fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Unia prosi Turcję i płaci Turcji

AFP
Bo to ona ma zatrzymać falę uchodźców płynącą do Europy. Za 3 mld euro i obietnicę zniesienia wiz do UE.

Do pierwszego w historii szczytu UE–Turcja doszło w niedzielę po południu w Brukseli. Takie specjalne uznanie dla Turcji połączone z innymi konkretnymi obietnicami ma ją skłonić do lepszej ochrony jej granicy z UE.

– Naszym głównym celem jest zatamowanie napływu uchodźców do Europy – powiedział przed spotkaniem Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej. Na szczyt przyjechał premier Turcji Ahmet Davutoglu. Według wielu unijnych przywódców łatwiej stanąć z nim do rodzinnego zdjęcia niż z prezydentem Recepem Erdoganem, uważanym za głównego winowajcę przypadków łamania praw człowieka w Turcji.

– Z Davutoglu można też rozmawiać o konkretach, bo to szef rządu – zauważył dyplomata jednego z państw. I takie konkrety przygotowano w projekcie wspólnego oświadczenia.

Turcja ma przede wszystkim zająć się migracją nieuregulowaną, czyli osobami, które przez Turcję próbują się dostać do UE, nie uciekając przed prześladowaniami, ale w poszukiwaniu lepszego życia. Chodzi w praktyce o wszystkie osoby, które nie pochodzą z trzech krajów uznanych obecnie przez UE za najbardziej niebezpieczne, czyli Syrii, Iraku i Erytrei.

Przez Turcję wędrują np. uciekinierzy z Afganistanu, Pakistanu czy Bangladeszu. Turcja miałaby ich nie wpuszczać na swoje terytorium. A jak już by wpuściła i pozwoliła na ich przeniknięcie do Europy, to musiałaby ich przyjmować z powrotem w ramach porozumienia o readmisji. To miałoby przynieść skutki natychmiastowe.

Odrębnym problemem jest ograniczenie napływu tych, którzy potrzebują międzynarodowej ochrony, czyli przede wszystkim Syryjczyków. W tej chwili na terenie Turcji przebywa ich 2,2 mln, a na ich utrzymanie Ankara wydała 8 mld euro. UE obiecała wsparcie finansowe, na początek 3 mld euro. Pieniądze miałyby pójść na utrzymanie obozów dla uchodźców (w których przebywa tylko mała część Syryjczyków), a także na poprawienie ich warunków życia, w domyśle, żeby byli mniej zdesperowani i nie próbowali przedostawać się do Europy.

Ankara miałaby im zapewnić lepszy dostęp do edukacji, a także otworzyć zamknięty w tej chwili przed nimi rynek pracy. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że Turcja obiecuje otwarcie niektórych sektorów gospodarki. Nie może dopuścić Syryjczyków wszędzie, bo boi się reakcji społecznej w kraju, w którym bezrobocie wynosi ok. 10 proc.

– Głównym punktem naszego wspólnego planu jest zastąpienie nielegalnej imigracji przez imigrację legalną – powiedziała Angela Merkel. Niemiecka kanclerz jest wielką zwolenniczką kwot uchodźców i dzielenia ich pomiędzy państwa członkowskie, tak żeby zdjąć ciężar z jej kraju, który w tej chwili przyjmuje najwięcej imigrantów.

Niemcy i inne kraje próbowały nawet namówić Turcję do utworzenia tzw. hotspotów, czyli miejsc, gdzie uchodźcy są rejestrowani i sprawdzani na potrzeby europejskie. Ale Ankara absolutnie się nie zgadza. Jest natomiast bardzo chętna oddać Europie część uchodźców. Niemcy więc proponują, żeby w unijnych kwotach ująć tych mieszkających w Turcji, w zamian za co Ankara bardziej przyłożyłaby się do wzmocnienia granicy z UE, czyli w praktyce kawałka wybrzeża, z którego uchodźcy wypływają na wyspy greckie. Niemiecka prasa podała nawet liczbę dodatkowych 400 tys. osób.

W przyjętym w niedzielę oświadczeniu nie było o tym mowy, znalazł się tylko zapis o ewentualnym ujęciu Turcji w już istniejących programach podziału. Jeden to tzw. relokacja, czyli rozdział 160 tys. osób już obecnych w obozach we Włoszech i w Grecji, ale można ten program rozszerzyć na inne kraje (w ramach tej samej kwoty 160 tys.). Drugi to tzw przesiedlenia z obozów w krajach trzecich, skąd ma pochodzić 20 tys. osób. Polska wcześniej zobowiązała się do przyjęcia w sumie ponad 12 tys. osób w ramach obu programów.

Turcja poza pieniędzmi i dyplomatycznym uznaniem w postaci obiecanych dwóch szczytów rocznie, ma też przyspieszyć negocjacje akcesyjne z UE. Sami Turcy nieoficjalnie przyznają, że po ich stronie wielkiego apetytu na członkostwo w UE nie ma, ale taka obietnica jest im potrzebna dla celów polityki wewnętrznej. Bruksela obiecuje też Ankarze zniesienie wiz do października 2016 roku, pod warunkiem, że ta wypełni wszystkie kryteria.

Rewanż kremla

Rosja oficjalnie odpowiedziała Turcji sankcjami ekonomicznymi pięć dni po zestrzeleniu jej samolotu wojskowego przy granicy turecko-syryjskiej.

W sobotę prezydent Władimir Putin podpisał dekret, w którego bardzo długiej nazwie jest mowa o ochronie bezpieczeństwa narodowego, ochronie obywateli przed „przestępczymi i innymi" działaniami oraz – na końcu – o poczynieniu specjalnych gospodarczych kroków wobec Turcji. Tak jak się spodziewano, Rosja uderzyła przede wszystkim w turecką turystykę i biznes turecki na swoim terytorium, m.in. zakazała lotów czarterowych do Turcji i zapowiedziała zakaz importu nieokreślonych z nazwy towarów. – To tylko pogorszy sprawę – skomentował turecki VIP dla agencji Reuters. Prezydent Recep Tayyip Erdogan nadal nie chce przeprosić za incydent, choć po raz pierwszy przyznał, że go on zasmucił. —d.z.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA