fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Szkoła w kryzysie zaufania

65 proc. licealistów czuje się zagrożonych bezrobociem. Pięć lat wcześniej deklarowało to niecałe 40 proc. (na zdjęciu jedno z łódzkich liceów w 2009 r.)
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Mniej niż połowa uczniów wierzy, że dzięki szkole zdobędzie dobrą pracę. To najgorszy wynik od wielu lat.
Złe wiadomości dla  systemu oświaty. Z badania „Młodzież 2013" przeprowadzonego przez CBOS i Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii wynika, że coraz mniej uczniów wierzy, iż szkoła pomoże im osiągnąć zawodowy bądź naukowy sukces.

Z czym do pracy

W ramach cyklicznej analizy badacze pytali o opinie uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Okazuje się, że mniej niż połowa, zaledwie 48 proc., odpowiedziała twierdząco na pytanie, czy szkoła daje im duże szanse na zdobycie atrakcyjnej pracy. Jednocześnie co trzeci odpowiadał, że takiej szansy nie daje. Ostatni raz tak słabe wyniki były notowane w 2003 r.
Pozytywne nastroje opuściły przede wszystkim uczniów techników i szkół zawodowych. W pierwszym typie szkół na atrakcyjną pracę po jej ukończeniu liczy 60 proc. uczniów, gdy w 2010 r. – 68 proc. W szkołach zawodowych ten odsetek w latach 2008–2013 spadł z 70 do 61 proc.
Najmniej nadziei na dobrą pracę po ukończeniu szkoły mają uczniowie liceów ogólnokształcących. Tylko 38 proc. liczy na sukces na rynku pracy – to o 3 pkt proc. mniej niż w roku 2008 czy 2010.
Licealiści raczej nie myślą o podjęciu pracy w krótkim czasie, lecz planują dalszą naukę. Czy obecna szkoła dobrze ich do tego przygotowuje? Aż 17 proc. stwierdziło, że nie. W 2010 r. podobną opinię wyraziło 11 proc. uczniów.
Zdaniem byłej minister edukacji Krystyny Łybackiej (obecnie posłanki SLD) wyniki tych badań to poważny sygnał dla ministrów edukacji i gospodarki. – Z jednej strony mamy problem z deficytem miejsc pracy dla młodych ludzi i to jest pole działań dla ministra gospodarki, z drugiej należy się zastanowić, dlaczego spada zaufanie do edukacyjnej funkcji szkoły – mówi „Rz" Łybacka.
Wskazuje, że należałoby przeprowadzić rewizję systemu egzaminowania uczniów. Jej zdaniem efekty obecnego modelu opartego na testach są takie, że uczniowie opuszczający szkołę mają kłopoty z rozwiązywaniem problemów, które wymagają od nich kreatywności i innowacyjności. A to są cechy, których wymaga od nich obecny rynek pracy.
Wojciech Książek, były minister edukacji, współtwórca reformy edukacyjnej z 1999 r. – po której wprowadzeniu zaufanie uczniów do szkół aż do 2013 r. systematycznie rosło – wskazuje z kolei, że system szkolnictwa zawodowego nigdy nie przeszedł gruntownej reformy.
– Cały czas szkolimy uczniów w zbyt wąskich specjalizacjach, obecny rynek pracy wymaga, aby ten sektor szkolnictwa był o wiele bardziej elastyczny – mówi.
Łybacka zwraca uwagę  na spadek zaufania uczniów do tego, jak szkoła przygotowuje do podjęcia studiów. – To daje wiele do myślenia w kwestii zmian programowych, jakie w 2009 r. wprowadziła minister Katarzyna Hall. Wydaje się konieczne sprawdzenie efektów tej reformy, skoro mamy do czynienia z takim wzrostem pesymizmu wśród uczniów po jej wdrożeniu – zaznacza.

Uczeń pesymista

Z badań wynika też, że odsetek uczniów liceów i techników, którzy czują się zagrożeni bezrobociem, sięga odpowiednio 65 i 70 proc. To wyniki zbliżone do tych z 2003 r., kiedy stopa bezrobocia w Polsce sięgała 20 proc. (obecnie jest to 14 proc.). W 2008 r. odsetek uczniów wyrażających podobne obawy był niemal o połowę niższy (zbliżony do 38 proc.).
Co więcej, 60 proc. uczniów jest zdania, że o zdobyciu pracy decydują przede wszystkim znajomości i układy. To najwyższy odsetek takich wskazań w historii tego badania.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA