Wysoki rangą izraelski urzędnik w rozmowie z Channel 10 poinformował, że na zamkniętym posiedzeniu rządu ws. bezpieczeństwa premier Izraela miał powiedzieć, iż spodziewa się uderzenia USA. Kancelaria Premiera Izraela nie komentuje tych doniesień.
Z relacji Channel 10 wynika, że premier Izraela popiera możliwy atak USA w Syrii.
Izraelski MSZ wcześniej potępił atak chemiczny do jakiego doszło w Dumie i obwinił za niego rząd Baszara el-Asada.
"Syryjski rząd nadal popełnia zbrodnie przeciwko ludzkości sięgając po zakazane bronie. Ostatni atak to kolejny z serii ataków z użyciem broni chemicznej przeprowadzony przez reżim od czasu, gdy Asad zobowiązał się pozbyć tego rodzaju broni" - głosi oświadczenie.
Jak czytamy w oświadczeniu atak w Dumie świadczy o tym, że Syria nadal posiada zdolność do tworzenia broni chemicznej.
Rosja i Syria zaprzeczają jakoby wojska Baszara el-Asada były odpowiedzialne za atak w Dumie. Kwestionują również to, czy w ataku tym w ogóle użyto broni chemicznej.
W poniedziałek doszło do ataku rakietowego na lotnisko w Hims. USA zaprzeczyły, jakoby przeprowadziły taki atak. Syria i Rosja oskarżyły o niego Izrael, który nie skomentował tych doniesień. Atak miały przeprowadzić dwa izraelskie myśliwce F-15.