fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Przepis uchwały śmieciowej o wielkości pojemników prowadził do absurdu - wyrok WSA

Władzom lokalnym trudno ustalić, czy w miejscu, gdzie odbywają się tylko wesela, powstaje mniej odpadów niż w restauracji.
AdobeStock
Samorząd wprowadzając jako jedyne kryterium ustalania wielkości pojemnika na odpady od powierzchni zakładu produkcyjnego lub magazynowego, naruszył w stopniu istotnym delegację ustawową.

Do takiego wniosku doszedł w niedawnym orzeczeniu Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach, który zajmował się skargą pewnej spółki na zmianę regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Częstochowy.

W kwestionowanej uchwale ustalono minimalną pojemność pojemnika do zbierania odpadów komunalnych wytwarzanych na terenie nieruchomości, na której nie zamieszkują mieszkańcy w okresie miesiąca niezależnie od odpadów opakowaniowych i innych odpadów niż komunalne dla nieruchomości produkcyjnych, magazynowych, nie mniej niż 120 litrów na każde 20 m2 powierzchni całkowitej zakładu przy czym co najmniej 1100 litrów.

W spółce skarga podniosła, że kwestionowany przepis nie uwzględnia ilości osób przebywających na terenie nieruchomości, a w konsekwencji wytwarzających odpady komunalne. Tym samym jak wskazano, nakłada na podatnika nadmierną opłatę, niezależną od rzeczywistego zapotrzebowania, a tym samym stanowiącą nieuprawniony zysk gminy.

Spółka podkreśliła, ze zatrudnia obecnie 39 osób. Przy założeniu, że jedna osoba „wytwarza" miesięcznie 120 litrów odpadów, to do odbioru takiej ilości odpadów wystarczający jest pojemnik o pojemności około 5 m2. Tymczasem przyjęte przez Radę Miasta Częstochowy kryteria powodują, że spółka musi ponosić koszty wywozu pojemników na odpady o pojemności około 19 m2.

Odpowiadając na skargę prezydent Częstochowy wyjaśnił, że zaskarżony przepis wprowadzony został celem większego zróżnicowania podmiotów wytwarzających odpady komunalne na terenie nieruchomości niezamieszkanych, co powoduje uszczelnienie i kontrolę systemu gospodarowania odpadami komunalnymi w odniesieniu do nieruchomości niezamieszkanych. – Doświadczenia w zakresie systemu gospodarki odpadowej wskazują bowiem na liczne nieścisłości w zakresie kształtowania wysokości opłaty określanej w drodze decyzji wydawanych na rzecz podmiotów produkcyjnych w oparciu o wcześniej obowiązujące zasady uchwały – zaznaczył.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach (sygn. akt II SA/Gl 1040/18) rozstrzygnął spór na korzyść spółki, stwierdzając nieważność kwestionowanego przepisu.

Sąd uznał, iż wprowadzając jako jedyne kryterium ustalania wielkości pojemnika na odpady od powierzchni zakładu produkcyjnego lub magazynowego, samorząd naruszył w stopniu istotnym delegację ustawową. Jak bowiem zauważono, odpady komunalne powstają w związku z bytowaniem człowieka. – Kwestionowany przepis brzmi następująco: „ustala się minimalną pojemność odpowiedniego pojemnika do zbierania odpadów komunalnych wytwarzanych na terenie nieruchomości, na której nie zamieszkują mieszkańcy w okresie miesiąca niezależnie od odpadów opakowaniowych i odpadów innych niż komunalne dla [...] (zakładów) produkcyjnych, magazynowych; nie mniej niż 120 litrów na każde 20 m2 powierzchni całkowitej zakładu przy czym co najmniej 1100 litrów". Zatem Rada Miasta Częstochowy ustaliła sposób obliczania pojemników na odpady zupełnie w oderwaniu od tego, czy takie odpady na nieruchomości faktycznie mogą powstawać – wyjaśnił WSA.

Sąd zwrócił uwagę, że przyjmując kryteria wprowadzone przez Radę Miasta Częstochowy można dojść do absurdalnych wniosków. – Otóż w sytuacji, gdyby na terenie zakładu skarżącej był zatrudniony tylko jeden pracownik (wytwarzający, na co wskazuje praktyka) nie więcej niż 120 litrów odpadów, to i tak skarżąca musiałaby zapewnić pojemniki na odpady (i zapłacić za ich opróżnienie) o pojemności 19 m3 – wskazano w uzasadnieniu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA