Wspomnienia

Pożegnanie giganta XX wieku - Nelsona Mandeli

W uroczystościach pogrzebowych Nelsona Mandeli na stadionie w Soweto brały udział dziesiątki tysięcy ludzi
AFP, Roberto Schmidt
10 maja 1994 roku Nelson Mandela został pierwszym czarnoskórym prezydentem RPA. W 23. rocznicę tych wydarzeń przypominamy tekst poświęcony Mandeli, który ukazał się w "Rzeczpospolitej" po jego śmierci, w grudniu 2013 roku.

– Trzeba było kogoś takiego, jak Madiba, by uczynić wolnymi nie tylko więźniów, ale też  ich strażników – mówił prezydent USA Barack Obama, używając imienia Nelsona Mandeli w języku xhosa, jak go powszechnie w RPA nazywano.

Pełnych uznania słów pod adresem pierwszego czarnoskórego prezydenta RPA podczas dzisiejszych uroczystości pogrzebowych padło jeszcze bardzo wiele. Na stadion w Soweto, gdzie się odbywały, przybyło ponad 90 przywódców z całego świata oraz wiele sławnych osób. – Mandela znów nas zjednoczył – mówił prezydent RPA Jacob Zuma. Symbolem tego zjednoczenia może stać się uścisk dłoni, jaki prezydent Obama wymienił z Raulem Castro, co jest gestem bezprecedensowym, bo napięte stosunki między USA a Kubą panują od ponad pół wieku.

Dzisiaj wszystko urastało jednak do rangi symbolu. Na stadionie, gdzie odbywały się uroczystości, Nelson Mandela wygłosił swe pierwsze przemówienie po uwolnieniu z więzienia w lutym 1990 r. Dokładnie w tym samym miejscu po raz ostatni pojawił się publicznie tuż przed finałowym meczem piłkarskich mistrzostw świata rozgrywanych po raz pierwszy w Afryce. Zdobycie przez RPA prawa do organizacji turnieju w 2010 r. było ostatnim sukcesem dyplomatycznym Nelsona Mandeli. Datę dzisiejszych uroczystości również wybrano nieprzypadkowo. Odbyły się 20 lat po wręczeniu Mandeli i ostatniemu prezydentowi RPA okresu apartheidu Frederikowi Willemowi de Klerkowi Pokojowej Nagrody Nobla.

Symboliczny stał się nawet deszcz, w strugach którego stali zebrani na stadionie. – W naszej tradycji, gdy podczas pogrzebu pada, oznacza to, że bogowie cieszą się na twój widok w niebie – mówił wiceszef Afrykańskiego Kongresu Narodowego Cyril Ramaphosa. I może właśnie z powodu tej symboliki tak wymowne było to, że dzisiaj część stadionu w Soweto, który może pomieścić 95 tys. ludzi, była pusta.

Barack Obama nazwał dzisiaj Mandelę „ostatnim gigantem XX wieku". Choć na świecie były prezydent RPA był postacią powszechnie szanowaną, a w ojczyźnie wręcz uwielbianą, ocena jego spuścizny wcale nie jest łatwa. Szczególnie dlatego, że „tęczowy naród", o którym Nelson Mandela tak marzył i do budowy którego dążył, tak naprawdę wciąż nie istnieje.

Udało się wprawdzie znieść segregację rasową i dziś ponad 80 proc. mieszkańców RPA uważa apartheid za zbrodnię. Jednocześnie nowa konstytucja uchodzi za jedną z najbardziej chroniących prawa obywatelskie na świecie. Z badań prowadzonych zaledwie rok temu wynika jednak, że 43 proc. obywateli rzadko lub nigdy nie rozmawia z osobami należącymi do innej rasy, a takie kontakty „regularnie" utrzymuje zaledwie co piąty. Wielorasowych małżeństw praktycznie nie ma (ok. 4 proc.).

Jakby tego było mało, następcy Mandeli na stanowisku prezydenta – Thabo Mbeki i Jacob Zuma – regularnie oskarżani są o granie na nucie rasizmu czarnych w celach politycznych. Drażliwym problemem jest też sprawa podziału ziemi, dostępu do służby zdrowia czy edukacji. Jednocześnie funkcjonujące od dekad nazwy afrykanerskie zastępowane są nowymi, i tak np. Durban przechrzczono na eThekwini, a Pretorię na Tshwane.

Pogrzeb Nelsona Mandeli odbył się w niedzielę w Qunu, wiosce, gdzie się wychowywał i gdzie życzył sobie być pochowany.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL