fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Węgry 1956 - 1989

Syn premiera Antalla: U nas wiecznie mówiło się o polityce

materiały prasowe
Péter Antall, młodszy syn premiera, opowiada, że jego ojciec żartował, iż w czasach socjalizmu polityka mogła być dla niego jedynie hobby, a profesją było muzealnictwo, i dopiero wraz z przemianami ustrojowymi to się odwróciło.

Jak bardzo zmienił życie rodzinne fakt, że József Antall jesienią 1989 roku został kandydatem na szefa rządu?

Péter Antall: Nie tak bardzo. Z jednej strony, u nas wiecznie się mówiło o polityce, z drugiej zaś, kiedy mój ojciec w październiku 1989 roku został przewodniczącym Węgierskiego Forum Demokratycznego, to wtedy już od półtora roku był mocno zaangażowany w samym centrum życia politycznego. Szerzej rozumiana opinia publiczna po raz pierwszy poznała jego nazwisko wiosną 1989 roku w związku z powstaniem Okrągłego Stołu Opozycji. Pomogło również to, że już i mój dziadek był politykiem, w czasie II wojny światowej wiele uczynił dla polskich uchodźców, którzy schronili się na Węgrzech. Co ciekawe, z moim ojcem, jako opozycjonistą, ale osobowością dojrzałą politycznie, uzgodnienia prowadził także ostatni rząd reżimu monopartyjnego, gabinet Németha, w listopadzie i grudniu 1989 roku. Ojciec nie utrzymywał bezpośrednich kontaktów z tak zwaną opozycją demokratyczną, inaczej mówiąc – liberalną, jak ona sama siebie nazywała. Znał natomiast bardziej znaczące postaci strony narodowej.

Czy było to czymś niezwykłym, że jak tylko został premierem, niemal nie bywał w domu?

Ja i mój starszy brat wzrastaliśmy przyzwyczajeni do tego, że ledwie widywaliśmy ojca w ciągu tygodnia. On uczył też w gimnazjum wieczorowym, więc gdy wracał do domu, my często już spaliśmy. Kiedy został szefem rządu, wtedy widywaliśmy go jeszcze rzadziej, a to z powodu narad i dyskusji ciągnących się aż do świtu. Zasnąć mógł jednie dzięki środkom nasennym, ponieważ ani na moment nie przestawał mu pracować umysł.

W sposób oczywisty wywróciło się i jego życie. Nie żałował tego po pewnym czasie?

Przez całe życie przygotowywał się do tego, że zostanie politykiem, nie byłby w stanie znieść sytuacji, gdyby z jakiegoś powodu nie przyszło mu wziąć udziału w przemianach ustrojowych. Z początku pozostaliśmy w naszym mieszkaniu, w końcu musieliśmy przeprowadzić się do rezydencji szefa rządu. Rano około wpół do dziewiątej ojciec wyruszał z domu do parlamentu. Lubił prowadzić samochód, a i dobrze to robił, uwielbiał rozwinąć prędkość, jednakże ochrona nawet nie chciała słyszeć o tym, żeby on jako premier siadł za kierownicą. Poza tym był też maniakalnym czytelnikiem gazet, już w służbowym aucie wyjmował poranne dzienniki, ale nie mijało pół godziny i odchodziła mu ochota nawet do życia.

Czy nie było dla niego uciążliwe to, że ciągle pilnowali go funkcjonariusze ochrony rządu?

Z trudem się do nich przyzwyczaił, ale potem spełniał każdą ich prośbę. Żartował sobie z tego, jak bardzo zmienił się świat – w czasach reżimu monopartyjnego śledzili go funkcjonariusze służby bezpieczeństwa, a teraz towarzyszą mu funkcjonariusze ochrony rządu. Inną zaś rzeczą, na której temat chętnie żartował, było to, że w czasach socjalizmu polityka mogła być tylko jego hobby, a profesją było muzealnictwo. Potem wraz z przemianami ustrojowymi przyszła zmiana, to polityka stała się w końcu jego profesją, muzeologia zaś – hobby. Był człowiekiem wykształconym, z dużą kulturą. Dysponował takim szufladkowym systemem myślenia, w którym natychmiast mógł właściwie ulokować każdą, jakakolwiek by ona była, świeżą informację.

Co się stało z tamtymi funkcjonariuszami służby bezpieczeństwa, którzy go śledzili?

Okazało się, że deptali mu po piętach aż do grudnia 1989 roku. Kiedy był już szefem rządu, przez wiele nocy czytał raporty na swój temat. Czasami popadał wręcz w zdumienie. Okazało się na przykład, że jeden z jego najlepszych i najstarszych przyjaciół przez 30 lat donosił na niego do MSW.

W jakim stanie zastał węgierską gospodarkę? Czy mówił o tym w domu?

Oczywiście. Już wcześniej wiedzieliśmy, że kraj stoi na granicy niewypłacalności, ale okazało się, że kasę opróżniło nawet i kilku ministrów ostatniego rządu monopartyjnego. Mój ojciec chciał opowiedzieć społeczeństwu o tym, jak właściwie przedstawia się sytuacja państwa, ale Elemér Hankiss, ówczesny prezes telewizji, zabronił mu wyemitowania takiego przemówienia w telewizji.

Czy zdarzało się, że premier József Antall zaczynał przeklinać?

W domu? Zdarzało się. Albo też wpadał w głębokie zniechęcenie, depresję. Bywało, że mówił, że nie da rady dalej, że poda się do dymisji. Mówił również o tym, że lubi Viktora Orbána. Powiedział, że będzie z niego znaczący polityk, tylko nie pomyślałby, że nastąpi to tak relatywnie szybko.

Czym zajmuje się nazwany imieniem Józsefa Antalla i prowadzony przez jego syna, czyli przez pana, Centrum Wiedzy im. Józsefa Antalla?

W tym roku obchodzimy dziesiątą rocznicę utworzenia Centrum Wiedzy. Opieka nad talentami, wydawanie książek, badania, organizowanie konferencji… To są nasze najważniejsze zadania. Dysponujemy czterema biurami, jedno znajduje się w Brukseli. Co roku wydajemy 16 książek. Naszym celem jest zachowanie, krzewienie idei, myśli mojego ojca. Wszędzie na świecie ludzie znają jego nazwisko i zawsze przyjmują nas z wielkim szacunkiem. Z większym, niż przysługiwałby jakiemuś zwykłemu instytutowi badawczemu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA