fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Proces we Francji przeciw Monsanto

Paul Francois walczy z Monsanto
AFP
Przed sądem w Lyonie zaczął się proces apelacyjny przeciwko amerykańskiemu gigantowi od agrochemii Monsanto. Rolnik Paul Francois stwierdził, że jest gotów „iść na całość", aby doprowadzić do wyroku skazującego

Amerykańska firma ponadnarodowa została skazana we Francji po raz pierwszy w 2012 r. i następnie w postępowaniu odwoławczym w 2015 r. Sąd kasacyjny, do którego odwołała się Monsanto przejęta przez Bayera, anulował w 2017 r. wyrok, więc francuski rolnik specjalizujący się w uprawie zbóż wystąpił z kolejną apelacją — wyjaśnia Reuter.

- Chodzi o wykazanie, że zwykły obywatel może zmusić do ustępstw firmę ponadnarodową — powiedział Paul Francois (55), założyciel stowarzyszenia „Phyto-victimes", które popiera 400 spraw innych ofiar. On sam cierpi na zaburzeniu układu nerwowego z powodu przypadkowego wdychania oparów preparatu chwastobójczego Lasso. Ma nadzieję, że francuski wymiar sprawiedliwości uzna jeszcze raz odpowiedzialność amerykańskiego giganta. Rolnik wytykał naciski i nękanie go przez Monsanto, która np. domagała się kilkakrotnie poddawania go badaniom psychiatrycznym.

Pozew rolnika ma poparcie b. ministra ekologii, Nicolasa Hulot, który powiedział tygodnikowi JDD, że dowiedział się, iż „Monsanto zwróciła się do „pewnej belgijskiej placówki, by zajęła się jego reputacją". Firma zaprzecza temu. — Może przegramy z Monsanto, ale ja zamieniłem moje 200 hektarów na rolnictwo ekologiczne i to jest prawdziwe zwycięstwo — stwierdzi rolnik, bardzo krytycznie nastawiony do glifozatu, innego produktu Monsanto, „najbardziej używanego na świecie i najbardziej niebezpiecznego".

Rolnik opisał w sądzie swe przypadki utraty przytomności, świadomości i pamięci, ataków padaczki, zachwiania równowagi, bólów głowy, zaburzeń neurologicznych i czynności wątroby, na które cierpi od 12 lat po poważnym zatruciu się w 2004 r. preparatem chwastobójczym, już zakazanym. Żąda miliona euro odszkodowania.

Jedna z obrończyń Monsanto, Eve Dumily stwierdziła, że „wszystkie wyniki badań rolnika są normalne, nie ma on żadnych problemów ze zdrowiem, tylko napady lęku". Oparła się na „dziewięciu różnych ekspertach, którzy zaprzeczają naciąganej ekspertyzie medycznej". Adwokat rolnika, Francois Lafforgue zakwestionował z kolei wiarygodność ekspertów, na których powołuje się Monsanto. — Wymienionych 9 ekspertów medycznych nie jest biegłymi sądowymi, ale konsultantami opłacanymi przez Monsanto, wspierają tylko strategię wywoływania wątpliwości — powiedział.

Sąd ogłosi werdykt w tej sprawie 11 kwietnia.

Problem z rzepakiem

Odrębnie Bayer podał, że rolnicy we Francji i Niemczech niszczą tysiące hektarów obsianych rzepakiem po znalezieniu w materiale siewnym sprzedanym przez niego śladów genetycznie zmodyfikowanych organizmów (GMO). We Francji obsiano nim 8 tys. ha, w Niemczech 500-3000. Bayer ogłosił wycofanie z handlu tego ziarna pochodzącego z regionu w Argentynie wolnego od GMO, nie wie, jak doszło do skażenia. Zapowiedział wypłatę rolnikom odszkodowania po 2 tys. euro od hektara.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA