fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Zakaz przebywania z dziećmi w szpitalu - Rzecznik Praw Pacjenta zabrał głos

AdobeStock
- Proszę rodziców o wyrozumiałość i zrozumienie dla podejmowanych przez dyrektorów szpitali decyzji - pisze Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec w swoim stanowisku dotyczącym ograniczenia możliwości przebywania rodziców wraz z dziećmi w szpitalach.

Zakaz przebywania z dzieckiem na oddziale wprowadzono w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym w Bydgoszczy. Rodzice szukali wsparcia w mediach i różnych instytucjach argumentując, że dwuletnie bądź trzyletnie dzieci nie mogą pozostawać same na oddziale, bo będzie miało to wiele negatywnych skutków dla ich psychiki.

W sprawie wprowadzonego w Bydgoszczy zakazu interweniował też rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar oraz rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak.

- Mam świadomość, że ta epidemia to trudny czas, ale musimy otoczyć dzieci szczególną opieką – powiedział Pawlak.

- Ograniczenia odwiedzin w szpitalach na czas epidemii nie mogą zagrażać więziom pacjentów i ich bliskich, zwłaszcza dzieciom, które wymagają szczególnej opieki – podkreślił Bodnar.

- Pamiętajmy, że bardzo ważnym elementem walki z epidemią wirusa COVID-19 jest blokada dróg jego szerzenia. W związku z tym wprowadzono w Polsce stan epidemii. W przypadku wystąpienia zagrożenia epidemicznego, a także ze względu na bezpieczeństwo pacjentów, korzystanie z praw pacjenta również może zostać ograniczone zgodnie z art. 5 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta - pisze Bartłomiej Chmielowiec w swoim komunikacie.

Podkreśla jednak, że dzieci są szczególną grupą pacjentów, a ograniczenia spowodowane epidemią to dla nich wyjątkowo trudny czas, podobnie jak dla ich rodziców oraz personelu szpitali.

- Pracowników szpitali i oddziałów dziecięcych proszę o to, aby w swoich obowiązkach szczególny nacisk położyli na bieżące i wyczerpujące udzielanie informacji rodzicom o stanie zdrowia i samopoczuciu ich hospitalizowanych dzieci oraz indywidualnie oceniali, czy brak stałej obecności rodzica nie będzie przez dziecko dotkliwie odczuwany - pisze rzecznik.

Prosi o branie pod uwagę wieku i stopnia dojrzałości dziecka. W przypadku pogorszenia się jego stanu emocjonalnego - umożliwienie kontaktu z rodzicem (o ile sytuacja podmiotu leczniczego pozwala na zapewnienie odpowiedniej ochrony przed zakażeniem) albo  stałego przebywania rodzica z dzieckiem na oddziale, bez opuszczenia go przez rodzica aż do zakończenia hospitalizacji małoletniego pacjenta.

- W przypadku, gdy względy epidemiczne wymagają znacznego ograniczenia kontaktu młodego pacjenta z rodzicem należy bezwzględnie umożliwić kontakt alternatywny np. telefonicznie lub za pośrednictwem internetu (wideorozmowy), dzięki czemu brak stałej obecności rodzica nie będzie przez dziecko dotkliwie odczuwany - wskazuje rzecznik praw pacjenta.

Przypomina też, że decyzję o zakresie ograniczeń w realizacji ww. prawa pacjenta zawsze podejmuje kierownik placówki medycznej, mając na względzie możliwości organizacyjne, w szczególności dotyczące zapewnienia bezpieczeństwa i środków ochrony ograniczających ryzyko transmisji zakażenia, a także potrzebę zapewnienia opieki rodzica konkretnego pacjenta lub grupy pacjentów (np. dzieci niepełnosprawne).

- Po raz pierwszy nasze szpitale muszą radzić sobie z tak niebezpiecznym i powszechnym zjawiskiem.  Proszę rodziców o wyrozumiałość i zrozumienie dla podejmowanych przez dyrektorów szpitali decyzji - napisał Bartłomiej Chmielowiec.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA