fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Autocasco, czyli ochrona zwykłej jazdy

Adobe Stock
Kierowca, który chce, by polisa autocasco objęła jego nietypowe pasje, dodatkowe działania i ryzyka, musi to zgłosić ubezpieczycielowi. I dodatkowo zapłacić.

Dobrowolne ubezpieczenie autocasco chroni właściciela samochodu czy motocykla przed finansowymi skutkami ich uszkodzenia, zniszczenia lub utraty na skutek kradzieży. Wielu kierowców nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że ochrona zadziała, jeśli pojazd służy do zwykłej jazdy. Czyli wtedy, gdy właściciel użytkuje go zgodnie z przeznaczeniem.

– Najprościej wyjaśnić to na przykładzie samochodu osobowego. Zwykła jazda to nic innego, jak codzienne przemieszczanie się po drogach w celach prywatnych – po mieście i poza nim, parkowanie przy pracy lub sklepie itp. – tłumaczy Damian Andruszkiewicz, odpowiedzialny za ubezpieczenia komunikacyjne w Compensa TU Vienna Insurance Group. – Jeżeli auto służy jako narzędzie na przykład do zarabiania na przewozie osób lub do amatorskich treningów na torze rajdowym, nie jest objęte ochroną w ramach standardowej umowy AC. Z reguły nic nie stoi na przeszkodzie, by tak się stało, ale właściciel musi to dodatkowe, nieoczywiste zastosowanie auta zgłosić przy zakupie polisy – dodaje.

Wylicza niestandardowe zastosowania pojazdów, które można włączyć do ochrony ubezpieczeniem autocasco. To używanie ich jako rekwizyty, do jazd próbnych i testowych oraz demo, podczas rajdów, jazd treningowych i konkursowych, do nauki jazdy, jako taksówki i do przewozu osób za opłatą, do poruszania się po płycie lotniska, do zarobkowego wynajmowania pojazdu, do przewożenia przesyłek kurierskich i ekspresowych, do wykonywania usług holowniczych, do celów specjalnych (np. przez wojsko, policję czy Straż Graniczną), do przewozu paliw, gazów i materiałów niebezpiecznych. Jednak nie każdy ubezpieczyciel zgadza się na objęcie ochroną wszystkich tych zastosowań.

– W przypadku AC towarzystwa mają dowolność, to znaczy, że tylko od nich zależy, czy i na jakich warunkach obejmą samochód ubezpieczeniem – zwraca uwagę porównywarka ubezpieczeń Rankomat.pl. Dotyczy to nie tylko dodatkowych zastosowań pojazdów, ale też standardowych polis, bo towarzystwa czasem po prostu nie chcą ubezpieczać niektórych kategorii pojazdów, uznając, że ryzyko jest zbyt wysokie.

Oczywiście, rozszerzenie zakresu ubezpieczenia oznacza wzrost ceny polisy. Jak wylicza Rankomat.pl, cena polisy AC, jaką będzie musiał zapłacić kierowca taksówki, może być nawet dwa, trzy razy wyższa niż ubezpieczenie prywatnego auta. Powód to wysokie ryzyko kolizji i wypadku w przypadku auta wykorzystywanego jako taksówka.

Podstawowy zakres AC można też rozszerzyć o dodatkowe produkty, jak assistance, NNW, ubezpieczenie szyb, opon czy bagażu.

Kierowcy najczęściej kupują AC w pakiecie z obowiązkowym ubezpieczeniem odpowiedzialności cywilnej, czyli OC. Chroni ono właściciela pojazdu przed finansowymi konsekwencjami szkód, które wyrządzi innym uczestnikom ruchu drogowego. Odpowiedzialność za nie przejmuje na siebie ubezpieczyciel. Tu jednak, inaczej niż przy AC, ochrona działa także wtedy, gdy pojazd służył do jazdy niezgodnie ze swoim zwykłym przeznaczeniem.

– Obowiązkowe OC działa na podstawie przepisów ustawy, a ta wyłącza odpowiedzialność ubezpieczyciela jedynie w kilku przypadkach, na przykład, gdy dojdzie do skażenia środowiska. Wśród wyłączeń nie ma zapisu o tym, że samochodem osobowym nie można jeździć na przykład po torze treningowym – mówi Damian Andruszkiewicz z Compensy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA