fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Czy Niemcy zapłacą za pomysły francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona

AFP
Zwycięstwo Emmanuela Macrona przyjęto w Niemczech z euforią, lecz nikt nie kryje, że jest ono wielkim wezwaniem.

Po zwycięstwie Macrona groźba wyprowadzenia Francji z UE zniknęła i to jest zasadniczą przyczyną radości w Berlinie. Znacznie mniej jednoznacznie ocenia się jednak wiele planów nowego prezydenta Francji. Najlepiej ujął to „Frankfurter Allgemeine Zeitung", pisząc: „Wraz z nim projekt europejski nabiera tempa. Nikt nie mówi jednak o tym, kto za to zapłaci".

Rzecz w tym, że realizacja wielu pomysłów prezentowanych przez Macrona musiałaby doprowadzić do zasadniczych przewartościowań niemieckiej polityki, nie tylko europejskiej.

Macron nie taił nigdy, że zacieśnienie współpracy z Niemcami wiąże z utworzeniem osobnych instytucji dla strefy euro w tym wspólnego budżetu oraz Ministerstwa Finansów, a także zmianą niemieckiej polityki gospodarczej w postaci rozluźnienia polityki finansowej. Politycy CDU/CSU dopatrują się w tym zamiaru doprowadzenia do wspólnych obligacji strefy euro i co za tym idzie uwspólnotowienia długów państw strefy, oczywiście kosztem Niemiec.

Macron krytykował też otwarcie w marcu tego roku w Berlinie niemieckie przywiązanie do oszczędności budżetowych i domagał się, aby Niemcy wdrożyły własny program inwestycji wewnętrznych, np. infrastrukturalnych, co miałoby doprowadzić pośrednio do ożywienia gospodarczego w całej Europie. Przyczynić by się mogło także do zmniejszenia kolosalnych nadwyżek w bilansie handlowym RFN, co nie tylko zdaniem Paryża jest przyczyną wielu zawirowań w Europie.

– Obecny rząd jest daleko od tego rodzaju pomysłów. Niemcy chcą zacieśnienia współpracy w strefie euro, jak i w całej Unii, ale propozycje Macrona idą za daleko. Berlin obawia się nie tylko kosztów politycznych, ale i finansowych i jest zdania, że wzmocnienie relacji z Paryżem oraz samej UE nie zrekompensuje strat – mówi „Rzeczpospolitej" prof. Dirk Meyer, ekonomista z Hamburga.

Znamienne, że kanclerz Angela Merkel ani jej potężny minister finansów Wolfgang Schäuble (CDU) nie wdają się w żadne rozważania na temat przyszłych relacji z Paryżem. – Macron musi najpierw przeprowadzić konieczne reformy i wzmocnić Francję – tłumaczy Andreas Scheuer, sekretarz generalny bawarskiej CSU, dając do zrozumienia, że bez tego wszelkie nowe projekty niemiecko-francuskie nie mają szans powodzenia.

Nieco inne opinie prezentują politycy SPD. – Musimy przestać traktować Francję jak uczniaka i okazać należytą pomoc w programie reform – twierdzi Sigmar Gabriel. SPD nawołuje więc do przejęcia przez Niemcy większej odpowiedzialności za UE. Wspieranie nowego prezydenta Francji jest dla partii Martina Schulza projektem europejskim i powrotem do najlepszych czasów francusko-niemieckiego tandemu nadającego kształt integracji europejskiej.

Pytanie jednak kto po wrześniowych wyborach do Bundestagu będzie partnerem Macrona. Po sondażowych sukcesach z początku roku SPD pod kierownictwem Schulza wyraźnie traci rozpęd. Socjaldemokraci przegrali w niedzielę wybory do landtagu Szlezwiku-Holsztyna. W najbliższą niedzielę okaże się natomiast, czy zdołają odwrócić trend spadkowy. Tego dnia odbędą się wybory w Nadrenii Północnej-Westfalii najludniejszym landzie. Na razie CDU i SPD mają bardzo zbliżone notowania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA