fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ustrój i kompetencje

Gminy wiejskie chcą odszkodowań od miast, które rozwijają się ich kosztem

Adobe Stock
Gminy wiejskie nie chcą tracić na zmianie granic. Liczą, że aglomeracje zrekompensują im choćby częściowo profity z zabranych im terenów.

Gminy wiejskie chcą odszkodowań od miast, które rozwijają się ich kosztem, przejmując należące do nich tereny. Związek Gmin Wiejskich RP (ZGWRP) pracuje nad projektem w tej sprawie. Pomysł nie podoba się aglomeracjom. Uważają, że zablokuje ich rozwój.

Czytaj też:

Mały bez odszkodowania

– Chcemy ucywilizować zasady zmian granic gmin – mówi Leszek Świętalski z ZGWRP.

Chodzi konkretnie o modyfikację art. 4 ustawy o samorządzie gminnym. Zdaniem samorządowców jest bardzo ogólnikowo napisany, co narusza europejską kartę samorządu terytorialnego. Chcą go więc doprecyzować.

– Dziś na jego podstawie Rada Ministrów podejmuje arbitralne decyzje, od których niezadowolona gmina nie ma prawa odwołać się do sądu. Proponujemy, by miasto, które przejmie część satelickiej gminy, płaciło odszkodowanie z tego tytułu oraz przejmowało wszelkie zobowiązania finansowe. Obecnie dochodzi do wywłaszczeń bez odszkodowania – tłumaczy Świętalski. – Dzięki naszej propozycji władze miasta dwa razy się zastanowią, czy faktycznie dane tereny są jej potrzebne do rozwoju czy nie. Mam nadzieję, że przestaną przejmować części sąsiednich gmin na wyrost lub tylko w celu zwiększenia swoich wpływów z podatków lokalnych. To niesprawiedliwe.

Według ZGWRP gminy wiejskie tracą swój majątek na rzecz miast i jeszcze muszą płacić zobowiązania, choć ktoś inny czerpie profity. Przykładowo zostają z niespłaconym kredytem zaciągniętym na inwestycje, które przejęło sąsiednie miasto.

Takie zakusy są np. w gminie Bełchatów, która chce przejąć część gminy Kleszczów z elektrownią Bełchatów. Z kolei Konin przejął część gminy Stare Miasto z oczyszczalnią ścieków, przynoszącą niezły dochód z tytułu podatków. Z kolei Rzeszów przyłącza ciągle nowe tereny, choć miejsc pod inwestycje i budownictwo ma na co najmniej kilkadziesiąt lat.

Nic o nas bez nas

ZGWRP proponuje również, by gminy, które tracą na zmianie granic, otrzymywały status strony postępowania podziałowego. Do tego postępowania miałyby zastosowanie przepisy kodeksu postępowania administracyjnego. Istniałaby również możliwość odwołania się do sądu administracyjnego.

– Dziś cała procedura odbywa się za plecami gmin wiejskich. Samorząd, któremu zabiera się tereny, nie ma nawet wglądu w dokumenty. Musi występować o nie w trybie informacji publicznej. To przecież absurd – zauważa Leszek Świętalski.

Projektodawcy chcą także, by tylko raz w czasie kadencji danego samorządu wolno było zmienić granice sąsiadujących ze sobą gmin. Dzięki temu gminom wiejskim łatwiej będzie planować inwestycje.

Proponują również, by konsultacje przeprowadzane wśród mieszkańców przejmowanych gmin były wiążące. Dziś się zdarza, że mieszkańcy wsi zdecydowanie nie chcą przyłączenia jej do sąsiedniego miasta, ale i tak wbrew ich woli ta wieś jest do niego przyłączana.

Tak jest wszędzie

Taka propozycja nie podoba się miastom.

– Gdyby projekt wszedł w życie w takim kształcie, zablokowałby rozwój miast – uważa Marcin Stopa, sekretarz Urzędu Miasta w Rzeszowie.

– Od 2006 r. powiększyliśmy obszar Rzeszowa z 54 do 126 km kw. i ciągle potrzebujemy kolejnych terenów, ponieważ przybywa nam mieszkańców. Zgodzę się z zarzutami ZGWRP, że konsultacje wśród samorządów czasami pozostawiają wiele do życzenia. Uważam jednak, że najważniejsze jest, by tereny były przejmowane na podstawie porozumienia. Niejednokrotnie też, przejmując inwestycję, spłacaliśmy kredyt z nią związany – deklaruje Stopa.

– Rzeszów dysponuje o wiele większym budżetem od sąsiednich gmin i w związku z tym stać nas na więcej inwestycji, co też nie jest bez znaczenia. Podam przykład Przybyszówki. Kiedy należała do sąsiedniej gminy, nie było jej stać na zbrojenie tych terenów. Po wejściu do Rzeszowa to się zmieniło. I dziś ten rejon się rozwija. Niedawno Uniwersytet Rzeszowski przeprowadził badania wśród mieszkańców przyłączonych terenów. Okazało się, iż 93 proc. z nich jest zadowolonych, że mieszkają teraz w Rzeszowie – podkreśla podkarpacki samorządowiec.

Projekt nie podoba się Związkowi Miast Polskich.

– To zły pomysł. Takie są tendencje na całym świecie, że miasta wchłaniają sąsiednie satelickie wsi – tłumaczy Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. – Z tego powodu nie popieram propozycji zmian do art. 4 ustawy o samorządzie gminnym. Uważam, że przepisy powinny pozostać ogólne. Dzięki temu są bardziej elastyczne i łatwiej je dostosować do konkretnych przypadków.

Według Wójcika decydujące znaczenie w wypadku zmian granic powinno mieć porozumienie między gminami: miejską i wiejską.

– Znam wiele przykładów, gdzie doszło do pokojowego przesunięcia granic. Tak było m.in. w Zielonej Górze i sąsiedniej gminie. Obie strony były zadowolone – tłumaczy ekspert Związku Miast Polskich.

ZGWRP chce teraz przedstawić swój projekt na posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu oraz przesłać do Kancelarii Prezydenta RP z nadzieją, że przejmie ich inicjatywę. a

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA