fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Nadia Sawczenko spotkała się z liderami separatystów

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Nadia Sawczenko spotkała się z liderami separatystów, którzy dwa lata temu porwali ją i wywieźli do Rosji.

Ukraińskie media podają, że w zeszłą środę deputowana Rady Najwyższej Ukrainy Nadia Sawczenko spotkała się w Mińsku z liderami samozwańczych republik na wschodzie Ukrainy – donieckiej i ługańskiej.

W organizację tego spotkania była zaangażowana rosyjska ambasada na Białorusi oraz funkcjonariusze Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji. Tematem rozmów prawdopodobnie było uwolnienie jeńców na zasadzie „wszystkich na wszystkich".

Lider ługańskich separatystów Igor Płotnicki potwierdził, że spotkanie w Mińsku rzeczywiście miało miejsce. – Cały ten proces odbywa się w ramach rozmów mińskich – zaznaczył Płotnicki.

Tymczasem przedstawiciele Ukrainy, którzy w tym czasie brali udział w spotkaniu grupy kontaktowej w Mińsku, twierdzą, że wizyta Sawczenko nie ma z „porozumieniami mińskimi" nic wspólnego.

A to głównie dlatego, że Sawczenko nie jest upoważniona do prowadzenia tego typu rozmów przez władze w Kijowie. Wizytą tą zainteresowała się Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), która w poniedziałek wezwała lotniczkę na przesłuchanie. Sawczenko stawiła się i potwierdziła, że spotkała się w Mińsku z liderami separatystów.

Z rosyjskiego więzienia kapitan Sawczenko wróciła prawie po dwóch latach od porwania w Donbasie. Została uwolniona z rosyjskiego więzienia w maju dzięki ułaskawieniu Władimira Putina. Po powrocie do ojczyzny wielokrotnie krytykowała rządzących za brak działań mających na celu uwolnienie ukraińskich więźniów. Obecnie w rękach prorosyjskich separatystów znajduje się ponad sto ukraińskich jeńców. Z kolei liderzy samozwańczych republik domagają się uwolnienia ponad 700 osób, które obecnie znajdują się w ukraińskich więzieniach.

Zdaniem Sawczenko, by uwolnić ukraińskich jeńców, Kijów powinien prowadzić bezpośrednie rozmowy z separatystami. Ale tego ukraińscy politycy unikają jak ognia od początku wojny w Donbasie.

– Podejmowane przez Sawczenko działania w pierwszej kolejności są w interesie Moskwy. Jeżeli władze w Kijowie usiądą za jednym stołem z separatystami, nie będzie już mówienia o jakiejkolwiek rosyjskiej agresji. Moskwa powie Zachodowi, że na Ukrainie trwa wojna domowa i że już pora na zniesienie sankcji – mówi „Rz" znany kijowski politolog Ołeksandr Palij.

Sawczenko skrytykowała nawet jej macierzysta partia Batkiwszczyna. – Nie ponosimy odpowiedzialności za działalność Nadii Sawczenko – oświadczyła szefowa ugrupowania Julia Tymoszenko.

Kilka dni temu Sawczenko mówiła, że zaczyna samodzielną karierę polityczną. Jak twierdzi, ma zamiar poprowadzić organizację społeczną Ruch, ale jednocześnie zaznacza, że to nie ma związku z partią Narodny Ruch byłego premiera Jaceniuka oraz z „ruchem Saakaszwilego". – To ten „ruch", który jest źródłem nierealizowanych wartości, o które walczył Majdan – powiedziała. Po raz kolejny oświadczyła też, że jest gotowa do wystawienia swojej kandydatury w wyborach prezydenckich.

– Sawczenko nie jest rosyjskim agentem, zbyt mocno kocha Ukrainę. Ale na pewno jest pod wpływem ludzi, którzy mają związek z rosyjskimi służbami – mówi „Rz" kpt. Ołeksij Arestowycz, ukraiński analityk wojskowy. – Ona nie zdaje sobie sprawy z tego, w jakiej rozgrywce bierze udział – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA