fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Koronawirus - od kiedy stosować kwarantannę, różnice między zaszczepionymi a ozdrowieńcami

Agnieszka Pachciarz i Marcin Pakulski
Agnieszka Pachciarz i Marcin Pakulski
PAP/Leszek Szymański
Żeby uchronić się przed czwartą falą, trzeba błyskawicznie reaktywować sanepid, którego dzisiaj już nie widać – mówi Marcin Pakulski, były prezes NFZ.

Przylatujący do Polski z Wielkiej Brytanii będą poddawani kwarantannie, ale dopiero dobę po przylocie. Czy to ma sens?

Kwarantanna ma sens, bo chodzi o to, by zmniejszyć możliwość zakażeń wariantem Delta, ale po pierwsze powinna dotyczyć nie tylko samolotów z Wielkiej Brytanii, a po drugie być nakładana od razu, a nie po 24 godzinach. I to na wszystkich. Dziś kibice wracający z Sankt Petersburga, w którym również szaleje Delta, nie będą podlegali żadnej izolacji i mogą spokojnie rozsiewać wirusa. Podobnie zresztą jak wracający z Wielkiej Brytanii, którzy mogą pozarażać sporo osób chociażby w drodze z lotniska do domu.

Czytaj też:

Koronawirus: aplikacja mobilna „Zaszczepieni" a limity gości na imprezach

Co więc powinien zrobić rząd?

Może wziąć przykład z Australii, gdzie od roku jest zakaz podróżowania i każda osoba z zewnątrz podlega kwarantannie i kierowana jest do hotelu, który jest monitorowany przez policję. Oczywiście, Australia jest odrębnym kontynentem, który łatwiej kontrolować. Ale chyba powinniśmy wziąć z niej przykład.

Wykorzystać hotele i postawić wokół nich kordon policji?

Na pewno moglibyśmy wykorzystać hotele, do których przylatujący z obszarów o wzmożonej aktywności wirusa wiezieni byliby wprost z lotniska. Na początku pandemii tworzono izolatoria. Może warto wrócić do tego pomysłu.

Co z osobami, które z Wielkiej Brytanii przyjeżdżają autem?

To kwestia odpowiedniej komunikacji ze strony resortu zdrowia, budowania w społeczeństwie świadomości, że powracający mogą zakazić swoją rodzinę, przyjaciół, że ich brak odpowiedzialności może zabić. Wiadomo, że przyjeżdżający z Wielkiej Brytanii nie zamierzają zaszyć się w kaszubskich lasach, ale odwiedzić dawno niewidzianych bliskich.

Może zamiast policji powinien pilnować ich sanepid?

Nie wiem, czym dziś zajmuje się ta instytucja. Nawet na oddziale covidowym mój kontakt z nią był sporadyczny, choć częstszy, niż gdy sam zachorowałem – wtedy nie zadzwoniono do mnie ani razu. Nie wiem też, czym zajmuje się p.o. głównego inspektora sanitarnego Krzysztof Saczka. Wiem, że jest z wykształcenia informatykiem. Niemniej, niezależnie od zawodu, powinien skupić się na odtworzeniu sanepidu, który w pandemii jest całkowicie niewydolny. Wirus Delta pokazuje, że to jeszcze nie koniec i być może należy się szykować na kolejne mutacje. Nie unikniemy konieczności wdrożenia skutecznego systemu monitorowania. Przed czwartą falą należy już dziś zabezpieczyć także szpitale. Może warto przychylić się do koncepcji szefa Wojskowego Instytutu Medycznego gen. prof. Grzegorza Gieleraka, który radzi budować przy istniejących szpitalach kontenerowe oddziały covidowe, tak by nie zakłócać pracy oddziałów szpitalnych i leczyć także inne choroby niż Covid-19.

Na razie luzujemy obostrzenia, ale głównie dla zaszczepionych. Dlaczego limity osób nie uwzględniają ozdrowieńców?

U ozdrowieńców poziom przeciwciał jest bardzo zmienny i mówi się, że utrzymuje się dużo krócej niż u zaszczepionych. Trudno wyliczyć, kiedy ta osoba przechorowała Covid-19. Ozdrowieniec może też zachorować i przechodzić zakażenie bezobjawowo i przenosić wirusa do miejsc, w których gromadzi się wiele osób. Musielibyśmy wprowa-dzić rozróżnienie na ozdrowieńców z przechorowaniem potwierdzonym dodatnim wynikiem testu PCR i u których o przechorowaniu świadczy poziom przeciwciał.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA