fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Podejrzani ukrywają się w Polsce

Wikimedia
Dwaj ukraińscy milicjanci podejrzani o strzelanie do manifestantów na Majdanie zbiegli do naszego kraju.

Poinformował o tym w czwartek w Kijowie szef departamentu ochrony państwa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Anatolij Dublyk.

Przedstawiciel SBU powiedział, że pojawiły się kłopoty z ekstradycją podejrzanych z Polski, gdyż „Interpol" odmówił rozesłania za nimi listów gończych. Międzynarodowe organizacja policji bowiem nabrała nagle podejrzeń, że może to być prześladowanie motywowane politycznie.

„Próbujemy zrobić to odwołując się do umowy (międzypaństwowej o współpracy w zwalczaniu przestępczości), na razie nie dostaliśmy odpowiedzi (z Warszawy)" - dodał Dublyk.

Identyczny kłopot Kijów ma z Białorusią, gdzie schował się kolejny z poszukiwanych milicjantów. Ponadto pięciu ukrywa się na okupowanym Krymie, siedmiu – na terenach Donbasu opanowanych przez separatystów, a trzech – w Rosji. Nie jest jasne, czy SBU zwróciła się również do Moskwy o ekstradycję poszukiwanych.

Wszyscy milicjanci należeli do kijowskiego oddziału „Berkutu" - jednostki specjalnej ukraińskiego ministerstwa spraw wewnętrznych. To właśnie oddziały „Berkutu" (w tym kijowski, krymski i doniecki) dokonały masakry manifestantów na kijowskim Majdanie 18-20 lutego 2014. Wszystkie oddziały specjalne MSW zostały rozwiązane 25 lutego 2014 roku, po ucieczce prezydenta Wiktora Janukowycza i powołaniu nowych władz.

Milicjanci z krymskiego oddziału brali aktywny udział po stronie rosyjskiej armii w anektowaniu Krymu. Natomiast część oddziału donieckiego „Berkutu" weszła w skład separatystycznego batalionu „Wschód" dowodzonego przez byłego oficera SBU Aleksandra Chodakowskiego i brała udział m.in. w szturmie na donieckie lotnisko.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA