fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Ministerstwo: Jakiej ustawy o turystyce chcecie?

archiwum prywatne, Filip Frydrykiewicz F.F. Filip Frydrykiewicz
Jakie przepisy powinny się znaleźć w nowej ustawie o usługach turystycznych? Jakie problemy powinna ona rozwiązać? Na jakie wyzwania turystyki za kilka lat powinna odpowiadać?
Na te pytania Ministerstwo Sportu i Turystyki oczekuje odpowiedzi od praktyków, którzy na co dzień stosują wobec siebie i wobec innych zapisy ustawy. Zamierza bowiem przygotować nową ustawę o usługach turystycznych. Zanim jednak rozpocznie jakiekolwiek formalne działania legislacyjne chciałoby dowiedzieć się od branży turystycznej, ubezpieczeniowej, urzędów marszałkowskich i innych zainteresowanych podmiotów, co według nich w nowym dokumencie powinno się znaleźć. Obecna ustawa przestaje bowiem spełniać już swoje zadania – po pierwsze sytuacja w turystyce, szczególnie wyjazdowej, dynamicznie się rozwija, po drugie, praktyka ostatnich lat odsłoniła wiele jej słabych punktów.
O tym właśnie mówili w środę zaproszeni do ministerstwa na spotkanie konsultacyjne goście. Prowadząca naradę wicedyrektor departamentu turystyki Elżbieta Wyrwicz poprosiła przedstawicieli urzędów marszałkowskich, organizacji branżowych i ubezpieczeniowych o ich uwagi. Zarówno o propozycje konkretnych rozwiązań, jak i pomysły, określające wizję rozwoju turystyki w dalszej przyszłości. - Czekamy na wszelkie pomysły, nawet księżycowe, bo wszystkie warto rozważyć – zachęcała. Jak zastrzegła, są to konsultacje bardzo wstępne, wręcz „prekonsultacje".

Pakietowanie dynamiczne nie chroni turystów

Prezes Polskiej Izby Turystyki Paweł Niewiadomski i wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Organizatorów Turystyki Marek Kamieński zwrócili uwagę, że w pierwszej kolejności ministerstwo powinno zająć się rozwiązaniem problemu braku ochrony turystów, którzy samodzielnie kupują, najczęściej przez Internet, poszczególne usługi turystyczne. Nie korzystają z gotowych pakietów biur podróży. Często nie mają świadomości, że w razie upadku linii lotniczej czy hotelu lub kłopotów z wyegzekwowaniem opłaconej usługi, nie są chronieni przez prawo. Ich pieniądze przepadną, tak jak wtedy, gdy upadła linia lotnicza OLT, czy węgierski Malev. Poszczególni usługodawcy nie mają bowiem wykupionych gwarancji na wypadek bankructwa. Inaczej jest w przypadku biura podróży, które tak gwarancję musi mieć, jest to warunek, bez którego nie mogłoby funkcjonować zgodnie z prawem.
– Chciałbym się dowiedzieć, jaki jest pomysł rządu na ochronę tych ludzi – pytał Niewiadomski. Przyznał zarazem, że sama Unia Europejska ma kłopot z uregulowaniem tego problemu. Trwają właśnie prace nad nową dyrektywą „turystyczną" i ścierają się przy tej okazji różne interesy – zarówno branżowe jak i krajowe.
Krzysztof Piątek z Polskiego Związku Organizatorów Turystyki przypomniał, że jego organizacja zgłaszała już postulat, by objąć koniecznością uzyskania gwarancji, do wykupienia jakiej są teraz zobowiązane biura podróży, wszystkie podmioty świadczące usługi turystyczne. – Inaczej coraz więcej podmiotów będzie unikało tych kosztów i będzie rosła szara strefa – ostrzegał.
Wyrwicz obiecała przekazać zwierzchnikom postulat pilnego zażegnania niebezpieczeństwa, jakie rodzi tak zwane pakietowanie dynamiczne. Zastrzegła jednak, że nie można wprowadzać rozwiązań zbyt radykalnych, bo można pozbawić możliwości organizowania sporadycznie imprez turystycznych instytucje działające na zasadach non profit, na przykład organizacje pozarządowe.

Wycieczki non profit to fikcja

Zaoponowała przeciwko takiemu myśleniu Anna Niedźwieńska z małopolskiego urzędu marszałkowskiego, która stwierdziła, że zna przykłady organizacji non profit, które organizują imprezy turystyczne cyklicznie. W ich wypadku status organizacji społecznych jest tylko przykrywką dla prowadzonej regularnie działalności touroperatorskiej. Pieniądze wpłacone przez „klientów" takich podmiotów nie są chronione.
Co więcej – wskazywała Niedźwieńska – jeśli zdarzy się, że ci klienci zostaną oszukani, będą mogli domagać się straconych pieniędzy w sądzie od skarbu państwa. Prawo unii europejskiej, a konkretnie dyrektywa 90/314, gwarantuje im bowiem, ochronę. Tymczasem państwo polskie nie zapewniło im tego w prawie krajowym.
- To wcale nie jest sytuacja hipotetyczna – poparła koleżankę przedstawicielka województwa wielkopolskiego Lidia Winkler. – Mamy przypadek przedsiębiorcy, który dostał trzyletni zakaz prowadzenia biura podróży. Założył więc stowarzyszenie i robi nadal to co robił jako organizator turystyczny. Bez ochrony klientów. Urząd marszałkowski nie może nic na to poradzić, bo formalnie stowarzyszenie nie narusza prawa. Brak sankcji to wręcz zachęta do takiej działalności – wskazywała.
Michał Brodzki z województwa śląskiego przywołał inny przykład niedoskonałości legislacyjnej – ktoś kto prowadził biuro podróży i doprowadził do jego bankructwa może założyć kolejne i działać dalej. Zakazem prowadzenia działalności touroperatorskiej obejmuje się bowiem firmę, nie człowieka, który za nią stoi. – Tak było u nas z Aquamarisem i OK Services (pierwsze biuro podróży upadło w 2012 roku, a drugie w 2013, w obu współwłaścielem była ta sam osoba, prokuratura postawiła jej niedawno zarzut narażenia klientów na stratę 3 mln złotych – red. czytaj: "Właścicielka Aquamaris za kratkami"). – Ludzie dzwonili do urzędu i pytali, dlaczego rejestrujemy kolejne biuro osoby, która doprowadziła poprzednie do spektakularnej upadłości. Wyzywali nas – Brodzki nie ukrywał wzburzenia.

Sankcje na lekceważących prawo

Niesprecyzowanych w ustawie o usługach turystycznych problemów, przed którymi stają urzędy marszałkowskie jest więcej. Na Mazowszu w ostatnich tygodniach okazało się, że poszkodowani przez ogłoszenie niewypłacalności przez biuro podróży Sky Club w 2012 roku są podzieleni na dwie kategorie - wyjaśniała Izabela Stelmańska, wicedyrektor departamentu kultury, promocji i turystyki w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Mazowieckiego. Turyści, którzy wykupili wycieczkę przed 21 lutego 2012 roku dostali 38 procent pieniędzy, a ci, którzy po tym terminie - 70 procent. (Czytaj też: „Ruszają wypłaty dla klientów Sky Clubu").
Jak do tego doszło? - Po naszej kontroli Sky Club miał podnieść sumę gwarancji. Tymczasem ubezpieczyciel wystawił mu drugą, dodatkową gwarancję. To spowodowało zamieszanie. Gdyby ubezpieczyciel podniósł wartość starej gwarancji tego problemu by nie było – relacjonowała Stelmańska. Taką sytuacje  także trzeba przewidzieć w przepisach.
Kolejny problem – brak sankcji powoduje, że organizatorzy notorycznie spóźniają się z przedstawieniem gwarancji na kolejny rok. – Wszczynamy postępowanie administracyjne w sprawie wykreślenia ich z ewidencji organizatorów, a oni przynoszą gwarancje po terminie wyznaczonym przez ustawę, w ostatnim, czternastym, dniu postępowania. Nie pozostaje nam nic innego jak umorzyć to postępowanie. Ale tak nie powinno być – opowiadała Stelmańska.
I zgłosiła kolejny postulat: - Dajcie nam możliwość prowadzenia kontroli doraźnych, żebyśmy mogli skontrolować dane biuro podróży, kiedy dowiadujemy się, że ma ono problemy. Teraz możemy prowadzić tylko kontrole zaplanowane, a to oznacza, że zanim to zrobimy  miną tygodnie.

Siła wyższa ciągle groźna

Co to jest siła wyższa i jakie obowiązki ma organizator imprezy turystycznej, kiedy plany pokrzyżuje mu chmura pyłu wulkanicznego? Na sprecyzowanie tego w nowych przepisach nalegał Kamieński z OSAT-u. – Trzeba bardzo dokładnie napisać, do jakich świadczeń jest zobowiązany touroperator w sytuacji wystąpienia siły wyższej. Łącznie z tym, jak długo powinien zapewnić nocleg uwięzionemu za granicą klientowi, w jakiej kategorii hotelu i z jakimi usługami - podkreślał Kamieński, który jako biegły sądowy zetknął się z przypadkiem, że klient wygrał z biurem podróży spór o standard hotelu, w jakim powinien być zakwaterowany podczas przymusowego pobytu za granicą.
Te sprawy prawdopodobnie będzie również regulować nowa dyrektywa unijna. Ale zdaniem Kamieńskiego polskie władze nie powinny czekać na uchwalenie dyrektywy, bo nie wiadomo kiedy to nastąpi, a branża może być zaskoczona w każdej chwili niespodziewanymi wydarzeniami.
Przy okazji Paweł Niewiadomski zwrócił uwagę, że polska wersja dyrektywy unijnej 90/314 została tak przetłumaczona, że to, co w oryginale jest przywilejem touroperatora, u nas stało się obowiązkiem. A chodzi o taką sytuację jak niedawno z odwołaniem wyjazdów do Egiptu. Według Unii Europejskiej organizator może w takiej sytuacji zaproponować klientom inne wycieczki. Tymczasem nasze prawo wręcz mu to nakazuje, a przecież nie każdy organizator musi mieć inne imprezy na zamianę, szczególnie w szczycie sezonu.

Nie wyrzucać pośrednika

Uwagi do przyszłych przepisów miała także Anna Dąbrowska z biura rzecznika ubezpieczonych. Jak mówiła, zgłaszają się do niej jej biura klienci poszkodowani upadkiem organizatora turystyki. Narzekają, że muszą bardzo długo czekać na zwrot z gwarancji ubezpieczeniowej wpłaconych pieniędzy. Zdaniem rzecznika ubezpieczonych należałoby wprowadzić mechanizm pozwalający wypłacać  odszkodowania na bieżąco, w miarę zgłaszania się poszkodowanych.
Prezes PIT, Paweł Niewiadomski, zgłosił postulat, aby stworzyć przepisy zachęcające banki do udzielania gwarancji touroperatorom. Teraz istnieje taka możliwość, ale jest jedynie teoretyczna. De facto 90 procent gwarancji biur podróży to gwarancje ubezpieczeniowe.
Wywołano także temat „pośrednika turystycznego" – czy jest potrzebny w ustawie, czy to martwy, zbędny termin, bo pośrednik zawiera się w „organizatorze turystyki" i wystarczy ten drugi.
Zdaniem Niewiadomskiego z usuwaniem pośrednika z ustawy nie należy się spieszyć. Może się bowiem okazać, że to idealne rozwiązanie dla określenia funkcji kogoś, kto dynamicznie pakietuje usługi turystyczne na konkretne zamówienie turysty. Jeśli taki człowiek byłby objęty koniecznością posiadania gwarancji, jego klient byłby chroniony. To trzeba jeszcze przedyskutować na krajowym i unijnym gruncie. – Może tak być, że dzięki „pośrednikowi turystycznemu" w ustawie o usługach turystycznych jesteśmy w awangardzie rozwiązań europejskich – mówił Niewiadomski.

Czy biznesmen to turysta?

Kolejny wątek poruszony przez uczestników spotkania dotyczył traktowania imprez organizowanych dla firm. Czy, jeśli celem wyjazdu jest uczestniczenie w targach, konferencji lub misji gospodarczej, organizator powinien podlegać przepisom ogólnym (głównie chodzi o zapewnienie sobie kosztownej gwarancji), jak każde biuro podróży? Gdzie przebiega granica między tym co turystyczne, a tym co dotyczy biznesu? Firmy „eventowe" wolałyby nie mieć obowiązków biur podróży, z drugiej strony istnieje ryzyko, że kolejna grupa przedsiębiorców zostanie wyjęta spod ogólnych  zasad, co może prowadzić do wynaturzeń.
-  Jeśli ktoś jedzie do pracy, a koszty tego wyjazdu są jego kosztem uzyskania przychodu to nie jest to wyjazd turystyczny – zabrała głos prezes Stowarzyszenia Konferencje i Kongresy w Polsce Anna Jędrocha.
- Spotkałam się z interpretacją urzędu skarbowego, że wyjazdy o charakterze biznesowym (urząd powołał się na definicję ze słownika PWN) nie muszą być organizowane przez organizatora turystyki – dodała jedna z przedstawicielek urzędów marszałkowskich.
- Polska Izba Turystyki uważa, że wyjazdy o charakterze integracyjnym i kongresowym, czyli MICE, powinny podlegać tym samym przepisom, co turystyczne. Z naszych analiz wynika, że obecnie należy je tak traktować – oświadczył Niewiadomski.
Jak zapewniła wicedyrektor Elżbieta Wyrwicz, wszystkie uwagi zgłoszone w trakcie spotkania zostaną przeanalizowane przez ministerstwo. Prawdopodobnie do niektórych problemów trzeba będzie jeszcze wrócić, by „pogłębić temat" i przedyskutować szczegółowe rozwiązania. Poprosiła, by  do 15 kwietnia zgłaszać jej kolejne rozwiązania.
Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA