fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Moja Emerytura

Mit emerytury obywatelskiej

Fotorzepa, Seweryn Sołtys SS Seweryn Sołtys
Coraz popularniejsza staje się idea wprowadzenia w Polsce powszechnej emerytury minimalnej nazywanej obywatelską. Ale nawet żarliwi jej zwolennicy przyznają, że nie wiedzą, ile kosztowałaby zmiana systemu emerytalnego, bo nie mają takich szacunków.
Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać jednak, że przestawienie polskiego systemu emerytalnego będzie kosztowne.
Ubocznym efektem rządowych zmian w systemie emerytalnym są coraz poważniejsze głosy, że należy w Polsce wprowadzić powszechne emerytury obywatelskie, czyli niewysokie świadczenia za niewysoką składkę odprowadzaną z zarobków. I rozbudować przy tym system ubezpieczeń emerytalnych dodatkowych i dobrowolnych.  O takim rozwiązaniu od lat mówi Centrum im. Adama Smitha, niektóre z organizacji przedsiębiorców oraz ostatnio partie: Solidarna Polska i Twój Ruch. Kłopot polega na tym, że nikt nie wie, ile taka zmiana by kosztowała.
Co prawda rząd pokazał, że zmienić można każdą zasadę, ale dla oszacowania kosztów wprowadzenia emerytury obywatelskiej powinno się wziąć pod uwagę przyszłe zobowiązania emerytalne, jakie wynikają z obecnego systemu. Nawet, jeśli wprowadzona zostanie emerytura obywatelska, to potrzebne będą pieniądze na zobowiązania już zaciągnięte. Według wyliczeń Forum Obywatelskiego Rozwoju zobowiązania emerytalne, wynikające z wpłacanych składek oraz uprawnienia obecnych emerytów pod koniec tego roku wyniosą 190 proc. PKB, czyli około 3065 mld zł. To część długu określanego, jako „ukryty".
A przy zmianie filozofii systemu emerytalnego powinno się dodatkowo pamiętać, że jest on częścią systemu społecznego ze składkami rentowymi, wypadkowymi i chorobowymi. Zobowiązania wynikające z tych ubezpieczeń to kolejnych kilkadziesiąt procent PKB.
Ale nawet gdyby nowy system wprowadzono przy opcji „0" – żadnych zobowiązań, to i tak system repartycyjny wymaga dodatkowych nakładów.
Maciej Bitner, główny ekonomista Wealth Solutions oszacował ile kosztowałaby propozycja, jaką zaproponował trzy lata temu ówczesny minister gospodarki i szef PSL Waldemar Pawlak – minimalna emerytura dla każdego 1200 zł.  Waldemar Pawlak przekonywał wtedy za pomocą excela i procentu składanego, że na takie świadczenie wystarczyłoby gdybyśmy płacili do ZUS 120 zł miesięcznie.
Maciej Bitner tłumaczy, że propozycja premiera Pawlaka ma tę zaletę, że stosunkowo łatwo policzyć jej skutki finansowe. Gdyby, bowiem na każdego emeryta przypadało dziesięciu pracujących, to od razu widać, że taki system by się bilansował – dziesięć razy 120 zł daje 1200 zł: - Niestety Polaków w wieku produkcyjnym, którzy przypadają na jednego emeryta jest w tej chwili nieco mniej niż czterech. Żeby wypłacać 1200 zł emerytury trzeba by zbierać od każdego z nich 300 zł. Jednak nie wszyscy będący w wieku od 20 do 64 lat pracują lub szukają pracy. Wielu uczy się lub po prostu nie pracuje i nie zamierza zmienić tego stanu. Od nich nie byłoby jak ściągnąć składek. Jeżeli zbieralibyśmy je tylko od osób pracujących, to na sfinansowanie 1200 zł emerytury dla 6,2 miliona emerytów potrzeba by zbierać 450 zł od osoby.  – Kwotę tę zestawił ze składką pobieraną od przeciętnego wynagrodzenia: - W 2012 roku przeciętna płaca w gospodarce (poza rolnictwem) wyniosła 3522 zł. Składka emerytalna wysokości 19,52 proc. dawała kwotę 687 zł, czyli wciąż o 237 zł więcej niż wspomniane 450 zł. Myliłby się jednak ktoś, kto wyciągnąłby z tego wniosek, że wymaganie od każdego pracującego składki na poziomie 450 zł zmniejszyłoby koszty pracy. Średnio bowiem w 2012 roku składka w przeliczeniu na zatrudnionego wyniosła 425 zł miesięcznie, czyli mniej niż potrzeba na sfinansowanie emerytury obywatelskiej  – ekonomista tłumaczy, że różnica wynika stąd, iż składki płacą nie tylko pracownicy: - Wśród nich są m. in. przedsiębiorcy (składka w 2012 roku na poziomie 413 zł), rolnicy (składka emerytalno-rentowa wysokości 80 zł) oraz osoby zatrudnione na umowę o dzieło.
Na pokrycie emerytury obywatelskiej na poziomie 1200 zł trzeba ściągnąć od obywateli takie same składki jak dotąd. – Szacuje ekonomista. I zwraca uwagę na problem demograficzny. W 2050 roku według prognoz Komisji Europejskiej na czterech zatrudnionych będzie przypadać trzech potencjalnych emerytów (osób po 67 roku życia). Oznacza to, że składka na emeryturę obywatelską będzie musiała stopniowo wzrosnąć do dzisiejszych 880 zł.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA