do strażników, że ci nie reagują, gdy ktoś siedzi na ulicy i żebrze. W takiej sytuacji nie mamy jednak podstaw do podjęcia interwencji – zauważa Marek Anioł.
Być może Polska powinna iść śladem Norwegii, która ma przywrócić całkowity zakaz żebractwa zniesiony w 2005 r. Powodem jest masowy najazd imigrantów ze wschodu Europy. Zgodnie z zaaprobowanymi przez komisję norweskiego parlamentu zmianami w ustawie o policji zakaz żebrania ma wejść w życie w 2015 r. w całej Norwegii, ale na poziomie lokalnym gminy mogą go wprowadzić już 1 lipca tego roku.
Kto żebrze na ulicach polskich metropolii?
– Zazwyczaj nie są to osoby bezdomne. W Krakowie nie udało się nam ustalić tożsamości wszystkich, ale u prawie ?40 proc. potwierdziliśmy uprawnienia do emerytury. Żebrzący nie są zainteresowani świadczeniami z pomocy społecznej ani podjęciem pracy, bo na ulicy mogą zarobić znacznie więcej i bez wysiłku – mówi Marta Chechelska.
Ile udaje się zebrać? Krakowski MOPS szacuje, że przeciętnie 2400 zł miesięcznie. Tyle wychodzi, jeśli założymy, że koło żebrzącego osiem godzin dziennie przejdzie na godzinę około 100 osób, a co dziesiąta rzuci tylko złotówkę.
Szczególnie dotkliwe w skutkach jest żebractwo dzieci, których najczęściej na ulice wysyłają opiekunowie. To wbrew prawu. Art. 104 kodeksu wykroczeń stanowi, że kto skłania do żebrania małoletniego lub osobę bezradną albo pozostającą w stosunku zależności od niego lub oddaną pod jego opiekę, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
Nigdy nie mamy pewności, do czyich rąk trafią podarowane maluchowi pieniądze. Jednocześnie swoją postawą utwierdzamy dzieci w przekonaniu, że żebractwo jest dobrym i łatwym sposobem na życie, a tym samym nie wpływamy na poprawę ich losu.

Nie zbierają na chleb

Żebrzący nie przymierają głodem.
– W całej Polsce funkcjonuje rządowy program dożywiania. Trzeba tylko spełnić kryterium dochodowe – 813 zł dla osoby samotnie gospodarującej i 684 zł na jedną osobę w rodzinie. Wystarczy zgłosić się do ośrodka pomocy społecznej. Nikt nie musi więc żebrać na chleb – zauważa Chechelska.
Istotne jest też to, na co wydawane są pieniądze. Dzieci często przeznaczają je na używki, np. papierosy, alkohol, dopalacze czy na automaty, które uczą je hazardu. Dorośli zbierają na sprzęt audio-wideo, a także używki.
– Nie wolno pozostawać obojętnym na ludzkie tragedie, ale wielu ludzi niesłusznie utożsamia pomoc z drobnym datkiem pieniężnym. To tylko środek doraźny, a podarowane pieniądze rzadko są wykorzystywane zgodnie z ich deklarowanym przeznaczeniem. Wielu żebraków tak naprawdę nie chce zerwać z tym zajęciem, bo to łatwy pieniądz. Dlatego datek niczego nie zmieni, a wręcz zatrzyma żebrzących na ulicy. Lepiej przekazać pieniądze organizacji pozarządowej, która zajmuje się profesjonalnie pomaganiem i aktywizowaniem osób bezrobotnych – apeluje Marta Chechelska.
Należy też zgłaszać na policję, że byliśmy świadkami żebractwa. Zwłaszcza wówczas, gdy osoba, wyłudzając pomoc, była natarczywa lub agresywna. Albo gdy żebrzą dzieci.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA