fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Drogi prąd bije w konkurencyjność

Fotorzepa, Robert Gardziński
Opłata mocowa może dobić polski przemysł – ostrzega Henryk Kaliś, szef Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu.

Przedstawiciele polskiego przemysłu od lat narzekają, że energia elektryczna w Polsce jest droższa niż u naszych sąsiadów. Pandemia koronawirusa niespodziewanie obniżyła hurtowe ceny prądu. Czy to pomoże w poprawieniu konkurencyjności naszych firm?

Musimy zacząć od tego, że od 2018 r., kiedy administracyjnie zamrożono ceny prądu w kraju, mechanizmy rynkowe na polskim rynku energii przestały w pełni funkcjonować. Najpierw mieliśmy odgórną ingerencję w rynkowy mechanizm ustalania cen energii, a teraz obserwujemy presję polityczną, by firmy energetyczne nie obciążały nadmiernie jej kosztami odbiorców – przede wszystkim indywidualnych, ale też biznesowych. Faktem jest natomiast, że ceny energii na giełdzie w wyniku pandemii spadły. Pod koniec 2018 r. stawki sięgały 294 zł za megawatogodzinę (MWh) w kontraktach na przyszły rok, a w tej chwili jest to około 230 zł. Wydaje się więc, że cena się zracjonalizowała.

Na akceptowalnym poziomie?

Jeszcze dwa–trzy lata temu płaciliśmy za prąd znacznie poniżej 200 zł za 1 MWh, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że z uwagi na strukturę produkcji elektrycznej w Polsce, opartej głównie na węglu, przy rosnących cenach uprawnień do emisji CO2 – te czasy już nie wrócą. Obecnie wydaje się, że złapaliśmy równowagę między interesem energetyki a możliwościami przemysłu.

Co będzie dalej?

Wiele zależy od dalszego rozwoju pandemii. Zamrożenie gospodarki spowodowało obniżenie zapotrzebowania na energię elektryczną i w efekcie spadek cen prądu. Nie wiemy, czy ta historia się powtórzy. Wpływ ma też rosnący import tańszej energii elektrycznej z zagranicy, który obniża ceny na naszym rynku. Rosną natomiast koszty uprawnień do emisji CO2, a więc także koszty produkcji energii, ale również koszty realizowanych przez przemysł inwestycji – to wszystko ma wpływ na ich kondycję. Na koniec dnia chodzi o to, by obywatele mieli stabilną pracę, a przemysł zachował konkurencyjność.

No właśnie – jak to zrobić?

Idealnym rozwiązaniem byłoby utworzenie jednolitego europejskiego rynku energetycznego, w którym nie ma kosztów związanych z przesyłem energii, we wszystkich krajach cena prądu jest na podobnym poziomie, a rozwój gospodarczy zależy jedynie od efektywności producentów. Dzisiejsze realia są jednak takie, że polskie firmy płacą za prąd znacznie więcej niż ich zachodni konkurenci, ponosząc tym samym skutki uzależnienia polskiej energetyki od węgla. Na przykład różnica między cenami prądu dla firm w Polsce i w Niemczech waha się od 12 do 16 euro za 1 MWh. To potężna różnica. Cena zależy dziś w głównej mierze od kosztów paliwa i emisji CO2, ale też od lokalnych regulacji, takich jak rekompensaty dla przemysłu za drożejącą energię.

Takie rekompensaty nasz rodzimy przemysł energochłonny już dostał.

Tyle że my korzystamy z nich dopiero od tego roku, a niemieckie firmy – od lat. Wiem, że koszty koniecznej polskiej gospodarce transformacji energetycznej będą olbrzymie i ktoś je musi ponieść, ale też w międzyczasie musimy jako biznes normalnie funkcjonować. Dla przemysłu istotne jest to, byśmy nie musieli ograniczać produkcji bądź przenosić jej do krajów o niższych kosztach energii tylko dlatego, że Polska ma taką, a nie inną strukturę jej produkcji. Mamy bardzo dobry przemysł, wysoką efektywność ekonomiczną i energetyczną, a jednak z coraz większym trudem wygrywamy rywalizację z konkurencją europejską i światową.

A więc samo wprowadzenie rekompensat za wzrost cen energii nie wystarczyło?

To wciąż za mało, by wyrównać różnice wynikające z wszystkich składników kosztowych energii. Tym bardziej że przed nami kolejne zagrożenie – wprowadzenie tzw. opłaty mocowej. Już wkrótce pojawi się ona na rachunkach za energię elektryczną i ma na celu sfinansowanie rynku mocy, który wynagradza elektrownie węglowe za samą gotowość do produkcji energii. Już teraz opłata za dostarczenie energii dla dużych odbiorców przemysłowych sięga 40–50 zł za MWh, a wprowadzenie opłaty mocowej spowoduje podwojenie tej kwoty. Dla firmy, która zużywa w ciągu roku 1 terawatogodzinę (TWh) energii elektrycznej, to dodatkowy wydatek rzędu 50 mln zł rocznie. Dlatego od początku wnioskowaliśmy, by przedsiębiorstwom energochłonnym zredukować tę opłatę. Wiem, że rząd pracuje nad takimi przepisami, ale na razie ten ogromny koszt wisi nad nami jak miecz Damoklesa.

I jakie może mieć konsekwencje?

To zależy od kondycji poszczególnych firm. Nasze Forum zrzesza podmioty z ośmiu branż, a ich roczny pobór energii elektrycznej jest bardzo różny – waha się od kilku GWh do 2,5 TWh. Dla tych ostatnich koszt opłaty mocowej może wynieść ponad 100 mln zł rocznie, a to oznacza poważne uszczuplenie budżetu i ograniczenie ich zdolności do inwestowania. Dla firm, które jeszcze dodatkowo ucierpiały z powodu pandemii koronawirusa, to może być gwóźdź do trumny.

Inwestycje we własne elektrociepłownie mogą być sposobem na zmniejszenie opłat za energię?

Część zakładów produkcyjnych z uwagi na rosnące ceny prądu rozważa inwestycje w energetykę przemysłową. Nie tylko w bloki wytwórcze, ale też w poprawę efektywności energetycznej i odzysk ciepła, czyli w racjonalizację gospodarki energetycznej w taki sposób, żeby ograniczyć koszty funkcjonowania firmy. Jeszcze dwa–trzy lata temu zastanawialiśmy się, czy opłacalna jest budowa kogeneracyjnych bloków gazowych produkujących jednocześnie prąd i ciepło. Czas pokazał, że tak, bo gaz staniał, energia na rynku zdrożała, a wysokosprawna kogeneracja przemysłowa doskonale się w tych warunkach sprawdza. Teraz w ramach naszego Forum opracowaliśmy koncepcję uruchomienia programu odnawialnej energetyki przemysłowej. Chodzi o to, by źródła wiatrowe przyłączać bezpośrednio do sieci elektroenergetycznych zakładów przemysłowych i móc korzystać z energii znacznie tańszej niż oferowana przez koncerny energetyczne.

Co stoi na przeszkodzie, aby takie inwestycje realizować?

Właściwie wszystko. Bariery są na każdym etapie – począwszy od tak prostej kwestii jak możliwość zbadania produktywności wiatru po uzyskanie decyzji środowiskowej pozwalającej na budowę wiatraków. Nie można ich stawiać za blisko lasów ani za blisko domów, ani też na terenach przewidzianych pod działalność przemysłową. W praktyce wygląda to tak, że przedsiębiorca na swoim terenie może zbudować często bardzo uciążliwe i niebezpieczne instalacje przemysłowe, ale nie wolno mu postawić elektrowni wiatrowej. Co prawda wiatraki nie powinny powstawać wszędzie, gdzie chcą inwestorzy, ale trzeba zmienić obowiązujące regulacje, by umożliwić racjonalny rozwój tej technologii, która jest obecnie najtańszym źródłem produkcji prądu.

Jak powinna wyglądać polityka energetyczna państwa?

Forum nigdy nie zajmowało się polityką, nas interesuje konkurencyjność polskiego przemysłu. Ja od wielu lat powtarzam, że jesteśmy w stanie płacić wysoką cenę za energię, ale pod warunkiem, że podobną cenę będą płacić nasi zagraniczni konkurenci. Nam chodzi tylko o to, by nasze towary znajdowały nabywców. Przemysł musi sobie poradzić w każdej sytuacji politycznej i ekonomicznej, niezależnie od tego, jakich wyborów dokona polski rząd. Naszą rolą jest natomiast uzmysłowić rządzącym, jakie są konsekwencje ich wyborów i jak one wpłyną na przemysł, a tym samym także na obywateli, lokalne społeczności i całe regiony.

CV

Henryk Kaliś jest przewodniczącym Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu, które skupia osiem organizacji branżowych polskiego przemysłu. Stoi też na czele Izby Energetyki Przemysłowej i Odbiorców Energii. Związany jest z Zakładami Górniczo-Hutniczymi Bolesław, w których m.in. pełni funkcję pełnomocnika zarządu ds. zarządzania energią elektryczną.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA