fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Sasin: Dymisja prezydenta nie jest brana pod uwagę

Fotorzepa, Jakub Czermiński
Jedynym scenariuszem, który bierzemy pod uwagę, jest ustawa o głosowaniu korespondencyjnym i wybory na podstawie tej ustawy - mówił w Radiu Zet wicepremier Jacek Sasin komentując doniesienia Onetu, według którego PiS ma rozważyć wariant, w którym wybory prezydenckie zostałyby przełożone wskutek podania się przez Andrzeja Dudę do dymisji.

Sasin w Radiu Zet przyznał, że wybory w pierwotnie zakładanym terminie - 10 maja - byłyby "trudne do zrealizowania". Umożliwiająca organizację powszechnych wyborów korespondencyjnych nowelizacja Kodeksu wyborczego wciąż jest procedowana przez Senat. Sejm zajmie się nią ponownie prawdopodobnie 7 maja.

Wicepremier i minister aktywów państwowych, któremu podlega m.in. Poczta Polska (to ta instytucja byłaby zaangażowana w organizację powszechnych wyborów korespondencyjnych) mówił, że obecnie pod uwagę są brane dwa terminy wyborów - 17 i 23 maja.

Odpowiedzialnością za to, że wciąż nie wiadomo kiedy odbędą się wybory, ani na jakich zasadach, Sasin obarczył Senat. - Senat postanowił storpedować wybory prezydenckie w Polsce – stwierdził.

Mówiąc o scenariuszu, w którym do dymisji podałby się prezydent, Sasin przyznał, że "teoretycznie jest to sposób doprowadzenia do wyborów" (w nowym terminie - red.) jednak - jak zapewnił - "nie jest to brane pod uwagę".

Jednocześnie wicepremier zaznaczył, że "prezydent jest niezależny w swoich działaniach".

Sasin ostrzegał też, że jeśli w głosowaniu nad nowelizacją Kodeksu wyborczego Porozumienie "zachowa się nielojalnie", będzie to oznaczać, że partia ta "porzuca Zjednoczoną Prawicę. Przeciwko nowelizacji ma zagłosować część posłów Porozumienia z liderem tego ugrupowania, Jarosławem Gowinem na czele.

Onet podał w nocy z niedzieli na poniedziałek, że PiS ma poważnie rozważać wariant opóźnienia wyborów prezydenckich poprzez dymisję prezydenta Andrzeja Dudy. Gdyby prezydent podał się do dymisji wybory prezydenckie mogłyby zostać rozpisane przez większość rządzącą ponownie, do połowy lipca.

Dzięki dymisji prezydenta PiS mógłby uniknąć organizacji budzących kontrowersje wyborów w maju, a także zapobiec ewentualnemu przegraniu głosowania nad nowelizacją Kodeksu wyborczego umożliwiającą powszechne głosowanie korespondencyjne. Jak pisze Onet w przypadku dymisji prezydenta wybory zostałyby rozpisane ponownie, na podstawie konstytucyjnych zapisów.

Z informacji Onetu wynika, że jeszcze w zeszłym tygodniu w PiS uważano dymisję prezydenta Andrzeja Dudy jako "wariant ostateczny" i "opcję atomową", której prezes PiS Jarosław Kaczyński miał użyć w ostateczności. Jednak - w związku ze sprzeciwem części posłów Porozumienia wobec organizacji wyborów korespondencyjnych w maju - dymisja prezydenta ma być poważnie brana pod uwagę.

W przypadku dymisji prezydenta tymczasową głową państwa zostałaby Elżbieta Witek, obecna marszałek Sejmu. Zgodnie z konstytucją zarządziłaby ona nowe wybory "nie później niż w czternastym dniu po opróżnieniu urzędu, wyznaczając datę wyborów na dzień wolny od pracy przypadający w ciągu 60 dni od dnia zarządzenia wyborów".

Źródło: Radio Zet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA