fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

"Widnokrąg": Polski realizm magiczny

„Widnokrąg” w reżyserii Michała Kotańskiego. W roli głównej Narratora Wojciech Niemczyk (pierwszy od prawej).
Marzena Mąkosa/Radio kielce
"Widnokrąg” Wiesława Myśliwskiego w reżyserii Michała Kotańskiego z udziałem pisarza uświetni 140-lecie Teatru im. Żeromskiego w Kielcach.

Myśliwski to jeden z największych, jeśli nie największy, polskich pisarzy ostatnich dekad, dlatego każda jego powieść staje się nie tylko wydarzeniem literackim, społecznym, czytelniczym, ale też inspiracją dla filmu i teatru. Kto wie, może właśnie scena oraz ekran mają zbawienny wpływ na odbiór książek i przełamanie związanego z nimi stereotypu: zanurzone w rzeczywistości polskiej wsi nie są przecież jedynie literaturą wiejską, tylko opowieścią o nieprzewidywalnym ludzkim losie, miłości i śmierci. To moralitety osadzone w polskich realiach XX wieku, ale nietracące przez nie uniwersalności.

Szlachta i chłopi

To dlatego po „Klucznika” sięgnął Wojciech Marczewski, a grał w nim wielki Tadeusz Łomnicki i Wirgiliusz Gryń, tworząc mroczną opowieść o rewolucji społecznej, która zaprzecza sobie. „Drzewo”, w którym z poziomu rozłożystych konarów główny bohater gawędził o Polsce i świecie, zamówił i wystawił w Teatrze Polskim Kazimierz Dejmek.

„Kamień na kamieniu" wyreżyserował Ryszard Ber. „Widnokrąg” zainspirował Izabellę Cywińską do telewizyjnego spektaklu „W poszukiwaniu zgubionego buta”, a na podstawie „Traktatu o łuskaniu fasoli” zrealizowala ona „Saksofon” z kreacjami Janusza Gajosa i Janusza Radziwiłowicza.

Myśliwski jak mało kto dowartościował literacko polską wieś i wywodzących się z niej bohaterów. O ile Jarosław Iwaszkiewicz żegnał świat szlacheckich dworów na progu PRL cyklem „Sława i chwała”, o tyle Myśliwski podjął własnym językiem opowieść o tych, których nowa Polska miała uczynić bohaterami awansu społecznego. A jednocześnie żegnał się ze światem dawnej polskiej wsi. Wyjątkowość pisarstwa Myśliwskiego polega również na tym, że nie kategoryzował historycznych wydarzeń, tak jakby rozgrywały się poza czasem i emocjami bohaterów.

Zawsze przecież jest jakiś system i jakaś partia rządząca. I tylko natura życia się nie zmienia. Dlatego twórczość Myśliwskiego ma charakter moralitetu, który rozgrywa się i powtarza w rytuałach codzienności. Takich jak choćby jedzenie rosołu. Tyle że pisarz potrafi nadać mu rangę „realizmu magicznego” dzięki swojej niepowtarzalnej gawędzie.

Po „Widnokrąg” sięgnął znany z adaptacji klasycznych, rozbudowanych powieści Michał Kotański, dyrektor kieleckiej sceny, reżyser m.in. „Mefista” Manna, „Dziejów grzechu” Żeromskiego i „Krzyżaków” Sienkiewicza.

Wszystko płynie

– Powieść Myśliwskiego jest wydobywaniem zarówno z jednostkowej, jak i ze zbiorowej pamięci tego, co przez lata budowało społeczność chłopską w Polsce – powiedział nam Michał Kotański. – To z jednej strony bardzo osobisty portret, na każdym kroku naznaczony biografią pisarza, z drugiej natomiast przenikliwy i momentami bolesny opis przemian, jakie zaszły na powojennej wsi, czegoś, co odeszło wraz z tymi przeobrażeniami, ale w pewnym sensie szczątkowo wciąż tkwi w naszej mentalności. I między innymi na tym polega siła tej monumentalnej powieści: przenosi do miejsc i postaw obecnie może nam odległych, ale nie bez odniesień do współczesności, bo przecież to, o czym pisze Myśliwski, dla wielu z nas jest jakimś początkiem, to nasze korzenie, nasza historia, do której wciąż się odnosimy i która nas nadal buduje.

Składają się na nią przedwojnie, wojna, stalinizm.

– Wartości rodzinne, tradycja, religia – to, co po wojnie stanowiło podstawę moralną wiejskiej mentalności, z czasem, w kolejnych wymienianych w pytaniu okresach traciło na aktualności – uważa reżyser. – Bohaterowie „Widnokręgu” dopasowują się do czasów, w jakich przyszło im żyć. Matka Piotra, która szukając zgubionego buta, modliła się przy każdej przydrożnej figurze świętego Antoniego, potem sama namawia syna do działalności w ramach partii.

Taki jest opis rzeczywistości, obraz heraklitowego „panta rhei”, czyli „wszystko płynie”. – To, co było, zostaje tylko w naszej pamięci – dodaje reżyser – choć z czasem nawet i te wspomnienia ulegają przepoczwarzeniom. Chcąc zrozumieć w pełni naszą tożsamość, powinniśmy pielęgnować przeszłość, ale ze świadomością, że czasami powrót do tego, co kształtowało nas lata wcześniej, może okazać się podobne do wizyty głównego bohatera powieści u wujka Władka – ostatniego z rodziny, który został na wsi, okopał się w swoich reminiscencjach i potrafi rozmawiać tylko o nich.

Rocznica i remont

Pierwszym impulsem do wystawienia „Widnokręgu” była rozmowa Michała Kotańskiego z dyrektorem biblioteki wojewódzkiej w Kielcach Andrzejem Dąbrowskim, który jest zaprzyjaźniony z Wiesławem Myśliwskim.

– Namawiał mnie na zrealizowanie któregoś z jego tekstów – mówi dyrektor kieleckiego teatru. – Przypomniałem sobie wtedy, że już jakiś czas temu myślałem o realizacji „Widnokręgu”. Teraz uznałem, że tematy tej powieści, a więc pamięć, historia, rodzina oraz zanurzenie jej w lokalnych świętokrzyskich kontekstach – będą się świetnie rymowały z rocznicą 140-lecia kieleckiego teatru, którą obchodzimy w tym sezonie.

Pisarz będzie obecny na niedzielnej premierze.

– W rozmowie ze mną nie mówił, jakie ma oczekiwania wobec spektaklu, jest w tym temacie taktowny – zdradza Michał Kotański. – Dla nas będzie bardzo zacnym gościem honorowym premiery. Z tego co wiem, nie podróżuje wiele, więc odwiedziny teatru można odczytać jako naturalny przejaw zainteresowania dalszymi losami swojej twórczości, która tym razem służy komuś innemu za tworzywo. Trochę się oczywiście stresuję tym, że autor będzie na premierze, no ale cóż. Taka praca.

Wiesław Myśliwski wydał pod koniec 2018 r. nową powieść „Ucho igielne”, 7 stycznia spotka się z czytelnikami w wojewódzkiej bibliotece w Kielcach, kielecki teatr idzie zaś wkrótce do remontu.

– Prawdopodobnie od połowy przyszłego sezonu będziemy grać w nowej siedzibie – mówi dyrektor. – Prawdopodobnie, bo nie wiemy jeszcze, jakiego rodzaju niespodzianki przyniesie nam rozchwiany rynek budowlany i czy nasza tymczasowa siedziba w wojewódzkim domu kultury będzie przygotowana dla nas na czas.

Przypomnijmy, że kielecki teatr należy do najstarszych w kraju. Chodził tu Stefan Żeromski, występowała Gabriela Zapolska, bywał Henryk Sienkiewicz.

Za dyrekcji Michała Kotańskiego powstały w Kielcach takie spektakle jak „1946” Brzyka, „Rasputin” Janiczak i Rubina, „Harper” Wiśniewskiego, „Ciemności” Strzępki i Demirskiego i musical „Bem!” zrealizowany z Pożarem w Burdelu i warszawskim Teatrem Syrena.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA