fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Pięć pytań o edukację

Pod wnioskiem o zwołanie referendum zebrano ponad milion podpisów
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Referendum dotyczące sześciolatków może prowadzić do gruntownych zmian w systemie szkolnictwa.
Jeżeli dojdzie do referendum edukacyjnego, społeczeństwo będzie musiało odpowiedzieć na fundamentalne pytania dotyczące systemu edukacji.
Najważniejsze pytanie referendalne będzie oczywiście dotyczyło obowiązkowej edukacji sześciolatków. Ale Polacy będą mogli też zadecydować o dalszym losie gimnazjów, systemie kształcenia ponadgimnazjalnego czy formule nadzoru nad siecią szkół.

1

Czy jesteś za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków?
Odpowiedź na tak, oznaczałaby, że tak jak teraz,  to rodzic decydowałby o posłaniu sześciolatka do szkoły. Alternatywą jest powrót do rozwiązań, kiedy o przyjęciu młodszego ucznia podejmował dyrektor szkoły na wniosek rodziców. Ci  jednak musieli zdobyć pozytywną opinię specjalistów, która stwierdzała tzw. gotowość szkolną sześciolatka.
Taka sytuacja nie musiałaby oznaczać klęski reformy obniżającej wiek szkolny. Przy obecnym systemie finansowania oświaty, w którym za edukację szkolną płaci budżet państwa, a koszt opieki przedszkolnej spoczywa głównie na barkach samorządów, gminom bardziej opłaca się mieć sześciolatków w szkołach. Samorządy miałyby motywację finansową, by podnosić standard szkolny, zachęcając w ten sposób rodziców, by posyłali sześciolatki do szkół. W ten sposób zapewne nie zostałby osiągnięty cel wprowadzenia wszystkich sześciolatków do szkół, ale takie rozwiązanie nie jest wcale dominujące w krajach UE. Tylko w 13 z 27 krajów UE ich odsetek w systemie edukacji wynosi powyżej 90 proc.
W głosowaniu nad przyszłością sześciolatków Polacy zdecydują też o gimnazjach

2

Czy jesteś za zniesieniem obowiązku przedszkolnego pięciolatków?
Odpowiedź na tak oznaczałaby, że rodzice nie mieliby obowiązku posyłania do zerówki pięciolatka. Został on nałożony na rodziców w 2011 r. w związku z tym, że rok później wszystkie te dzieci miały trafić do I klasy. Rząd jednak przesunął termin wejścia w życie reformy obniżającej wiek szkolny, nie likwidując  obowiązkowej zerówki. Taki manewr miał dać gwarancję, że te sześciolatki, których rodzice zdecydują się posłać do szkoły, przejdą roczne przygotowanie przedszkolne.
Zniesienie tego obowiązku, w kontekście możliwości posłania do szkoły sześciolatka, wymagałoby powrotu do rozwiązania, w którym to specjalista orzekał, czy dziecko jest gotowe do rozpoczęcia nauki w szkole.
"Sejm nie powinien ignorować sześciolatków"

3

Czy jesteś za przywróceniem w liceach ogólnokształcących pełnego kursu historii oraz innych przedmiotów?
To oznacza wycofanie się z wprowadzonej w 2009 r. reformy szkolnictwa. Jej idea polegała na połączeniu  programów gimnazjum i szkół ponadgimnazjalnych.
Kurs kształcenia ogólnego trwa teraz przez trzy lata gimnazjum i  pierwszą klasę szkoły ponadgimnazjalnej. Potem uczeń wybiera dwa, trzy przedmioty, które realizuje na poziomie rozszerzonym pod kątem egzaminu maturalnego i studiów.
Przywrócenie pełnych kursów z innych przedmiotów oznaczałoby konieczność stworzenia nowego systemu pracy szkół lub powrót rozwiązań sprzed 2009 r. Podobnie sprawa wyglądałaby z podręcznikami.

4

Czy jesteś za stopniowym powrotem do systemu: 8 lat szkoły podstawowej + 4 lata szkoły średniej?
Tu  chodzi o likwidację gimnazjów, czyli powrót do oświatowej rzeczywistości sprzed 1999 r.
Krytyka gimnazjów nie jest uzasadniona wobec badań PISA, które pokazują, że wprowadzenie tego typu szkół podniosło poziom uczniów w zakresie umiejętności czytania. Inne umiejętności, w pierwszej edycji, w której brali udział uczniowie sprzed reformy, nie były badane.
Problemy bezpieczeństwa w gimnazjach wynikają  przede wszystkim z tego, że z powodu braku pieniędzy nie zrealizowano podstawowego założenia, które zakładało odłączenie tych szkół od podstawówek i połączenie ze szkołami ponadgimnazjalnymi.

5

Czy jesteś za ustawowym powstrzymaniem procesu likwidacji publicznych szkół i przedszkoli?
Takie rozwiązania nakładałyby obowiązek utrzymywania placówek, których  funkcjonowanie z powodu np. niżu demograficznego nie jest uzasadnione. De facto odebrałoby samorządom jakikolwiek wpływ na edukację i zapewne pojawiłyby się spore protesty.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA