fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Marilyn Monroe z twarzą Johna Malkovicha

Sandro Miller, Andy Warhol - Green Marilyn (1962), 2014
Leica
Słynne zdjęcia Picassa, Einsteina, Marylin Monroe, Bette Davis, Meryl Streep czy nawet Simone de Beauvoir, w które to postaci wcielił się John Malkovich, można oglądać w Leica 6x7 Gallery Warszawa.

Autorem niezwykłej wystawy jest amerykański fotograf komercyjny Sandro Miller, którego od lat fascynowali mistrzowie fotografii – wśród nich m.in. Anne Leibovitz, Diane Arbus, Irving Penn, Andy Warhol, Dorothea Lang, Bert Stern, Albert Watson czy Horst P. Horst. Z uwielbienia dla ich fotograficznego warsztatu i talentu narodził się pomysł, by odtworzyć kultowe portrety XX wieku. Z tą różnicą, że w bohaterów zdjęć miała się wcielić jedna osoba.

Sandro Miller zaangażował do projektu aktora Johna Malkovicha, z którym łączy go prawie 20-letnia znajomość. Poznali się w 1999 roku podczas sesji promocyjnej teatru Steppenwolf, z którym był związany John Malkovich. Wspólne zdjęcia, których okoliczności Sandro Miller opisuje we wstępie do albumu towarzyszącego obecnej wystawie, stały się początkiem długoletniej przyjaźni.

Fotograf, który wielokrotnie miał potem okazję fotografować Johna Malkovicha i obserwować go przy pracy wiedział, że tylko on będzie w stanie wcielić się w bohaterów słynnych fotografii i - jak mówi Miller w rozmowie z Jonem Siskelem – „przemieniać się niczym kameleon w mężczyznę, kobietę, króla, dyktatora, biedaczkę czy Ernesta Hemingwaya".

Przygotowania do zdjęć trwały blisko pół roku. W tym czasie Sandro Miller studiował portrety autorstwa mistrzów fotografii detal po detalu. Chodziło o to, by idealnie odtworzyć światło, scenerię, a przede wszystkim gestykulację i mimikę postaci. Nad stylizacją, scenografią i światłem pracował sztab ludzi. Trzeba było na przykład zbudować łazienkę z lat 50. do zdjęcia przedstawiającego nagą Simone de Beauvoir przed lustrem lub znaleźć identyczny materiał, z jakiego zrobione były koszule chłopców towarzyszących „Matce tułaczce" na zdjęciu z 1936 roku.

Wcielanie się w bohaterów zdjęć było też nie lada wyzwaniem dla Johna Malkovicha. Aktor przez zaledwie trzy dni zdjęć (tyle łącznie trwała praca przed obiektywem) stawał się na zmianę Picassem, Marilyn Monroe, Hemingwayem, Che Guevarą, Bette Davis, Salvadorem Dalim, Hitchcockiem, Albertem Einsteinem.

Malkovich, dla którego nie było problemem odtworzenie mimiki i gestów granych postaci, wielokrotnie musiał pokonywać ograniczenia ciała czy wieku. 61-letni aktor wcielał się przecież w chłopca, który bawi się sztucznym granatem w Central Parku, baletnicę w gorsecie, matkę z dzieckiem przy piersi tułającą się po obozie dla uchodźców, młodą kobietę z papierosem osłoniętą woalką. Wiernie odtworzył też Micka Jaggera, który podczas sesji w futrzanym kapturze dla Davida Baileya w 1964 roku miał zaledwie 21 lat, a Meryl Streep w białej masce ze słynnego zdjęcia Anne Leibovitz – 32 lata.

Obsadzenie w rolach wszystkich bohaterów fotografii jednego aktora oraz tytuł wystawy – „Malkovich Malkovich Malkovich: w hołdzie mistrzom fotografii" niechybnie przywołuje skojarzenie z filmem Spike'a Jonze'a, w którym aktor zagrał samego siebie, a zwłaszcza z jedną sceną, w której wszyscy napotkani przez bohatera ludzie mają jego twarz i w kółko powtarzają: „Malkovich, Malkovich, Malkovich".

„Nie chciałem robić komediowej wystawy, z której wszyscy będą się śmiać" – mówi Sandro Miller w rozmowie z Jonem Siskelem. Dodaje, że pragnął, aby Marylin Monroe z twarzą Johna Malkovicha była zachwycająca i seksowna, a nie groteskowa.

Czy udało się osiągnąć ten efekt? Odpowiedzią na pytanie jest wystawa w Leica 6x7 Gallery Warszawa i towarzyszący jej album wydany przez Fundację Tumult na potrzeby zeszłorocznego festiwalu Camerimage, kiedy ekspozycja miała swoją premierę w Toruniu.

Wystawę „Malkovich Malkovich Malkovich: w hołdzie mistrzom fotografii" można oglądać w Leica 6x7 Gallery Warszawa przy ul. Mysiej 3 do 12 czerwca.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA