fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Syria: Porzucone rosyjskie wdowy dżihadystów

Shutterstock
Rosja nie chce Rosjanek, które towarzyszyły bojownikom tzw. Państwa Islamskiego w Syrii i Iraku.

Sprawę nagłośniła Cheda Saratowa, członkini rady ds. praw człowieka działającej przy administracji przywódcy Czeczenii Ramzana Kadyrowa. Cytowana przez wpływowy dziennik „Kommiersant" apeluje do władz, by pomogły kobietom, które mężowie wywieźli na tereny kontrolowane niegdyś przez tak zwane Państwo Islamskie (ISIS).

Jak twierdzi, w tym roku Rosja nie ściągnęła żadnej kobiety z Syrii. Mówi, że obecnie jedynie w prowincji Idlib (częściowo kontrolowanej przez rebeliantów) na powrót do Rosji czeka 7 tys. rosyjskich wdów. Prawdopodobnie trafiły tam z innych regionów Syrii kontrolowanych wcześniej przez ISIS, którego niedobitki pozostały jedynie na pustyni na wschodzie kraju.

Ponad połowa przebywających tam kobiet pochodzi z Kaukazu Północnego, m.in. z Czeczenii. Reszta z innych muzułmańskich regionów Rosji – Tatarstanu, Buriacji czy Baszkirii.

Saratowa twierdzi, że każda kobieta ma 4–5 dzieci. Jej zdaniem Rosjanki w Idlibie mają obecnie jedno wyjście. Muszą zapłacić 2 tys. euro przewodnikowi, który pomoże im przedostać się na tereny kontrolowane przez Kurdów i czekać, aż rosyjska władza ściągną je stamtąd. Problem polega na tym, że niektóre już to zrobiły, ale Moskwa nie śpieszy się wysyłać po nich samoloty.

– Nikt w Rosji dokładnie nie wie, ilu obywateli pojechało walczyć po stronie tzw. Państwa Islamskiego. Dzisiaj już nie mają co tam robić. Powrócić nie jest tak łatwo, ale część już wróciła. Wracają też do krajów Azji Środkowej, w tym Kazachstanu i Kirgizji. Motywacje były różne, w tym również materialne. Większość pojechała jednak walczyć z powodów ideologicznych – mówi „Rzeczpospolitej" prof. Aleksiej Małaszenko, specjalista ds. islamu z moskiewskiego Centrum Carnegie.

W ubiegłym roku powrotem kobiet z Syrii do Rosji zajmowały się władze Czeczenii, ściągnęły prawie 90 osób – wdowy i partnerki dżihadystów, którzy trafili w ręce rządowych syryjskich wojsk. Rosyjskie media donosiły, że po powrocie część kobiet skazano na wyroki w zawieszeniu. W tym roku, sugeruje Saratowa, proces powrotu wdów został wstrzymany przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa (FSB).

Temat wdów dżihadystów kilka dni temu poruszał szef FSB Aleksandr Bortnikow. Sugerował, że ich powrót do Rosji nie będzie szybki. – Nie jest tajemnicą, że te kobiety i nawet dzieci są wykorzystywane przez terrorystów do werbunku innych. A także jako terroryści samobójcy, zamachowcy oraz jako informatorzy – mówił Bortnikow, cytowany przez rosyjskie media. Zdaniem Saratowej Rosjanki znajdują się w Syrii w tragicznej sytuacji, bez paszportów i jedzenia: – Opowiadają, że trafiły na tereny ISIS, ponieważ grożono im śmiercią. Są gotowe ponieść karę na terenie Rosji, oby tylko wyjechać z Syrii.

Na powrót do kraju ma też nadzieję ponad 20 Rosjanek skazanych w kwietniu w Iraku na dożywocie za współpracę z ISIS. Kilkadziesiąt kolejnych czeka na wyrok. Kobiety, jak podają rosyjscy obrońcy praw człowieka, za wszelką cenę chcą powrócić do Rosji, nawet jeżeli będą odsiadywać wyroki w rosyjskich więzieniach. Nie będzie to proste, Moskwa nie ma podpisanego odpowiedniego porozumienia z Bagdadem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA