Kwestie ESG (ang. environmental, social, corporate governance) są w biznesie coraz ważniejsze. Mogą być katalizatorem długoterminowego wzrostu. Natomiast ignorowanie ich grozi utratą zaufania do firmy.

O tym, jak mocne przełożenie ma otoczenie rynkowe na decyzje przedsiębiorców, świadczyć może np. presja konsumentów na wycofywanie się marek z Rosji po ataku tego kraju na Ukrainę.

Złożony ekosystem

Kwestie środowiskowe i społeczne mają znaczenie dla wielu grup powiązanych z przedsiębiorstwem, m.in. dla społeczności lokalnych, gdyż często firma ma wpływ na miejsce i na to, jak prowadzi działalność lub inwestycje.

– Mają też znaczenie dla partnerów biznesowych, którzy coraz częściej uzależniają wzajemną współpracę od społecznego zaangażowania firmy oraz dla inwestorów, którzy regularnie pytają o strategię ESG i jej realizację – mówi Przemysław Oczyp, partner w KPMG w Polsce. Dodaje, że w przypadku klientów firmy i gotowości do płacenia wyższej ceny za produkty powstające zgodnie ze standardami zrównoważonego rozwoju temat już nie jest taki prosty. Zwłaszcza w czasach turbulencji ekonomiczno-geopolitycznych, jakie mamy obecnie i które sprawiły, że koszty prowadzenia biznesu oraz koszty codziennego życia dramatycznie wzrosły. W takich sytuacjach często szuka się w pierwszej kolejności optymalnych rozwiązań jakościowo-kosztowych.

– Dlatego, mimo że według deklaracji klienci chcieliby korzystać z produktów ekologicznych i firm dbających o sprawy środowiskowe i społeczne, już przy podejmowaniu decyzji, zwłaszcza w czasach wysokiej inflacji, stóp procentowych i wysokich cen paliw, można się spodziewać, że większość będzie kierowała się swoimi możliwościami finansowymi – podkreśla Oczyp.

Rośnie motywacja do cięcia wydatków

Z drugiej strony trudne czasy motywują do szukania oszczędności, co z kolei można połączyć z podejściem proekologicznym.

– Większość Polaków ma świadomość ekologicznych problemów, z którymi zmaga się nasza planeta, i – jak wynika ze zrealizowanych dla nas badań – najchętniej łączyliby dbałość o środowisko z oszczędnościami – komentuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor, prowadzącego rejestr dłużników konsumentów i firm. Dodaje, że w warunkach galopujących cen i skokowego wzrostu kosztów życia powodów do oszczędzania jest jeszcze więcej niż zwykle. Dlatego warto, przynajmniej tam, gdzie jest to możliwe, wiązać cięcia wydatków z zachowaniami korzystnymi dla środowiska. Samochód można zamienić na rower czy komunikację miejską. Ograniczając zakupy, unikać przede wszystkim produktów w plastikowych opakowaniach i korzystać z toreb wielokrotnego użytku. Dawać przedmiotom drugie życie – naprawiać je i przekazywać innym. A przede wszystkim nie marnować żywności, energii elektrycznej czy wody.

– Próba połączenia ograniczania wydatków i konsumpcjonizmu z podejściem proekologicznym to idealne rozwiązanie, które może pomóc lepiej znieść pogorszenie jakości życia – podkreśla Grzelczak. Dodaje, że nawet niewielkie zmiany w masowej skali dają zauważalne efekty i byłoby świetnie, gdyby media je pokazywały, mobilizując również pozytywnymi przykładami.

– A wiem, że rodacy sprawdzają się w czasach piętrzących się trudności. Przekonaliśmy się o tym w okresie pandemii, gdy wbrew obawom, że wiele kolejnych osób wpadnie w tarapaty finansowe, okazało się, że nie dość, że dłużników nie przybyło, to ponad 150 tys. osób, które już były w rejestrze, spłaciło zaległości warte ponad 3,5 mld zł – podsumowuje.

Nie ma jednego modelu

Proekologiczne działania idą w parze z oszczędnościami również w przypadku przedsiębiorstw. Mniejsze zużycie energii, wykorzystywanie źródeł odnawialnych, ograniczenie zużycia surowców i wody, zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych, cyfryzacja procesów biznesowych – to przykłady działań, które w długim terminie przynoszą wymierne korzyści i mogą poprawić pozycję konkurencyjną firmy. To, jakie działania będzie ona podejmować, w dużej mierze zależy od jej własnych uwarunkowań, m.in. branży, regulacji prawnych, struktury właścicielskiej i organizacyjnej. Ale można znaleźć wspólny mianownik: niezależnie od różnych uwarunkowań w każdej firmie strategia zrównoważonego rozwoju powinna być powiązana z biznesową. W przeciwnym wypadku nie przyniesienie wartości dodanej, a jej zapisy zostaną tylko na papierze.

Firmy chcą pokazywać się od jak najlepszej strony. Niektóre posuwają się w tym procesie zbyt daleko. Wtedy w ujawnianiu szeroko rozumianych danych ESG dochodzi do zjawiska tzw. greenwashingu.

– Nierzetelne informacje utrudniają poleganie na danych ESG oraz ich wykorzystanie w celu promowania rozwiązań i inwestycji wspierających zrównoważony rozwój. Skala zjawiska jest trudna do oceny, ponieważ tylko wybrane informacje są weryfikowane – podkreśla Rafał Hummel, partner EY.

Opinia partnera Cyklu "Rzeczpospolitej" - Analizy "Rzeczpospolitej"

Mirosław Grzybek, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Metalowców i Hutników w Polsce, przewodniczący Branży Przemysł OPZZ:

Oczekujemy uczciwej konkurencji

W dzisiejszej przestrzeni medialnej jako obywatele, jako pracownicy, jako związkowcy, słyszymy dużo o transformacji energetycznej, zrównoważonym rozwoju, neutralności klimatycznej, Zielonym Ładzie, kosztach emisji CO2, sprawiedliwej transformacji.

Śledząc te hasła, zastanawiamy się, o co chodzi? Dopóki nie zderzymy się z rzeczywistością, która ma lub będzie miała wpływ na nasze firmy, miejsca pracy, na nasze codzienne funkcjonowanie.

Każdy z nas pragnie żyć lepiej, więcej zarabiać, pracować w dobrych i bezpiecznych warunkach, mieć dostęp i możliwość skorzystania z pełnej oferty oferowanej przez rynek.

Jednak obecna rzeczywistość związana ze zmianami klimatycznymi oraz wzrostem kosztów energii, cen paliw, gazu, węgla, wyrobów stalowych stawia przed nami pytanie: co dalej? Czy polityka i narracja Unii Europejskiej związana z transformacją jest słuszna i prowadzona w dobrym kierunku, czy może te działania nie są przedwczesne i czy działania te powinny być bardziej rozłożone w czasie? Dzisiaj na to pytanie zapewne nikt nie odpowie jednoznacznie.

Branża, którą mam zaszczyt reprezentować, prowadzi działalność związkową w ważnym sektorze polskiej gospodarki. Przemysł motoryzacyjny, wytwórczy, elektroniczny, hutniczy, stalowy to gałęzie każdej nowoczesnej gospodarki. Cyfryzacja i automatyzacja procesów przemysłowych – zjawiska określane jako przemysł 4.0 – dają nam pewne pozytywne sygnały w patrzeniu na przyszłość, jednak już dzisiaj zastanawiamy się nad dalszymi perspektywami przed naszymi przedsiębiorstwami.

W ostatnim czasie największe obawy dotyczą sytuacji polskiego hutnictwa. Mimo obecnej dobrej koniunktury na wyroby stalowe koszty emisji CO2 (od 50 do 80 euro za tonę – na produkcję 1 tony stali zużywa się 2 tony CO2) – i koszty energii wyższe niż w krajach sąsiednich powodują, że firmy analizują dalsze inwestycje. Symbolem niech będzie likwidacja Wielkiego Pieca w Krakowie, gdzie pracę straciło ok. 400 osób, a zapowiadana budowa pieca indukcyjnego przesuwa się w czasie.

Polska, jak każda nowoczesna gospodarka, do rozwoju i lepszego życia potrzebuje stali i wyrobów stalowych. Przemysł motoryzacyjny, biały przemysł, budownictwo, infrastruktura czy zbrojeniówka – tak ważna w ostatnim czasie – nie mogą rozwijać się bez tych wyrobów. Bez stali nie dokona się transformacja energetyczna – czy mamy wiatraki i elementy fotowoltaiki budować z azjatyckiej stali? Jako związkowcy mamy pretensje do rządu RP, że pobierając i kasując opłaty za emisje CO2, nie tworzy żadnego klimatu do rozwoju hutnictwa. Oczekujemy od rządu i UE stworzenia uczciwej konkurencji dla przemysłu, który dał początek Unii Europejskiej – czyli wspólnoty węgla i stali!

Kolejna branża, jaka stoi przed wyzwaniami związanymi z równoważonym rozwojem i długofalowymi strategiami, to motoryzacja. W Polsce bezpośrednio w zakładach produkcyjnych na rzecz motoryzacji zatrudnionych jest 200 tys., a w sektorze blisko 400 tys. pracowników. To jeden z najbardziej innowacyjnych przemysłów w kraju. Zapowiadane odejście od silników spalinowych do 2035 roku (na posiedzeniu plenarnym 8 czerwca 2022 Parlament Europejski przyjął to stanowisko w ramach Fit for 55) będzie miało ogromny wpływ na obecne miejsca pracy. Fabryki w Europie już produkują samochody elektryczne, w tym roku pod Berlinem ruszyła produkcja amerykańskiej Tesli. Według ekspertów ok. 2030 roku „elektryki” będą tańsze niż samochody z tradycyjnym napędem. W ramach sprawiedliwej transformacji i odchodzenia od węgla w energetyce rząd zapowiadał wybudowanie w Jaworznie na Śląsku polskiego samochodu elektrycznego i produkcję na poziomie miliona aut. Skończyło się na planach i makiecie Izery. Elektromobilność to piękna wizja wpisująca się w neutralność klimatyczną, Zielony Ład i wizerunek przyszłości. Jednak rzeczywistość jest inna. Ta wizja nie idzie w parze z infrastrukturą, w tym głównie miejsc do ładowania, oraz kosztami zakupu. Jeżeli miks energetyczny nie będzie opierał się głównie na OZE, samochód elektryczny pozostanie symbolem luksusu, napędzanym energią emitującą więcej CO2 niż silnik spalinowy.

Swoje problemy ma również przemysł chemiczny borykający się z cenami gazu, który nie jest uznawany za zielone paliwo.

Jeżeli Europa i Polska ma kroczyć w kierunku neutralności klimatycznej, nie możemy tolerować sprowadzania na nasz kontyngent produktów spoza Unii nieobjętych podatkiem za ślad węglowy. Przecież CO2 wytworzonego poza Europą nie zatrzymamy na granicy. Nie przemawiają do nas również argumenty, że to Stary Kontynent jest odpowiedzialny za zamiany klimatyczne i ma wprowadzać ograniczenia, a reszty świata to nie dotyczy. Również firmy w ramach odpowiedzialności biznesowej nie mogą i nie powinny przenosić tzw. brudnej produkcji np. do Afryki, a następnie sprowadzać produktów do Europy.

Mamy świadomość, że przed zmianami i dekarbonizacją nie uciekniemy, ponieważ chcemy przyjaznego środowiska naturalnego dla nas i dla naszych młodszych pokoleń – ale musimy pilnować naszych miejsc pracy w przemyśle. W myśl tego hasła Europejska Federacja Związków Zawodowych Przemysłu (IndustriAll Europe) przyjęła ostatnio manifest sprawiedliwej transformacji: Nic o nas bez nas!

Jako związkowcy i jako branża uważamy, że najważniejszą wartością w tym procesie jest przede wszystkim człowiek – pracownik – związkowiec, jego prawa i zobowiązania pracodawcy wobec niego.

Opinia partnera Cyklu "Rzeczpospolitej" - Analizy "Rzeczpospolitej"