fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Kolejni kandydaci zebrali podpisy

Fotorzepa, Robert Gardziński
Na ostatniej prostej trzech kandydatów na prezydenta zadeklarowało rejestrację w PKW. To Mirosław Piotrowski, Waldemar Witkowski i Stanisław Żółtek.

Termin złożenia w Państwowej Komisji Wyborczej 100 tys. podpisów koniecznych do startu w wyborach ustalono na czwartek o północy. W czwartek wieczorem trzech kandydatów deklarowało, że przywiezie podpisy w późnych godzinach popołudniowych lub wieczornych.

– Składamy je o godz. 21. Według deklaracji mamy około 110 tys. podpisów – mówił Waldemar Witkowski. Podobną liczbę podał nam Stanisław Żółtek. – Myślałem, że będzie ich mniej. Podpisów jest ponad 110 tys. – poinformował. – 100 tys. mamy, zobaczymy jaka będzie tzw. góreczka – powiedział z kolei Leszek Szymański ze sztabu Mirosława Piotrowskiego. I dodał, że złoży podpisy wieczorem.

Oznacza to, że jeśli zgłoszenia zostaną zaakceptowane, w szranki stanie dziesięciu kandydatów. Wcześniej podpisy złożyły komitety prezydenta Andrzeja Dudy, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z KO, Roberta Biedronia z Lewicy, Władysława Kosiniaka-Kamysza z PSL, Krzysztofa Bosaka z Konfederacji i niezależnego Szymona Hołowni. O zebraniu 150 tys. podpisów poinformował też były poseł Kukiz'15 Marek Jakubiak. On równie deklarował złożenie ich w czwartek.

Kim są nowi kandydaci? Piotrowski to historyk, profesor KUL, który trzykrotnie był europosłem: raz z LPR, a dwukrotnie z PiS. Uchodzi za związanego ze środowiskiem Radia Maryja, choć szef radia ojciec Tadeusz Rydzyk odciął się od jego kandydatury.

Witkowski jest prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej im. Hipolita Cegielskiego w Poznaniu, a od 2006 roku szefuje Unii Pracy. Nieoficjalnie wiadomo, że podpisy pomogły mu zbierać struktury SLD, niezadowolone z polityki szefa tej partii Włodzimierza Czarzastego.

Stanisław Żółtek to były europoseł Kongresu Nowej Prawicy, a obecnie szef eurosceptycznej partii PolEXIT.

Jakie mają szanse? – Profesor Piotrowski jest politykiem znanym, a po akcji zbierania podpisów widzę, że jest niesamowite miejsce w przestrzeni publicznej dla tej kandydatury. Uaktywniło się dużo ludzi z całej Polski, dzięki którym zebraliśmy wystarczającą liczbę podpisów – reklamuje kandydata Leszek Szymański.

Inni nowi kandydaci spodziewają się, że w czasie pandemii będzie im trudno przebić się ze swoimi postulatami, o ile oczywiście wybory odbędą się w terminie. Waldemar Witkowski twierdzi, że obecna sytuacja sprzyja rządzącym. – Mogą proponować działania osłonowe, a opozycja nie ma tu nic do powiedzenia – wyjaśnia. Z kolei Stanisław Żółtek nie ukrywa, że wybory prezydenckie są dla niego okazją do przekazania Polakom argumentów za wyjściem kraju z Unii Europejskiej.

O tym, że nowi kandydaci nie mają większych szans, mówi specjalista od komunikacji strategicznej dr Sergiusz Trzeciak. – Każdy przypadek jest inny i potencjalnie może odbierać elektorat innemu z głównych kandydatów. Żaden nowy kandydat nie jest jednak mocno rozpoznawalny, a w obecnych warunkach nie będzie w stanie zyskać na rozpoznawalności. Z całym szacunkiem, ale to jednak plankton polityczny, którego największym sukcesem jest rejestracja – dodaje.

To, czy wszystkim kandydatom się ona powiedzie, będzie wiadomo w kwietniu, gdy Państwowa Komisja Wyborcza zweryfikuje podpisy. W środę 82 tys. podpisów złożył też Leszek Samborski, były poseł PO i prezes partii Odpowiedzialność. Twierdzi, że dalsza zbiórka w warunkach pandemii stała się niemożliwa. – Liczymy na rozsądek PKW, a jak nie, są jeszcze sądy – mówi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA