fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Reforma urzędów skarbowych

Fotolia.com
Urzędy dla największych firm zbierają lwią część podatków. Rząd wrócił do pomysłu ich reformy.

Oprócz 380 urzędów skarbowych klasyfikowanych w naszym rankingu jest jeszcze 20, które też na co dzień obsługują podatników, ale mają inną specyfikę. Nieprzypadkowo mają oficjalny przydomek „wyspecjalizowane". Obsługują bowiem największych podatników – takich, którzy osiągają ponad 5 mln euro przychodów w ciągu roku.

Połowa wpływów od dużych

Rozwiązanie to istnieje od 2004 r. i okazało się trafione. Urzędy takie na ogół lepiej rozumieją bowiem specyfikę dużego biznesu. Na początku ich funkcjonowania było nieco kłopotów z prawnym umocowaniem ich do działania. Wydawane przez te urzędy decyzje były uchylane przez sądy administracyjne – bynajmniej nie z powodów merytorycznych. Po prostu w przepisach wprowadzających nowe urzędy były luki kompetencyjne. Jednak ustawodawca uporał się z tymi kłopotami i dziś urzędy te działają całkiem sprawnie.

Świadczą o tym ich wyniki. W 2016 r. zebrały dla budżetu ponad 135 mld zł (po odliczeniu zwrotów podatków). To ponad połowa z łącznej kwoty 242 mld zł zebranych przez wszystkie urzędy skarbowe. Same tylko dwa warszawskie urzędy dla dużych podatników mogą się pochwalić zainkasowaniem niemal 58 mld zł. Nic dziwnego, skoro to na Mazowszu ulokowały się największe w kraju firmy, a przynajmniej ich centrale.

Urzędów dla dużych podatników świadomie nie klasyfikujemy w rankingu ze względu na specyfikę ich działania. Jednak niektóre wskaźniki w ich przypadku, mierzone identycznie jak dla „zwykłych" urzędów, wyglądają interesująco.

Gdyby zastosować do oceny wyspecjalizowanych urzędów jedno z kryteriów decydujących o efektywności, czyli czas realizacji tytułów wykonawczych – okazałoby się, że biją na głowę urzędy „zwykłe". Postępowania egzekucyjne zajmują im bowiem średnio 205 dni, a „zwykłym" – 505. Nieco wyższy jest też wskaźnik elektronizacji dokumentów – 78,3 proc. w porównaniu z 72,6 proc. w „zwykłych" urzędach. Trzeba jednak zauważyć, że duże firmy są w wielu przypadkach zobowiązane prawem do zastosowania elektronicznej komunikacji z urzędem (np. przekazując deklaracje o pobranych zaliczkach na PIT od pracowników).

Ciekawie wygląda też statystyka „nieomylności kontrolerskiej", czyli jedno z kryteriów dla urzędów efektywnych. Przypomnijmy, że chodzi o rozbieżność między ustaleniami kontroli podatkowych a kwotami ostatecznie wpłaconymi, nierzadko po sporach sądowych (im mniejszy procent, tym mniej pomyłek). O ile średnia skala pomyłki wyniosła w 2016 r. dla „zwykłych" urzędów 10,3 proc., w urzędach wyspecjalizowanych osiągnęła 15,52 proc. Są przy tym duże różnice terytorialne. W urzędzie dla Warmii i Mazur ten wskaźnik to zaledwie 1,1 proc., dla Lubuskiego 4 proc. Za to w urzędach dla Pomorza Zachodniego i Małopolski – aż 45 proc.

Prawdopodobnie zjawisko to można tłumaczyć tym, że kontrole u dużych podatników dotyczą na ogół znacznie bardziej złożonych spraw, nierzadko wymagających analizy międzynarodowych powiązań takich firm i różnych rodzajów działalności prowadzonych przez nie. W takich warunkach łatwiej o pomyłkę. Rozliczenia np. sieci hipermarketów są przecież inne niż małego osiedlowego sklepu spożywczego kontrolowanego przez „zwykły" urząd.

Kluczowe firmy w jednym miejscu

Chęć centralizacji rozliczeń największych firm deklarują kolejne rządy, niezależnie od barw politycznych. Rząd SLD urzędy wyspecjalizowane utworzył od zera, a koalicja PO-PSL chciała jeden z nich przeznaczyć dla gigantów krajowego biznesu. Latem 2015 r. Ministerstwo Finansów ogłosiło zamiar utworzenia urzędu, w którym mieliby się rozliczać podatnicy o rocznych obrotach przekraczających 50 mln euro, także m.in. banki, ubezpieczyciele i podatkowe grupy kapitałowe niezależnie od ich siedziby. Resort szacował wówczas, że takich podatników byłoby 3800 (spośród około 74 tys. wszystkich rozliczających się w urzędach wyspecjalizowanych).

Rolę centrali dla gigantów miał przejąć Pierwszy Mazowiecki US w Warszawie. Pozostałe urzędy wyspecjalizowane miały działać jak poprzednio, choć zapowiadano obniżenie progu obrotu firm dla rozliczania się z nimi. Ówczesne kierownictwo resortu planowało te działania jako część większej reformy skarbowości. Jednak po wyborach w 2015 r. uchwaloną już ustawę reformującą najpierw odkładano w czasie, a ostatecznie trafiła do kosza.

Rzeczpospolita

Rząd PiS od 1 marca br. wdraża reformę według nowej koncepcji. Choć zmiany w organizacji skarbowości są poważne, to nie dotknęły one urzędów wyspecjalizowanych.

Początkowo wydawało się, że koncepcja urzędu dla gigantów odeszła do lamusa wraz z pomysłami reformatorskimi poprzedniego rządu. Jednak zaledwie kilka dni temu, 10 maja, wiceminister finansów Marian Banaś oświadczył na spotkaniu z przedsiębiorcami, że chce utworzyć Centrum Obsługi Kluczowych Podmiotów. Rozliczałyby się w nim firmy o rocznych obrotach ponad 50 mld euro, a nowy urząd powstałby na bazie Pierwszego Mazowieckiego US. Widać zatem, że tylko nazwa jest nowa, a ogólna koncepcja – już znana wcześniej. Pilotażowy program dla 200 największych firm ma ruszyć od 1 lipca.

Ministerstwo Finansów nie ujawniło na razie szczegółów tego programu. Wygląda na to, że chce wrócić do pomysłu sprzed dwóch lat. A ten był różnie oceniany.

Księgowy w drodze do Warszawy

Dyrektorzy finansowi i księgowi dużych firm, a także doradcy podatkowi przed dwoma laty zauważali, że pewne kłopoty może sprawić duża odległość siedzib niektórych firm od Warszawy. Mogło to oznaczać konieczność uciążliwych podróży przedstawicieli tych firm do stolicy w celu np. wyjaśniania trudniejszych spraw z rozliczeń. Tylko w pierwszej setce największych polskich firm (według rankingu z Listy 500 „Rzeczpospolitej") aż 43 ulokowały się poza Mazowszem. Wprawdzie większość ma swoje przedstawicielstwa w Warszawie, ale z reguły działają one z wieloma mniejszymi spółkami zależnymi, ulokowanymi lokalnie. Ich rozliczenia są istotne dla wyniku podatkowego takiej dużej firmy.

Ministerstwo Finansów argumentowało, nie bez racji, że wiele spraw da się wyjaśnić dzięki rozwijającej się komunikacji elektronicznej, z której największe firmy i tak chętnie korzystają. Jednak eksperci podkreślali, że w wielu sytuacjach nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu, choćby w celu dokonania czynności sprawdzających.

W dyskusjach o nowym „superurzędzie" pojawiały się też pytania, czy Pierwszy Mazowiecki US podoła nowym zadaniom. Faktem jest, że ma on największą ze wszystkich wyspecjalizowanych urzędów, bo ponad 200-osobową załogę. Jednak stanąłby przed wyzwaniem obsługi dodatkowych kilku tysięcy firm (dziś rozlicza się w nim 14 tys. podatników CIT). Obsługiwałby międzynarodowe koncerny, dokonujące wielu transakcji z podmiotami powiązanymi. Tymczasem, według stanu z 2015 r., zaledwie kilkanaście osób w całym urzędzie posługiwało się biegle językami obcymi, a podobnie niewielka liczba urzędników znała się na sprawach cen transferowych. MF zapewniało wówczas, że w trudniejsze sprawy, zwłaszcza cen transferowych, będą zaangażowani skarbowcy-specjaliści z centrów kompetencyjnych ulokowanych w innych urzędach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA