fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Projekt nowej ustawy o ochronie informacji niejawnych - co zawiera

Fotorzepa / Adam Burakowski
Weryfikacja byłych funkcjonariuszy będzie problemem także dla firm żyjących z przetargów.

Projekt nowej ustawy o ochronie informacji niejawnych przewiduje, że w ciągu 12 miesięcy od jego wejścia w życie wystawione dotychczas zaświadczenia o dostępie do informacji niejawnych zostaną zweryfikowane według nowych zasad. Przepisy dają służbom zupełnie nowe możliwości sprawdzenia finansów osób, które mają obecnie dostęp do państwowych tajemnic.

Do tej pory różnica w poziomie życia takiej osoby a jej legalnymi źródłami zarobków musiała być „wyraźna". W nowych przepisach użyto zwrotu „nieadekwatny", co oznacza, że do decyzji o odmowie wydania poświadczenia bezpieczeństwa niezbędne będzie jedynie ustalenie, że osoby sprawdzanej nie stać, na podstawie wykazywanych legalnie dochodów, na taki poziom życia, jaki ma lub miała w przeszłości. Już bowiem taka sytuacja powoduje podatność na wywieranie presji z uwagi na prawdopodobnie przestępcze źródło pochodzenia środków służących osiągnięciu takiego poziomu życia.

Byli funkcjonariusze bez pracy

Projekt przewiduje, że zgody na dostęp do informacji niejawnych nie uzyska osoba, która była zatrudniona lub współpracowała z organami bezpieczeństwa, o których mowa w art. 2 ustawy o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa wewnętrznego państwa z lat 1944–1990 oraz treści tych dokumentów.

Przepisy te mogą zaszkodzić wielu przedsiębiorcom zatrudniającym byłych funkcjonariuszy, którzy posiadają obecnie certyfikaty bezpieczeństwa, niezbędne przy współpracy z organami administracji publicznej i samorządami. Z wykazu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wynika, że obecnie jest 1,6 tys. takich podmiotów, które po zmianach będą musiały szukać nowych pracowników z dostępem do informacji niejawnych. Dotyczy to także pozytywnie zweryfikowanych funkcjonariuszy i osób, które zgodnie z obowiązującymi w czasach PRL przepisami miały obowiązek współpracy ze służbami, choć faktycznie nie wspierały systemu. Nowe przepisy są bardzo kategorycznie sformułowane i sam fakt pracy czy współpracy ze służbami PRL będzie stanowił bezwzględną przesłankę odmowy wydania poświadczenia bezpieczeństwa.

Pilny tryb budzi wątpliwości

Projekt, do którego dotarła „Rzeczpospolita", nie został jeszcze opublikowany na stronach Rządowego Centrum Legislacji, a ma wejść w życie już 1 października tego roku. Nie będzie więc zbyt dużo czasu na konsultacje społeczne i analizę proponowanych zmian.

– Bez względu na to, czego dotyczy ustawa, proces legislacyjny powinien być jawny i transparentny – zauważa Wojciech Klicki, prawnik z Fundacji Panoptykon.

– Zwróciliśmy się więc do ABW i prezesa Rady Ministrów z wnioskiem o udostępnienie projektu na stronach Rządowego Centrum Legislacji, liczymy też na normalne konsultacje. Projekt, mimo że jego adresatem są głównie służby specjalne, dotyczy bardzo wielu osób, które poddawane są procedurze weryfikacyjnej. Autorami projektu są osoby odpowiedzialne wcześniej za projekt ustawy o jawności. Zakrawa więc na paradoks, że wczorajsi zwolennicy jawności życia publicznego prowadzą prace legislacyjne nie tylko w niezgodzie z założeniami swojego projektu, ale także z obowiązującymi już dzisiaj przepisami dotyczącymi legislacji – zauważa Wojciech Klicki.

Permanentna inwigilacja

Projekt przewiduje ogromne zmiany na przyszłość w zasadach sprawdzania osób z dostępem do informacji niejawnych. Będą one podlegały zainteresowaniu służb, razem z członkami swoich rodzin i bliskimi, przez cały czas posiadania certyfikatu bezpieczeństwa. A zebrane w ten sposób informacje będą mogły zostać przesłane do innych służb, które mogą wykorzystać je do wszczęcia innych postępowań, np. karnego lub skarbowego.

Marek Wójcik poseł PO, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych

Nowe przepisy będą bardzo rygorystyczne i mogą stanowić narzędzie do czystki w administracji publicznej. Pytanie, jak głęboko sięgnie weryfikacja prowadzona przez służby. Gdyby okazało się, że zmiany na własnej skórze odczują osoby, których rodzic, czy rodzic ich małżonka w czasach PRL, np. tylko przebywał w Związku Radzieckim, to uważam to za zbyt daleko idące. Znam wiele przypadków, gdy osoby o nieposzlakowanej opinii mają bliskich o zupełnie innych poglądach. Dlatego w czasie prac legislacyjnych będziemy pytać o takie sprawy. W Sejmie często się okazuje, że tego typu pomysły nie wytrzymują zderzenia z rzeczywistością. Tak może być z przewidzianą w projekcie weryfikacją dotychczas wystawionych zgód na dostęp do informacji niejawnych w okresie 12 miesięcy po wejściu w życie nowych przepisów. W praktyce realizacja nowych obowiązków sparaliżuje nasze służby i opóźni proces wydawania poświadczeń o dostępie do informacji niejawnych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA