fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Informacje na temat skutków przyjmowanych regulacji prawnych

Fotolia.com
W projektach często rezygnowano z oceny kosztów i korzyści wprowadzanych zmian, bo nie było na nie czasu albo przełożony ich nie wymagał.

– Zaledwie w co trzecim zbadanym przez Najwyższą Izbę Kontroli rządowym procesie legislacyjnym dostarczono wiarygodnych informacji o skutkach (kosztach i korzyściach) przyjmowanych regulacji prawnych – wynika z raportu NIK. W pozostałych przypadkach odnotowano uchybienia lub braki.

NIK skontrolowała dokonywanie oceny wpływu w rządowym procesie legislacyjnym. Kontrolą objęto kilka ministerstw: Finansów, Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. W ostatnich dwóch latach procedowały one łącznie 125 projektów ustaw i założeń do projektów ustaw.

Ocena wpływu, nazywana również oceną skutków regulacji i analizą oddziaływania regulacji, jest procesem analitycznym stosowanym w krajach wysoko rozwiniętych. Ma wspomagać podejmowanie decyzji o proponowanych rozwiązaniach prawnych.

Ocena wpływu ma cztery główne zadania. Po pierwsze, ma przyczyniać się do zwiększenia wśród rządzących świadomości konsekwencji – zarówno korzyści, jak i kosztów – ich decyzji i działań. Po drugie, ma służyć integracji różnych obszarów polityki, wskazując na powiązania pomiędzy różnymi dziedzinami i umożliwiając ich koordynację. Po trzecie, ma zwiększyć przejrzystość procesu konsultacji. Ma też służyć zwiększeniu odpowiedzialności rządzących za podejmowane decyzje poprzez informowanie społeczeństwa o ich konsekwencjach.

O tym, że mamy z tym trudności, świadczyć może pozycja, jaką zajęła Polska w 2017 r. w rankingu wprowadzania regulacji (Fundacja Bertelsmanna). Zajęliśmy 37. miejsce na 41 państw. Za nami były Izrael, Grecja, Belgia. Przed nami: Nowa Zelandia (na pierwszym); potem Wielka Brytania, Dania, Finlandia i Stany Zjednoczone.

Wyniki kontroli wskazują na ograniczone stosowanie, opracowanych przez Ministerstwo Gospodarki i Kancelarii Premiera „Wytycznych do przeprowadzania oceny wpływu oraz konsultacji publicznych w ramach rządowego procesu legislacyjnego". Problem w tym, że pracownicy odpowiedzialni za dokonywanie oceny wpływu ich nie stosowali. Powód: brak wiedzy o istnieniu takiego dokumentu, brak przeszkolenia, jak go stosować, ale i przekonanie o niemożliwości stosowania Wytycznych w pełnym zakresie ze względu na presję czasu i brak takich oczekiwań ze strony przełożonych.

W efekcie zdarzało się, że Wytyczne nie były postrzegane jako narzędzie pomocnicze w dokonywaniu oceny wpływu, lecz jako dokument zawierający szereg wymogów, które trzeba spełnić z powodów formalnych.

Zbyt rzadko i w ograniczony sposób korzystano też z możliwości, jakie niosą konsultacje publiczne.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.lukaszewicz@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA