Reklama

Artur Bartkiewicz: Wybory 2018 - system się domyka, bez Kaczyńskiego się domknie

Mimo iż chętnych do rozbicia duopolu na polskiej scenie politycznej nie brakuje, kolejna kampania wyborcza pokazuje, że system, w którym o władzę rywalizują PO i PiS domyka się, zamiast się rozszczelniać.

Aktualizacja: 17.10.2018 14:10 Publikacja: 17.10.2018 08:50

Artur Bartkiewicz: Wybory 2018 - system się domyka, bez Kaczyńskiego się domknie

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Janusz Palikot, Ryszard Petru, Adrian Zandberg, Paweł Kukiz teraz Robert Biedroń – każdy z nich, na swój sposób, chciał (niektórzy wciąż chcą) stworzyć alternatywę dla Platformy i PiS. Ileż to już słyszeliśmy haseł o tym, że „Polacy nie są skazani na PO i PiS”, „PO i PiS są dwoma stronami tego samego systemu” czy, klasyczne, „oni już rządzili”. Tymczasem przychodzi kampania wyborcza przed wyborami do samorządu – i co? I pojedynek toczą PO z PiS. Reszta co najwyżej walczy o polityczne przetrwanie.

Co więcej, w czasie tegorocznej kampanii wyborczej (i poprzedzających ją miesięcy), doszło do kilku posunięć wskazujących na to, że system partyjny w modelu dwóch partii dominujących i jednej-dwóch partii dobieranych przez hegemonów w przypadku konieczności stworzenia koalicji, nie tylko nie słabnie, ale wręcz się umacnia. PO, tak jak wcześniej przez dwie kadencje PiS, zdała egzamin z porażki wyborczej i nie rozsypała się po utracie władzy, pozostając głównym przeciwnikiem PiS. Co więcej – Platformie udało się ugasić pożar na liberalnym skrzydle, gdzie przez pewien czas funkcjonowała dla niej poważna alternatywa w postaci Nowoczesnej. Dziś Nowoczesna jest na najlepszej drodze do tego, by PO ją wchłonęła (nawet jeśli formalnie .N zachowa własny szyld), a jej działacze będą po prostu tworzyć przyjazne biznesowi skrzydło w Platformie.

Czytaj także:

Szułdrzyński: Rewolucja PiS musi się radykalizować

Kolanko: Najgorszy scenariusz dla PiS

Reklama
Reklama

Dąbrowska: Kampanijne ostatki niewiele już zmienią

Jednocześnie warto odnotować coraz większe otwieranie się PO na lewicę, czego symbolem jest nie tylko dołączenie do Koalicji Obywatelskiej Barbary Nowackiej, ale i sposób prowadzenia kampanii wyborczej przez Rafała Trzaskowskiego, który pozycjonuje się jako polityk centrolewicowy (widać to najbardziej w jego gotowości do uczestnictwa w Paradzie Równości – czego Hanna Gronkiewicz-Waltz nigdy nie robiła). Jeśli SLD osiągnie przeciętny lub słaby wynik 21 października, a hipotetyczna partia Roberta Biedronia okaże się bytem głównie medialnym, przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku lewica (z wyjątkiem takich kontestatorów całego systemu jak Razem) może mieć do wyboru: być (w koalicji wyborczej z PO), albo nie być. Sygnały wysyłane przez PO w tej kampanii mają zapewne pomóc działaczom lewicy w zdecydowaniu się na to pierwsze rozwiązanie.

W scenariuszu, w którym PO staje się wielkim centrolewicowym blokiem, na wzór np. amerykańskiej Partii Demokratycznej, problemem pozostaje fakt, iż Platforma nadal walczy też o prawicowy elektorat. A konkretnie o ten, dla którego obecne PiS jest ugrupowaniem zbyt radykalnym, a może raczej – zbyt jednowymiarowym. W PiS są bowiem ośrodki walki o władzę (zakon PC, środowisko Zbigniewa Ziobry, teraz zaplecze buduje Mateusz Morawiecki), ale nie ma skrzydeł, które – w ramach prawicowego paradygmatu – przedstawiałyby jednak różne propozycje realizacji celów stawianych sobie przez partie. W przeszłości w PiS byli tacy politycy jak Radosław Sikorski, Paweł Zalewski, Paweł Kowal, Paweł Poncyljusz, Kazimierz M. Ujazdowski, Marek Migalski i wielu innych, którzy dawali nadzieję, że PiS – trzymając się amerykańskiego porównania – stanie się polską Partią Republikańską. Jednak styl przywództwa wprowadzony przez Jarosława Kaczyńskiego wykluczał istnienie w partii zbyt niezależnych ośrodków. W efekcie PiS, w jego dzisiejszym radykalizmie, trzeba brać z dobrodziejstwem inwentarza. Wyborca nie może liczyć na to, że głosując np. na PiS-owskiego „liberała” doprowadzi do zmiany kierunku, w którym podąża partia – bo kierunek i tak wyznaczy Kaczyński.

Nie jest wykluczone, że sam Kaczyński widzi ten problem – i stąd być może wzmocnienie Mateusza Morawieckiego teką premiera. Morawiecki stwarza bowiem nadzieję stworzenia środowiska „liberalizującego” PiS. Ale dopóki zwornikiem PiS-owskiego systemu będzie Kaczyński, w nową twarz PiS wyborca centroprawicowy, który dziś nie popiera PiS, nie uwierzy, bo doświadczenie uczy go, że i tak na końcu to Kaczyński rozda karty. A – zwłaszcza po obecnej kadencji Sejmu – Kaczyński będzie postrzegany raczej jako symbol prawicowego radykalizmu, a nie działania z konserwatywnym namysłem.

Gdyby jednak PiS przetrwał odejście prezesa Kaczyńskiego, zwiększając jednocześnie różnorodność swojej oferty dla prawicy, wówczas PO mogłaby dokończyć zwrot w lewo, rozstając się z tymi, pozostającymi w niej działaczami, którzy dziś np. głosują przeciwko liberalizacji ustawy aborcyjnej i stanowią obciążenie w relacjach z formacjami lewicowymi. W takiej sytuacji system partyjny w Polsce mógłby się domknąć – na scenie pozostałyby blok tworzony przez PO, blok tworzony przez PiS, PSL jako partia obrotowo-koalicyjna oraz być może jakiś przedstawiciel ruchów antysystemowych (Kukiz, Razem). Tegoroczna kampania wyborcza wskazuje, że właśnie ku takiemu modelowi zmierzamy.

I to, w czasach wstrząsów jakie przechodzi polska demokracja, jest dobra wiadomość. Bo stabilny system partyjny niewątpliwie demokrację wzmacnia. A rozszerzenie bazy partii w naturalny sposób zmniejsza jej radykalizm. Paradoksalnie bowiem, po trzech latach rządów partii określającej się jako konserwatywna, Polsce przydałoby się trochę konserwatywnej powściągliwości w miejsce permanentnej rewolucji.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Prezydent zawetował ustawę o KRS. Oto jakie zapisy się w niej znalazły
Polityka
Rozłam w Polsce 2050 to dopiero początek? Ekspert nie wyklucza powstania nowej partii
Polityka
Czy prezydent Nawrocki paraliżuje rząd? Najnowszy sondaż przynosi wyraźny sygnał
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama