fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Francja: Ojcom już dziękujemy

Shutterstock
Pary lesbijek będą mogły legalnie korzystać z technik wspomaganego zapłodnienia. Zgoda mężczyzn nie będzie wymagana.

Zwolennicy tradycyjnej rodziny nadzieje pokładali w Senacie, gdzie większość ma wciąż prawica. Ale na próżno. Przewodniczący izby wyższej parlamentu Gerard Larcher, choć wywodzi się z gaullistowskich Republikanów, przyznał, że jest „dość otwarty" na projekt przepisów, które miesiąc temu przyjęła Izba Deputowanych.

Ustawa o bioetyce, która ma wejść w życie latem przyszłego roku, oznacza głęboką rewolucję cywilizacyjną. Tak jak obiecał w kampanii wyborczej Emmanuel Macron, zezwala ona samotnym kobietom i parom lesbijek na wykorzystanie takich technik jak in vitro, aby mieć potomstwo. Wątpliwości etyczne, czy dla spełnienia oczekiwań dwóch osób dorosłych można poświęcać prawo dziecka do posiadania ojca, zostały pominięte. Choć żadne z ugrupowań nie wprowadziło dyscypliny głosowania, projekt poparła przytłaczająca większość La Republique en Marche, partii prezydenta. Za przepisami głosowało 359 deputowanych, 114 było przeciwnych, a 72 wstrzymało się od głosu.

Taka postawa odzwierciedla postawę społeczeństwa. Z sondażu Odoxa wynika, że 63 proc. Francuzów opowiada się za prawem par lesbijek i samotnych kobiet do korzystania z technik wspomaganego zapłodnienia. To aż o 6 pkt proc. więcej niż jeszcze na początku października.

Ale Francuzi chcą pójść dalej. 68 proc. uważa, że pary heteroseksualne, które same nie mogą mieć potomstwa, powinny mieć prawo do legalnego korzystania z usług matek zastępczych. A 53 proc. twierdzi, że takie prawo powinno też przysługiwać parom gejów. To odpowiednio o 8 i 12 pkt proc. więcej niż na początku października.

Na razie ustawa o bioetyce nie dopuszcza takiej możliwości. Ale zdaniem części ekspertów szybko będzie trzeba ją zmodyfikować, bo zakłada sprzeczną z konstytucją dyskryminację homoseksualnych mężczyzn na tle płci. Parlament nie zdecydował się też na dopuszczenie do zapłodnienia kobiet nasieniem osób, które umarły. Taka praktyka jest legalna m.in. w Belgii, Hiszpanii, Holandii czy Wielkiej Brytanii, choć już nie we Włoszech czy w Niemczech.

Nowe przepisy wprowadzają natomiast prawo dzieci zrodzonych za pomocą technik in vitro do poznania tożsamości dawcy nasienia, podobnie jak ten ostatni będzie miał prawo dowiedzieć się, ile dzieci zrodziło się dzięki wykorzystaniu jego spermy. Kliniki płodności ostrzegają, że to spowoduje przynajmniej przejściowe załamanie liczby osób, które przekażą spermę. Już teraz kobiety, które chcą skorzystać z takiej techniki zapłodnienia, muszą czekać rok–dwa lata na pozytywne rozpatrzenie podania.

Projekt ustawy nie uwzględnia też prawa do korzystania z technik wspomaganego zapłodnienia przez osoby transseksualne. Izba Deputowanych odrzuciła ponadto poprawki, które miały doprowadzić do pełnej legalizacji eutanazji. Ta sprawa ma być przedmiotem ustawy w nieokreślonej przyszłości.

Przyjęcie sześć lat temu przepisów o „małżeństwach dla wszystkich" doprowadziło do gwałtownej reakcji środowisk konserwatywnych i przyczyniło się do końca kariery Francois Hollande'a, który nie ubiegał się już o reelekcję. Jednak na razie nie było podobnych protestów przeciw przyznaniu nowych praw lesbijkom.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA