fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Recepta na bolączki polskich samorządów

Ale też w wielu przypadkach partycypacja obywatelska to pozór. Coraz mniej osób angażuje się w rozwój lokalny, a jednostki samorządowe niechętnie dzielą się powinnościami i usługami z organizacjami pozarządowymi.
Rzeczpospolita
Samorząd to silny filar Rzeczypospolitej. Ale nie jest wolny od wad.
Jeden z największych inwestorów, wielki pracodawca i największy usługodawca w Polsce.  Co więcej – najpoważniejsza instytucja obywatelska, która w ciągu 23 lat działania stała się silnym filarem państwa.  Tak o samorządach terytorialnych napisali na początku roku naukowcy, autorzy raportu o stanie samorządności terytorialnej w Polsce. Ale też natychmiast dodali, że system samorządności w Polsce nie jest idealny. Pozostawienie go w obecnym stanie grozi pogłębianiem się patologii i głębokim kryzysem.
Raport o samorządach zatytułowany „Narastające dysfunkcje, zasadnicze dylematy i konieczne działania" nie tylko stał się podstawą publicystycznych i naukowych debat. Do współpracy z Komisją Wspólną Rządu i Samorządu Terytorialnego zaproszono ekspertów przygotowujących nowy, tym razem samorządowy plan prof. Jerzego Hausnera. Mają pomóc w pracach nad reformowaniem samorządu.
Autorzy raportu chcą, by samorządność i system samorządowy oznaczały samodzielność, decyzyjność, zaangażowanie mieszkańców. Natomiast gminy, miasta, powiaty i województwa powinny być zarządzane profesjonalnie, ale też otwarte na współpracę z innymi. Ich zdaniem podstawową funkcją samorządności terytorialnej powinno być pobudzanie lokalnego i regionalnego rozwoju społeczno-gospodarczego. Dlatego zastanawiają się nad tym, w jakim stopniu samorządy faktycznie spełniają tę funkcję, w jaki sposób mogą prowadzić skuteczną politykę rozwoju oraz jakie czynniki stanowią barierę ich działań.
Twórcy raportu opisali osiem najpoważniejszych problemów – dysfunkcji samorządności w Polsce. Podkreślają, że nie pojawiły się one nagle. Rozwijają się od dłuższego czasu, przeszkadzając samorządności, i prowadzą do wypaczenia systemu. Twórcy raportu przedstawiają dylematy, jakie powinni rozważyć ci, którzy chcą zmieniać samorządność, wraz z 57 rekomendacjami, jak to zrobić.

1. Postępujące upaństwowienie samorządu terytorialnego

Administracja staje się coraz poważniejszą grupą quasi-zawodową. Rośnie jej liczebność. A funkcje „samorządowe" są powiązane z działalnością polityczną i partyjną. Dodatkowo rząd silnie angażuje się w decentralizację tylko wtedy, gdy prowadzi ona do pomniejszenia deficytu budżetu państwa. Samorząd nie rozwinął swojej wspólnotowości obywatelskiej, nie wykształcił fundamentu obywatelskiego – uważają autorzy raportu.

2.  Stopniowe osłabianie demokracji samorządowej

Jest konsekwencją i uzupełnieniem pierwszego dylematu. Prowadzi do pozbawiania radnych wpływu na funkcjonowanie urzędu. Dodatkowo, na co zwracają uwagę autorzy raportu, obywatel musi być chroniony przed samowolą administracji. Teraz często traktowany jest przedmiotowo – ma co cztery lata iść na wybory i głosować. Samorząd zaś, a właściwie jego organy, jest traktowany podmiotowo: to właśnie ci, którzy na cztery lata są wybrani i mogą robić, co chcą.

3. Niesprawność administracyjna

Dla wielu mieszkańców samorząd staje się synonimem urzędu z wszystkimi konsekwencjami wynikającymi z nadmiernej biurokracji.

4. Ograniczanie samodzielności finansowej samorządów

Samorządy są słabe finansowo, a państwo często się nimi wyręcza. Zmiany przepisów na szczeblu rządowym rykoszetem uderzają w ich finanse. Na gminy nakłada się coraz więcej zadań, nie dając wystarczających pieniędzy na ich realizację. Autorzy wskazują na rozwiązania prawne, które powodują, że w samorządach zanika chęć do pomnażania dochodów. Najbardziej znanym jest janosikowe, czyli dopłaty do gmin słabszych na koszt silniejszych. To nie skłania do brania odpowiedzialności, ale do wyciągania ręki po pomoc. Kolejnym zagrożeniem jest sposób finansowania oświaty.  Wadliwe są mechanizmy finansowania zadań, za które są odpowiedzialne samorządy. Nieporozumieniem jest przerzucanie na samorządy kosztów wynagrodzeń nauczycieli, na co nie mają żadnego wpływu. Zamiast zmiany systemu dochodów własnych (między innymi podatkowych) finanse samorządów są „stabilizowane" subwencjami i dotacjami.

5. Słabe lub nieefektywne wykorzystanie funduszy unijnych

Samorządy nauczyły się wydawać fundusze unijne szybko, ale nie zawsze mądrze albo z myślą o rozwoju lokalnym. Dodatkowo dla wielu urzędników samorządowych  jest to jedno z narzędzi władzy. Po to, by nam nim zapanować, stworzono zagmatwany system starania się o pieniądze.

6. Kłopot ze wspólnotowością

Samorządy wciąż niechętnie współpracują z organizacjami pozarządowymi, nie lubią zlecać im zadań publicznych. Szczególnie widać to w małych gminach, gdzie relacje przybierają postać patrymonialno-klientystyczną, jak określają to autorzy raportu. Tworzą się koterie, które nie pozwalają na ujawnienie się kapitału społecznego obywateli, którzy są poza układami. Taka sytuacja prowadzi do tego, że coraz mniej osób angażuje się w działalność, która może pobudzać rozwój lokalny.

7. Nieuporządkowane i niekontrolowane gospodarowanie przestrzenią

Autorzy raportu policzyli, że wszystkie decyzje samorządów o przeznaczeniu terenów pod budownictwo mieszkaniowe są przewidziane dla społeczeństwa liczącego dwa razy więcej osób niż Polska.  Przy tym tempie budownictwa mieszkaniowego, aby je wykorzystać, trzeba byłoby kilkuset lat. Poza tym mamy też do czynienia z zadłużeniem ukrytym samorządów, sięgającym 130 mld zł. A to jeszcze jeden dowód na to, że samorządy nie prowadzą racjonalnej polityki przestrzennej.

8. Niewystarczające umiejętności do przygotowania planów rozwoju

Warszawa i mała gmina wiejska nie powinny mieć tego samego statusu prawnego i tych samych kompetencji, a niestety właśnie tak jest.
Co należałoby zmienić? Rekomendacje skupiają się głównie na zmianach ewolucyjnych. Choć są także „rewolucyjne". Prawie doktrynersko samorządowe, jak na przykład ta, by dać samorządom swobodę w podatkach lokalnych. Są górne stawki, a może powinny być dolne? – zastanawiają się autorzy opracowania. Największe dochody gminy mają z podatków od nieruchomości. Muszą być powiązane z wartością nieruchomości. A przy tym należy zwiększyć udział obywateli w decydowaniu, na co te pieniądze mają być wydane. Chodzi o możliwość zawierania swoistej „umowy społecznej" z mieszkańcami, gdzie stawką jest – z jednej strony – wysokość obciążeń fiskalnych, z drugiej zaś – zakres inwestycji i poziom wykonania usług publicznych.
Zdaniem twórców raportu najważniejsze modyfikacje powinny dotyczyć ustroju samorządu: potrzebne jest wprowadzenie modelu (szczególnie w gminach) bardziej zgodnego ze standardami Europejskiej Karty Samorządu Lokalnego oraz zwiększenie roli radnych w zarządzaniu jednostkami samorządu. A oznacza to, iż zespół proponuje rozszerzenie kompetencji rady gminy (miasta) lub całkowitą reformę władzy stanowiącej w jednostkach samorządu terytorialnego, tak by radni zostali mocniej włączeni w zarządzanie i w konsekwencji wzięli na barki większą odpowiedzialność. Proponują wprowadzenie modelu kierowania i zarządzania gminą przez radę, aby mogła wynajmować menedżera wykonawczego w pełni przed nią odpowiedzialnego.
Ciekawą propozycją jest odejście od zasady niełączenia mandatu radnego z mandatem posła, możliwość zamawiania przez radnych profesjonalnych opinii i ekspertyz oraz objęcie ich systemowym dokształcaniem. Dodatkowo autorzy opracowania zwracają uwagę na konieczność umożliwienia tworzenia związków komunalnych zrzeszających jednostki samorządowe różnych szczebli.
Autorzy uważają, że trzeba ustalić standardy kosztowe zadań publicznych tam, gdzie samorządy ponoszą największe wydatki (oświata, pomoc społeczna, transport, mieszkalnictwo, gospodarka komunalna). Standaryzacji powinny podlegać również usługi publiczne, z których wiele ma charakter terytorialny (np. dostęp do oświaty), a ich wykonanie powinno zostać objęte gwarancją finansowania przez państwo.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA