Reklama

Hollywood milczy o wojnie z Iranem

Hollywood nie protestuje przeciwko wojnie w Iranie, tak jak robiło to podczas wojny w Iraku. Widać to było dobitnie na ostatniej gali nagród filmowych Akademii.
Mainstream Hollywood jest powściągliwy. Prowadzący galę Oskarową Conan O’Brian powiedział, że nie za

Mainstream Hollywood jest powściągliwy. Prowadzący galę Oskarową Conan O’Brian powiedział, że nie zamierza wygłaszać tyrad przeciwko prezydentowi Donaldowi Trumpowi. Co zmieniło Akademię?

Foto: REUTERS/CAROLINE BREHMAN

Znana m.in. z „Homeland” brytyjsko-irańska aktorka i aktywistka Nazanin Boniadi wywołała do tablicy lewicowych aktywistów, którzy niewystarczająco mocno protestowali przeciwko łamaniu praw człowieka w Iranie, zanim USA rozpoczęło wojnę w tym kraju. „Dostaję wiele wiadomości od kolegów ze świata show-biznesu, którzy mówią teraz, że jest im przykro z powodu tego, co spotyka mój naród. Dziękuję, ale gdzie byliście kilka tygodni temu, kiedy dziesiątki tysięcy Irańczyków było mordowanych przez irański reżim?” – pytała w CNN, dodając, że od dekad gwałcono tam prawo międzynarodowe. To zasadne pytanie, szczególnie w kontekście rodzaju praw człowieka, które są tam łamane. Prześladowanie kobiet, mniejszości seksualnych i surowe prawo religijne regulujące życie – to wszystko powinno naturalnie pobudzać lewicowe środowisko filmowe w Hollywood. Milczenie celebrytów, którzy zazwyczaj głośno manifestują swoje przywiązanie do liberalnych wartości zauważył branżowy „The Hollywood Reporter”, gdzie w styczniu tego roku pojawił się tekst pod znamiennym tytułem „Hollywood nie stać na milczenie w sprawie Iranu”. Tyle że tekst napisała pochodząca z Iranu Maryam Lieberman. Nie jest niczym zupełnie nowym przemilczanie przez amerykański show-biznes zbrodni totalitarnych krajów, będących w stanie wojny albo konfliktu z nielubianą administracją w Białym Domu. Protesty przeciwko antysowieckiej ofensywie Ronalda Reagana w ostatniej dekadzie Zimnej Wojny czy wcześniejsze bronienie wietnamskiego krwawego reżimu Ho Chi Minha w czasie prezydentury Richarda Nixona są tego najlepszym dowodem. Kolejnym problemem są podwójne standardy. Inaczej przecież reagowano na działania w Afganistanie ekipy Baracka Obamy, a inaczej administracji George’a W. Busha.

Pozostało jeszcze 84% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama