fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Lato: Najlepszy czas, by ograniczyć mięso w diecie

Katarzyna Błażejewska-Stuhr
Wojtek Olszanka
Gdy jest gorąco, instynktownie szukamy potraw lekkich. Jedzenie posiłków bogatych w białko, np. mięsa, powoduje zwiększone wydzielane ciepła - Katarzyna Błażejewska-Stuhr, dietetyk kliniczny i psychodietetyk wyjaśnia, dlaczego w gorące dni zmienia się apetyt i jak możemy na tym skorzystać.

Czy letnia dieta rzeczywiście różni się od tej, jaką stosujemy w ciągu roku?

Różni się zdecydowanie i myślę, że każdy tego doświadcza. Latem, szczególnie w upalne dni, mamy znacznie mniejszy apetyt. Zadowalają nas przede wszystkim soczyste owoce, lekkie dania, chłodniki. Marzymy o lemoniadach z miętą i jogurtach. To wszystko są potrawy, które na nasz organizm działają wychładzająco. Szukamy ich instynktownie.

Z drugiej strony, są to produkty sezonowe, typowe dla naszego klimatu. Pragnąc poradzić sobie z wysoką temperaturą na zewnątrz, intuicyjnie marzymy o warzywach i owocach dostępnych w tym okresie. Sięgamy po truskawki, ogórki, arbuzy, maliny – bardzo soczyste, nawadniające i pełne minerałów, by poradzić sobie w czasie upałów. Szukamy też jedzenia lekkiego – bób z koperkiem, pomidory z młodą cebulką – czego więcej nam potrzeba? Może jedynie kromki chleba z masłem!

Dlatego możemy śmiało powiedzieć, że zmiana naszej diety latem wynika z uwarunkowań klimatycznych, a one z kolei wpływają na to, jakie produkty dojrzewają właśnie teraz.

Dlaczego  apetyt się tak zmienia pod wpływem temperatury?

Nasze organizmy są rozgrzane. Trawienie posiłków powoduje zwiększone wydzielane ciepła. Najsilniej działają w ten sposób produkty białkowe. Jedzenie produktów bogatych w tłuszcze wymaga dłuższego trawienia, gdyż pokarm zalega w żołądku i powoduje uczucie ciężkości, osłabia nas. To nie jest miłe uczucie, szczególnie gdy doskwierają upały. Ciężkie posiłki mogą również przyczyniać się do wystąpienia zaparć, wzdęć i gorszego samopoczucia. Podobnie mogą działać zbyt duże ilości słodkich owoców, które fermentują w przewodzie pokarmowym. Warto więc dodać nieco błonnika i urozmaicić dietę.

Latem najlepiej czujemy się po zjedzeniu produktów, które mają dużo wody, witamin i mikroelementów. Energię najszybciej uzyskujemy z cukrów – stąd często sięgamy po owoce. Jeśli jemy lekki posiłek (najchętniej na zimno, nie podgrzewany), szybko go trawimy, mamy energię i płyny.

 

Dlatego nie mamy ochoty na mięso?

Tak.Owoce zawierają wodę, mikroelementy i łatwo przyswajalne cukry. Mięso ma białka i tłuszcze, których trawienie „podgrzewa” nasz organizm i dłużej w nim zalegają.

Co jeszcze warto jeść, gdy jest gorąco?

Ufajmy naszemu ciału, wsłuchujmy się w nie. Długodystansowo. Spróbujmy myśleć nie tylko o danym posiłku, ale także o samopoczuciu po nim.
Jeżeli zapragnę truskawek z bitą śmietaną i bezami, mogę powiedzieć, że zjadając je posłuchałam swojego ciała. Ale czy potem będę czuła się dobrze? Może lepiej zjeść truskawki z jogurtem?
Nie jestem ortodoksyjna w podejściu do żywienia, ale wierzę, że nasze organizmy dają nam sygnały co jest dla nas dobre. Zaufajmy temu. I pijmy dużo wody. 2-3 litry niewielkimi porcjami.

Jakie wakacyjne przekąski są najbardziej zgubne dla sylwetki?

Myślę, że główną pułapką są słodzone napoje. Nie zdajemy sobie sprawy ile zawierają kalorii! Nawet uchodząca za zdrowszą lemoniada, często jest bardzo słodka. Najlepiej pić wodę, do której można dodać miętę (która wychładza organizm), odrobinę owoców.

Drugą pułapką jest śmietana – bita śmietana czy śmietana w lodach. Pamiętam, jak pierwszy raz robiłam w domu lody – gdy zobaczyłam ile trzeba dodać żółtek, śmietany i cukru, aby lody były smaczne… znacznie zmniejszyłam porcje zjadanych lodów! Ale już owocowych sorbetów nie musimy się tak bać.

Czy można wskazać na ich lżejsze i zdrowsze zamienniki?

Korzystajmy głównie z warzyw, jedzmy sałaty, ogórki, mięso zastępujmy sezonową fasolką szparagową czy bobem lub kukurydzą. Jedzmy regularnie niewielkie ilości, aby nie dopadł nas głód, który zawsze jest złym doradcą. Z drugiej strony przy wielkich upałach czasem można zapomnieć o jedzeniu. To też nie jest wskazane, gdyż niejedzenie osłabia organizm i zmniejsza metabolizm.

Wybierając lody czytajmy ich skład. Ostatnio zrobiłam lody z kaszy jaglanej z owocami. Moi synowie wyjęli je rano z zamrażarki i oznajmili z łobuzerskim uśmiechem, że lody jedzą przed śniadaniem. Ucieszyłam się, że mają pełnowartościowe śniadanie w wersji na zimno. Wilk syty i owca cała

Sądzę, że lato jest odpowiednim momentem na wykluczenie mięsa z codziennej diety. Jestem wielką fanką tzw. fleksitarianizmu, czyli ograniczenia jedzenia produktów mięsnych. Właśnie teraz możemy uczynić pierwszy krok w tym kierunku, wybierając ryby zamiast mięsa ssaków czy ptaków. Mięso ryb jest bogate w łatwo przyswajalne i pełnowartościowe białko, a ponadto zawiera sporo dobrych i zdrowych tłuszczy, które są szybciej trawione niż wołowina czy wieprzowina. Jeżeli ktoś ten krok na za sobą - zachęcam do jedzenia roślin strączkowych.

Jedzenie głównego posiłku wieczorem, wzorem mieszkańców Południa, to dobry pomysł. Nie utyjemy?

To naturalne, że gdy w ciągu dnia jest bardzo gorąco, nie chce nam się jeść tak bardzo, jak zimą. Gdy upał zelżeje, można myśleć o większym, wieczornym posiłku. Jeżeli zjemy go 2-3 godziny przed snem, nic złego się nie stanie. Jeżeli objemy się trzema daniami i od razu pójdziemy spać, faktycznie – będzie gorzej. Energia z jedzenia, której nie spożytkujemy przed snem, odłoży się „na później” - zostanie zmagazynowana w formie kwasów tłuszczowych. Jeśli taka sytuacja zdarzy się raz, nie ma obawy. Jeżeli natomiast jedzenie tuż przed snem stanie się naszym nawykiem, przypłacimy to nadwagą.

Aktywność fizyczna znajduje się u podstawy najnowszej piramidy żywienia i co oznacza, iż powinna towarzyszyć nam każdego dnia. Lato to idealny moment na rozruszanie naszego ciała!

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA