fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Koronawirus: polskie szpitale nieprzygotowane na scenariusz włoski

AFP
W Polsce nie ma wytycznych, na wypadek gdyby liczba chorych przekroczyła liczbę respiratorów. – Na razie nie ma takiego zagrożenia – mówią anestezjolodzy.

W pierwszej połowie marca Włoskie Towarzystwo Anestezjologii, Reanimacji i Intensywnej Terapii (SIAARTI) wydało wytyczne, kogo ratować w sytuacji, gdy pacjentów potrzebujących podłączenia do respiratora jest więcej niż samych urządzeń wentylujących. Z relacji jednego z lekarzy wynika, że mała liczba respiratorów sprawia, że nie podłącza się do nich np. słabo rokujących pacjentów powyżej 60. roku życia.

Zalecenia postępowania trafiły też do lekarzy w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych.

Jak zapewnia prof. Radosław Owczuk, konsultant krajowy w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii, w Polsce na razie obowiązuje rozporządzenie w sprawie standardu organizacyjnego opieki w anestezjologii i intensywnej terapii oraz wytyczne Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii (PTAiIT) określające zasady kwalifikacji oraz kryteria przyjęcia chorych do oddziałów z lutego 2012 r. – Sytuacja jest jednak rozwojowa i równolegle trwają przygotowania do realizacji zwiększonych potrzeb zdrowotnych – zapewnia prof. Owczuk.

Z kolei prezes PTAiIT prof. Krzysztof Kusza uspokaja, że towarzystwo jest w kontakcie z lekarzami m.in. z Kanady, która przygotowuje się na różne scenariusze: – W razie większej liczby pacjentów niż respiratorów można np. ułożyć na brzuchu chorego poddanego tlenoterapii – mówi prof. Kusza.

Czytaj także:

Dr Konstanty Szułdrzyński, anestezjolog i internista, kierownik Centrum Terapii Pozaustrojowych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, dodaje, że ułożenie pacjenta na brzuchu przy respiratorze poprawia przeżywalność o ok. 30 proc. i kierując się tymi obserwacjami, na brzuchu zaczęto układać także pacjentów bez respiratora: – Mało jest w medycynie środków, które są tak tanie i tak skuteczne – mówi. Dodaje, że w razie braku respiratorów można podłączyć chorych do aparatów do znieczulenia, które mają wbudowany respirator: – Największym problemem może jednaka się okazać nie brak sprzętu, ale mała liczba stanowisk intensywnej terapii oraz ludzi, którzy potrafią je obsługiwać. W Polsce jest niewielu anestezjologów – zgodnie z danymi Naczelnej Izby Lekarskiej zawód wykonuje 6,9 tys. osób. Tymczasem zapadalność na koronawirusa wśród personelu medycznego stanowi, jak pokazał przykład Włoch, ok. 20 proc. Dlatego należy zadbać o bezpieczeństwo personelu – podkreśla dr Szułdrzyński.

Z apelem o lepszy dostęp do specjalnych kombinezonów i masek ochronnych oraz powszechnego testowania personelu na koronawirusa zwrócił się do ministra zdrowia Związek Zawodowy Anestezjologów (ZZA).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA