Sztuka

Szwajcarska wizja Grażyny Kulczyk

?Mirosław Bałka, „NARCISSUSSUSCH”, 2018, Muzeum Susch
Art Stations Foundation CH
Polska biznesmenka i kolekcjonerka otworzy w Szwajcarii 2 stycznia zbudowane przez nią Muzeum Susch.

W pobliżu „stolic miliarderów” – Sankt Moritz i Davos, gdzie rozgrywa się „Czarodziejska góra” Tomasza Manna, na drodze pielgrzymek do Santiago de Compostella i dzisiejszych szlaków narciarskich, polska miliarderka ulokowała Muzeum Susch.

Grażyna Kulczyk, członkini rad programowych najważniejszych światowych galerii sztuki współczesnej – nowojorskiej MoMA i londyńskiej Tate Modern – pokaże część kolekcji, która może być warta nawet 200 mln euro. Zrewitalizowała w tym celu i rozbudowała dawny klasztor z XII w. Po wysadzeniu skał graniczących ze starym browarem powstały nowe sale. Łącznie jest ich 25 o przestrzeni 1500 metrów kwadratowych, w tym aranżowane pod kątem dzieł i obiektów. Przebudowano wieżę i obniżono poziom podłóg. Są też mikrojezioro, labirynt, biblioteka, sala wykładowa. Powstało coś więcej niż muzeum: rezydencja dla artystów.

Muzeum otworzy wystawa „Kobieta patrząca na mężczyzn patrzących na kobiety”. Ekspozycja jest międzynarodowa, ale i w Polsce sto lat od odzyskania niepodległości oraz zyskania praw wyborczych przez Polki kwestia nierówności płci jest w centrum debaty i napędza sztukę.

Mocny temat

Czasami można odnieść wrażenie, że feministyczny przechył zyskuje wymiar koniunkturalnej mody, do której chcą się podłączyć nawet mężczyźni, zgodnie z hasłem, że „Kopernik była kobietą” z „Seksmisji” Machulskiego. Nie da się jednak ukryć, że taka biznesmenka jak Grażyna Kulczyk ma coś do powiedzenia o roli kobiet. Jednocześnie startującej galerii oczekującej na publiczność z całego świata potrzebny jest mocny i ważny, globalny temat. Z pomocą Kasi Redzisz, głównej kuratorki Tate Liverpool, został on ujęty na zasadzie lustrzanych odbić: filtrem kobiecości jest męskie oko, poddane wszakże ocenie kobiet.

Tytuł ekspozycji zaczerpnięty został z eseju norwesko-amerykańskiej pisarki Siri Hustvedt, autorki m.in. „Lata bez mężczyzn”, laureatki Los Angeles Book Prize, prywatnie żony pisarza Paula Austera. Dla współczesnych sztuk wizualnych ważna okazała się jej uwaga, że na świat trzeba patrzeć nie „przez pojedyncze okno” (oko?), lecz „ze wszystkich stron”, bo tylko tak da się wyrazić specyfikę dzisiejszej niejednoznaczności, zakłócenia tożsamości i percepcji.

Parodia seksualności

W tak pojmowaną rzeczywistość i wielowymiarowość współczesnej sztuki wprowadza rejestracja słynnego performansu guru dzisiejszych feministek w sztuce – Hannah Wilke na tle tzw. Wielkiej Szyby Marcela Duchampa. Znaczący jest oryginalny tytuł: „Panna młoda rozebrana przez swych kawalerów, jednak”. Szklana abstrakcja odnosi się do tradycyjnie pojmowanych życiowych wyborów kobiet, zawartych w dylemacie „być żoną i matką czy starą panną?”, a także związaną z tym damsko-męską grą.

Właśnie seksualność tej relacji, a raczej seksualne uprzedmiotowienie kobiety, wydobyła Hannah Wilke, pozując w stylu modelek lat 70., w białym kapeluszu. Mizdrząc się i wykonując striptiz, sparodiowała w 1976 r. medialne wyobrażenia kobiecej seksualności w męskim wydaniu. Z takim uprzedmiotowieniem współczesna sztuka walczy szczególnie.

Motyw „kwestionowania dominacji męskiego spojrzenia” kontynuowany jest również w pracach takich artystek, jak Marlene Dumas, Sarah Lucas, Betty Tompkins, Teresa Pągowska, Carla Accardi, Helena Almeida, Laura Grisi i Kiki Kogelnik, Alina Szapocznikow.

Krytyczne spojrzenie na dziedzictwo sztuki wskazuje z kolei agresywnie pocięte płótno „Koncept przestrzenny” (1968) Lucio Fontany. Gigant abstrakcjonizmu lansował dzieła przestrzenne, często tworzone w obecności widzów, zgodnie z zasadą „Sztuka niszczenia: Niszcz, by Tworzyć”. To otwierało dyskusję o nowej roli sztuki i negowania przeszłości, kojarzonej z tradycyjnie pojmowaną płcią.

Dzieło Fontany, którego prace były ostatnio sprzedawane nawet za ponad 25 mln dolarów, będzie pokazane obok obiektów Magdaleny Abakanowicz, a także wideo „Podział kontynentalny” Rosemarie Trockel, poszukującej odpowiedzi na pytanie „Kto jest najlepszym artystą?” w sferze nasyconej cielesną przemocą. Warto też polecić uwadze odwiedzających dzieła Andrzeja Wróblewskiego, Mirosława Bałki, Wojciecha Fangora i Wilhelma Sasnala. Wszystkie pochodzą z kolekcji fundatorki muzeum, ale i z publicznych instytucji, zbiorów prywatnych i od samych artystów.

Warszawa zaspała

Szwajcarskie muzeum wynika z kolekcjonerskiego planu Grażyny Kulczyk realizowanego jeszcze w latach 70., z wystaw Starowieyskiego i Cieślewicza. Potem stworzyła Art Stations Foundation w zrewitalizowanym przez siebie Starym Browarze w Poznaniu. Art Stations Foundation CH, instytucję firmującą Muzeum Susch, powołała w 2017 r.

– Cieszę się, że działalność mojego muzeum zainauguruje tak ekscytująca wystawa. Poszukiwanie i odkrywanie historii sztuki kobiet jest centralną osią mojej kolekcji i osobistą pasją – mówi Grażyna Kulczyk. – Wiele spośród artystek obecnych na wystawie długo nie czekało na należne im uznania i rozpoznawalność. Muzeum Susch przedstawi je szerszej publiczności. Będzie burzyć ustalone schematy, a także promować nowe perspektywy na przyszłość.

Fundatorka i jej współpracowniczki wolą mówić właśnie o niej, a o nie utraconej przez Warszawę szansie budowy muzeum niedaleko Centrum Kopernika, gdzie miała być przekazana cała kolekcja Grażyny Kulczyk. Było i nie wróci. A wystawa w Susch potrwa do końca czerwca 2019 roku.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL