fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Onkolodzy: potrzeba wytycznych do opisywania rezonansu i tomografii komputerowych

Adpobe Stock
Onkolodzy chcą oficjalnych wytycznych do opisywania rezonansu i tomografii komputerowych. Źle opisane badania trzeba bowiem powtarzać.

Po likwidacji limitów na badania obrazowe wykonywane na koszt Narodowego Funduszu Zdrowia przybyło firm zewnętrznych, które oferują szpitalom wykonanie i opis badań rezonansu magnetycznego (RM) i tomografii komputerowej (TK), niezbędnych m.in. w diagnostyce nowotworów. Szpitalne pracownie nie nadążają z obsługą pacjentów, placówki zlecają więc badania na zewnątrz. Najczęściej firmom wyspecjalizowanym w badaniach obrazowych i radioterapii, które onkolodzy nazywają kateringowymi.

– Opisy badań z takich firm są często niekompletne i nie obejmują wszystkich struktur, szczególnie w rezonansie magnetycznym. Radioterapeuta nie może więc wyciągnąć wniosków co do sposobu leczenia i każe takie badanie powtórzyć – tłumaczy prof. Adam Maciejczyk, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego (PTO). I dodaje, że opisy spoza centrów onkologii i szpitali pomijają np. węzły chłonne, a informacja, czy są one powiększone, jest dla onkologów niezwykle istotna.

– Dlatego w Dolnośląskim Centrum Onkologii (DCO)opracowaliśmy szablony opisu tych badań i testujemy je w pilotażu Krajowej Sieci Onkologicznej – mówi prof. Maciejczyk, który jest dyrektorem DCO.

Czytaj także:

Lakoniczność opisu to nie jedyny feler badań.

– Dobrze wykonane badanie zwykle długo trwa, bo wymaga dodatkowych sekwencji. Dotyczy to szczególnie rezonansu magnetycznego. O ile badanie tomografem może trwać kilka minut, o tyle z użyciem rezonansu, zwłaszcza z kontrastem, zajmuje nawet godzinę. Firmom, które stawiają na ilość, nie opłaca się trzymać pacjenta w rezonansie przez godzinę. Badanie bywa więc niekompletne – tłumaczy prof. Maciejczyk. A dr Michał Chrobot, kierownik działu kontraktowania, rozliczeń i statystyki medycznej Świętokrzyskiego Centrum Onkologii, tłumaczy, że wycena tych badań przez NFZ zachęca do ich dzielenia.

– Badania kompleksowe wycenione są niżej niż pojedynczego obszaru anatomicznego. To zachęca firmy nastawione wyłącznie na zarobek do wykonywania badania każdego obszaru osobno. Tymczasem wiadomo, że np. kontrast nie jest obojętny dla organizmu i lepiej badać kilka obszarów anatomicznych jednocześnie. Tyle że to też wymaga czasu – tłumaczy dr Chrobot.

O ile tomografia jednego obszaru bez kontrastu wyceniana jest przez Fundusz na 192 zł, o tyle za dwa obszary placówka dostaje 320 zł. Podobnie w rezonansie. Firmy nastawione na zysk wybiorą więc badanie jednego obszaru, a pacjent albo wróci na kolejne badanie, albo zrobi jej już w centrum onkologii.

Onkolodzy chcieliby, by docelowo NFZ finansował tylko badania opisane według szablonu PTO.

Z „kateringiem" badań próbują się rozprawić także patomorfolodzy poprzez certyfikację zakładów prowadzących badania na koszt NFZ.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA